Tamara Olszewska: Z pamiętnika młodego policjanta

Fot: Pixabay
Dzień pierwszy

Wezwał mnie dzisiaj do siebie mój nowy komendant. Trafił do nas po tym, gdy jako szeregowy policjant własną piersią ochraniał Jacusia Międlara, gdy ten głosił chwałę Wielkiej, Białej Polski. Szefuńcio Brudziński go za to awansował i teraz my możemy się cieszyć, że taki patriota i wspaniały człowiek rządzi naszym komisariatem.
Aż się popłakałem ze wzruszenia, gdy usłyszałem, że będę mógł pojechać do Warszawy, dostanę swoją barierkę i będę bronił dobrego imienia Polski przed zmasowanym atakiem jakiś oszołomów. Huraaaa….. lecę się pakować.

Dzień drugi

Dzisiaj poznałem osobiście moją barierkę. Jakaż ona piękna, postawna, błyszcząca. Od razu, jak tylko do niej podszedłem, poczułem, że nawiązała się między nami nić sympatii i wzajemnego zrozumienia. Obiecałem, że będę jej bronił ze wszystkich sił, nie pozwolę jej skrzywdzić….tak mi dopomóż Prezesie i wszyscy Twoi Wyznawcy.
Zaraz zabierają ją pod Sejm, ale nic to. Nawet nie zdążę solidnie za nią zatęsknić, bo i ja tam jadę. Rozłąka potrwa więc krótko, a potem ona i ja razem staniemy na straży Prawa i Sprawiedliwości.

Dzień trzeci

Jestem już pod Sejmem. Mam na sobie piękny, nowiutki mundur. Gdy spojrzałem w lustro to zupełnie siebie nie poznałem. Ja, prosty chłopak ze wsi, z ledwo zaliczoną maturą, a teraz taka ze mnie szycha. Patrzę z góry na tych, co to się kłębią przed moją barierką, bo wiem, kto tu ma władzę. Wiem, że taki motłoch mi teraz nie podskoczy. Szkoda, że nie widzą mnie koledzy ze wsi….dopiero by im szczęki opadły. Tak się ze mnie naśmiewali, nazywali wiejskim głupkiem, a teraz…no proszę… machnąłbym raz pałką i uciekliby, gdzie pieprz rośnie. Muszę w tym pięknym mundurku wyskoczyć do rodziców i pokazać tej hołocie, kto tu teraz rządzi.
Ale to potem. Teraz stoję obok mojej barierki, głaszczę ją pieszczotliwie, przemawiam do niej, by się nie bała, bo ze mną jest bezpieczna. Tłum wykrzykuje jakieś słowa, których zupełnie nie rozumiem. Coś o konstytucji, trójpodziale władzy, demokracji… No sorki, nie mam pojęcia, o co im chodzi, bo w szkole policyjnej tego nie przerabialiśmy.
Nagle do mojej barierki podbiega jakiś typek. Włos potargany, zębiska szczerzy, w oczach ma żądzę mordu, a w rękach trzyma spray. Czy ja dobrze widzę?!!! On chce zbezcześcić piękno mojej barierki jakimś chamskim napisem?!!!
No to jak do niego dopadłem i buch go w krzaki. A tam lewą nogą w goleń, prawą w żołądek, potem nieco przydusiłem i unicestwiłem potwora. Nie będzie taki śmieć pastwił się nad moją barierką.
Kiedy wróciłam na swoje miejsca, przeraziłem się. Moja barierka wyglądała jak kupka nieszczęścia. Cała zapisana, śrubki na ziemi, powyginana… o ja nieszczęśliwy. Nie upilnowałem ukochanej. Ta banda wrogów Ojczyzny zniszczyła ją …jak ja teraz spojrzę ukochanemu komendantowi w oczy. Jakaż to tragedia!!! Jakież nieszczęście!!!

Dzień czwarty

Już po pogrzebie mojej barierki. Została pochowana z wszelkimi honorami. Była flaga i salwa honorowa. Byli też koledzy, którzy pocieszali mnie ze wszystkich sił. Tłumaczyli, że to nie moja wina, że to zdrajcy narodu tak ją załatwili i w ten sam sposób chcą załatwić mojego komendanta, nas i wodza partii, co to przewodnia jest teraz. Załatwili mi też dobrego psychoanalityka, który ma mnie wyciągnąć z depresji, szybko postawić na nogi, przywrócić do służby, bym mógł z oddaniem służyć mojemu komendantowi i tej prawdziwej Polsce, jaką wreszcie mamy dzięki prezesowi.

Dzień piąty

Dziś komendant zaprosił mnie na kakałko. Dostałem dyplom uznania od szefa z ministerstwa i… awans. Przenieśli mnie do policyjnych oddziałów prewencji, bo potrzebują tam takich jak ja. Idących na żywioł, ślepo oddanych prezesowi, i walących kogo popadnie i jak popadnie w imię Polski wreszcie tak prawej i sprawiedliwej. Drżyj opozycjo!!!

Wiedziałem… tak czułem, że przyjdzie mój czas. Że wreszcie ktoś mnie doceni… I kto tu teraz wiejskim głupkiem, ha?

Tamara Olszewska

Leave a Comment

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.