O czym szumią Internety 27 lutego

Tamara Olszewska:

Praworządność i sprawiedliwość kwitną sobie w najlepsze, poseł K. troszkę tyje, pozostali politycy PiS-u coraz bardziej mocni w gębie, słabi na umyśle i tak nam się ta polska rzeczywistość kula, kula, kula… Zapraszam na prasówkę

Wojewoda lubelski, Przemysław Czarnek, nie mógł odpuścić sobie takiej okazji by zaistnieć i pokazać narodowi, jaka prawda jest teraz na fali. Ruszył więc pupcię z wygodnego fotela i połączył się w miłości oraz szacunku dla polskiej historii z chłopcami narodowcami, by razem uczcić pamięć żołnierzy wyklętych. Jakoś nie przeszkadzały mu hasła typu „wczoraj Moskwa dziś Bruksela, suwerenność nam odbiera”, „nie czerwona, nie tęczowa tylko Polska narodowa”, „tu jest Polska, nie Bruksela, tu się zboczeń nie popiera” czy „chłopak, dziewczyna – normalna rodzina”, „raz sierpem, raz młotem w czerwoną hołotę”, „a na drzewach zamiast liści, będą wisieć komuniści” . Jak już się dorwał do głosu, zaraz po kapelanie NSZ, to już poleciał po bandzie, mówiąc o godności, dopiero teraz odzyskanej, o bohaterach, wśród których Bury i Łupaszka. Panie Czarnek, ojjj panie Czarnek, myśli się głową, a nie inną częścią ciała.

W niedzielę polskim katolikom kościół zaserwował przyspieszoną naukę posłuszeństwa, lojalności i chrześcijańskiej odpowiedzialności. Z ambon w całym kraju odczytano list, krytykujący sztukę „Klątwa” i nawołujący do modlitwy, która zło zwycięży. Najbardziej podobało mi się wskazanie na fakt bezczeszczenia flagi państwowej czyli… Watykanu. Ciekawe, że duchowni milczeli, gdy łysolki skakały po fladze Ukrainy lub dewastowali groby żołnierzy rosyjskich. No tak, „co wolno wojewodzie, to nie tobie smrodzie”.

MON zaszalało ostatnio na swoim oficjalnym Twitterze. Weszło w dyskusję z posłem Siemoniakiem i poleciały słowa, oskarżenia godne poziomu piaskownicy. Czytając to, zrozumiałam, skąd Misiewicz i amerykański Potterek się wzięli. Po prostu MON nie może mieć wśród swoich pracowników ludzi na poziomie, bo powyżej intelektu szefa nikomu nie wolno podskoczyć. I już wszystko jasne. Kiedyś był MON, teraz jest Ministerstwo Odpadów Niedouczonych.

Kto to Marcin Dubieniecki wszyscy wiedzą. Tak jak wszyscy wiedzą, że poseł K. nigdy za nim nie przepadał, jednak były zięć to nadal jakaś tam rodzina i trzeba o niego zadbać. Stad osobista interwencja, by nieco chłopakowi odpuścić, na wolność wypuścić, zająć się „fikcyjnymi” dokumentami potwierdzającymi odbiór przez siostrzenicę jedyną i najukochańszą 50 tys. zł z cypryjskiej firmy Dubienieckiego i w ogóle… podejść nieco z sercem do sprawy. Ciekawe, jak to się potoczy dalej.

Misiewicz zdobywa sławę międzynarodową. Można nawet powiedzieć, że staje się naszym towarem eksportowym numer 1. Tylko nie wiem, czy to powód do dumy, gdy media piszą o nim z dużym lekceważeniem i ironią wręcz. Jakaż to wspaniała promocja PiS-landii, gdy w świat idzie informacja, że „Nazwisko Misiewicz stało się symbolem upadku polskiej polityki”. A może nieważne jak o nas mówią, ważne, że w ogóle?

*
Prowadzi nas wódz do… no właśnie, dokąd? Na to pytanie niech każdy sam sobie odpowie, bo ja mam już na dzisiaj dosyć zaśmiecania swego umysłu. Do jutra

Leave a Comment

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.