Tamara Olszewska: Mam dzisiaj kryzys

Dopadł mnie jakiś kryzys. To przemówienie Kaczyńskiego, narodowcy i ich wyzwiska przeciwko uczestnikom Marszu Równości w Szczecinie, Jaki szalejący w Warszawie, afera w Pucku z pisowską obsadą Miejskiej Komisji Wyborczej i …totalna klapa w rozmowie z wyznawcą PiS.

Naprawdę nie wiem, czy tak do końca zdajemy sobie sprawę, dokąd zmierzamy. Niby wiemy, niby coś tam robimy, a jednak nie potrafimy pociągnąć za sobą tłumów. I nie mówię tutaj o elektoracie PiS, bo ich nic nie ruszy, nic nie przekona, że ich partia prowadzi nas do Białorusi. Myślę o Młodych i tzw. nieprzekonanych. Oni nam po prostu nie ufają, nie wierzą. Nie jesteśmy dla nich wiarygodni.

Dopiero gdy sami się sparzą, to część wyjedzie, jeśli jeszcze będzie mogła, a pozostali? Może się ruszą, tylko gdy to wreszcie nastąpi, będziemy w totalnej, czarnej dziurze.

To będzie tak jak po 1989 roku. Wszystko trzeba będzie budować od podstaw. Gospodarka, finanse, całe społeczeństwo, relacje państwo – kościół, sądownictwo, media. Dokoła same zgliszcza.

Obawiam się, że może być trudniej niż przed laty. Dlaczego? Bo to nie wróg zewnętrzny prowadzi nas ku politycznej zagładzie, ale własny, wewnętrzny. Myślę i myślę, i nie mogę znaleźć w naszej historii takiej sytuacji. Nigdy na taką skalę nie byliśmy wobec siebie wrogami. Mówimy tym samym językiem, żyjemy w tym samym państwie, łączy nas historia, tradycja, wspólne losy, a jednak…walka między nami narasta.

Znaleźliśmy się w sytuacji, gdy mamy całkowity kryzys demokracji i związanych z nią wartości. Nie czarujmy się. To nie wzięło się z powietrza. Po 1989 roku ruina, transformacja, przebudowa państwa, w której wielu się nie odnalazło. Światowy kryzys gospodarczy też zrobił swoje. No i, niestety, błędy w polityce gospodarczej, społecznej.

Narastająca patologia władzy, jej oderwanie od narodu i życie we własnej, szklanej kuli. Ten absurdalny przekaz typu „Ty zaciskaj pasa, a ja będę się obżerać ośmiorniczkami”, buta rządzących, ich arogancja.

Czuję się tak, jakby bardzo wiele z tych 29 lat poszło na marne. Nie udało się wykształcić społeczeństwa obywatelskiego, bo szkoda było zawracać sobie głowę rzetelną edukacją, a „mojsze” zdominowało każdy obszar polskiego życia. Ot, taka jakaś samowolka, zlekceważenie i brak poczucia odpowiedzialności. Dodam do tego zupełne zaburzenie relacji z kościołem, poddanie się walkowerem, co doprowadziło do tego, że stajemy się dzisiaj coraz bardziej państwem wyznaniowym.

Duszę się, brakuje mi powietrza. Czuję się coraz bardziej zniewolona. Ta Polska mnie mierzi, odpycha.”Homo PiS-sus” rządzą…

Mam dzisiaj kryzys.

Leave a Comment

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.