Życie etyczne, a życie według korzyści własnej…

Staram się uporządkować to, co się dzieje. Staram się, ale nie potrafię tego zrobić w sposób zadowalający. Mam wrażenie, że żyję w świecie iluzji. W świecie zmanipulowanym, w taki sposób, by następował kryzys wartości zarówno etycznych jak i moralnych.

Grażyna Olewniczak:

Postanowiłam sięgnąć do klasyków. Ksiądz profesor Józef Tischner, dość wyraźnie opisał w „Filozofii dramatu”, że zniknął świat wielowymiarowy jakim był niegdyś, teraz stał się stał się on skrótowy i łatwo przyswajalny, łatwy do powtórzenia, sugestywny, jednowymiarowy. Stał się medialnym spektaklem, przy którym nasze doświadczenia są blade i słabe. Nie przykuwają uwagi. Tworzy się więc w ten sposób sieć uzależnień. Co należy więc zrobić, żeby nasze życie było barwniejsze … Dopasowujemy się do narracji mas… Nie rozróżniając dobra i zła nie oddajemy się prawdzie, bo wtedy, kiedy byśmy się tej prawdzie oddali – nie podlegali byśmy manipulacji. Bylibyśmy poza zasięgiem panów i mistrzów iluzji.

Kolejna rocznica Powstania Warszawskiego i coraz większy jarmark. To już nie tylko młodzież chodząca w koszulkach imitujących postrzały, to obrazek, który mnie zmroził. Trzech motocyklistów na „wypasionych” motorach, ubranych w „skóry” z opaską, oczywiście, na lewym ramieniu jedzie ulicami Warszawy. Udają Powstańców, ale w tym swoim przebraniu bardziej przypominają SS-manów. To oni nosili opaski na lewym ramieniu tylko z innym „logo”. Za chwilę mija mnie samochód wojskowy pomalowany w barwy ochronne, z rejestracją należącą do wojska i dwoma żołnierzami w środku. Na dachu dwa głośniki, z których słychać pieśni powstańcze. Bardziej przypominało mi to niemieckie „szczekaczki”. O 17-tej ruszył marsz narodowców z flagami, na których w grafice poukrywane zostały symbole nazistowskie, z pochodniami, racami, dymami.”Śmierć wrogom Ojczyzny” rozlega się z ich gardeł … Obrazek jak z filmów dokumentalnych z lat 30-tych. Może nawet podobnie wyglądał marsz przez Warszawę, po jej zdobyciu w 39-tym roku. Iluzja…

To nie może być prawdą… Brakowało mi tylko inscenizacji egzekucji na ludności cywilnej. Do tego na Grójeckiej usłyszałam strzał, a za chwilę starszego pana, nieco niechlujnego, który wyszedł zza zaparkowanych przy jezdni samochodów, dzielnie dzierżąc w dłoni pistolet. Nie wiem jaki. Może tylko gazowy? Zadzwoniłam na numer alarmowy i tam przyjęto moje zgłoszenie poważnie. Pan zniknął, ale za chwilę może wyjść ponownie na ulicę i nawet gazowym pistoletem zrobić komuś krzywdę.

Fot. Pixabay.com

Społeczeństwo masowe. Już kiedyś pisałam, że zjawisko to zostało zauważone na początku XX-tego wieku. Żadna nowość, ale to dzięki temu społeczeństwu zaistniał faszyzm. Peter Sloterdijk, niemiecki filozof i kontynuator myśli Nietzschego, opisuje to tak: w pewnym momencie przestały się liczyć idee oświecenia, a stało się to dlatego, że upodmiotowiono masy. Powstała kultura, w której jednostki nie chcą bądź nie potrafią realizować wyznaczonych przez siebie wartości. Jednostka stała się nijaka, beznamiętna i winszuje sobie bycia pierwszym wynalazcą. W tym społeczeństwie ludzi nijakich jedyną wyrazistą postawą jest pogarda. Kierkegaard określa takiego człowieka masowego mianem „człowieka-egzemplarza”. Jednostki pozbawionej autentyczności i bezrefleksyjnej. Kluczowym jednak słowem wydaje mi się słowo „pogarda”.

Pogarda, taką wyrazistą postawą wyróżniają się przedstawiciele naszego społeczeństwa. Pogarda dla zdrowego rozsądku, umiaru, myślenia. Pogarda dla autorytetów, historii i prawa, wreszcie pogarda dla ludzi.

Podstawowym dylematem człowieka, według Petera Singera jest wybór pomiędzy życiem etycznym, a życiem według korzyści własnej. Powinniśmy brać odpowiedzialność nie tylko za życie, czy interesy najbliższych, ale i za cały świat, bo przecież w tym świecie żyjemy. Jesteśmy za ten świat odpowiedzialni. Odpowiedzialni w tym szerokim znaczeniu tego słowa …

Leave a Comment

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.