Styczeń pod Lupą

Tamara Olszewska

W Sejmie było gorąco. Opozycja okupowała mównicę, ludzie przed gmachem Parlamentu okazali swoje wsparcie, a tymczasem w RMF FM produkowała się Beata Mazurek, rzeczniczka Prawa i Sprawiedliwości, a także klubu parlamentarnego PiS. Niby do czasu dopracowania szczegółów media mają utrzymane dotychczasowe prawa poruszania się po Sejmie. Niby nie do końca pani rzecznik rozumie, o co chodzi, a jednak są problemy z wydawaniem przepustek jednorazowych dla dziennikarzy, są problemy z udogodnieniem ich pracy. Pani Mazurek to jednak mądra kobieta i słusznie jest rzecznikiem, bo bez oporów wskazała, kto ponosi całkowitą winę za zaistniałą sytuację. To nie marszałek Kuchciński. On ci niewinny jest, on prawy i sprawiedliwy. To wszystko ONI czyli straż marszałkowska. No to kamień spadł mi z serca. Racja po stronie Władzy, a straż marszałkowską na odstrzał, bo nie umie pracować tak jak powinna. Wszystko jest jasne i klarowne.

Echa Społeczne - narty, zima, śnieg, góry

Andrzej Duda, umęczony wielce miesiącami ciężkiej pracy na rzecz pisowskiej Polski, wybrał się na narty. Szusował po stokach, czerpiąc radość z pięknej pogody, śniegu i odpoczynku. Zaliczył też asystę w skokach narciarskich dopingując naszych skoczków i nagradzając zwycięzców pucharami. Jednak praca to priorytet. Jestem pełna podziwu, że w międzyczasie znalazł chwilę na konferencję prasową, by uzasadnić złożenie podpisu pod reformą edukacji. Jakże pięknie mówił o licznych konsultacjach, które przeprowadził, trosce, z którą pochylił się nad rewelacyjnymi rozwiązaniami w byle jakiej dotąd oświacie, pełnym rozumieniu dla ciężkiej pracy pani Zalewskiej. No cóż, jak zwykle, nadmiar słów minimum sensownej treści. Podpis złożony, reforma wchodzi w życie, a naród zastanawia się, kto wspomógł prezydenta w podjęciu tak ważnej decyzji. Społecznicy poprosili o udostępnienie listy konsultantów, a kancelaria prezydenta milczy, mówiąć coś tylko ogólnikowo o roli Pierwszej Damy i coś tam, coś tam. Wierzycie w te konsultacje?

Błaszczak ogłosił wszem i wobec, że ochrona Sejmu przed siłami nieczystymi, tymi na zewnątrz i wewnątrz kosztowała nas, podatników, 2.5 mln złotych. W końcu pucz to pucz, a rolą ministra było zabezpieczenie, ochrona i opieka nad biedakami z PiS-u, którzy stali się ofiarą tej niegodnej miana polskości części społeczeństwa. Ktoś te koszty musi ponieść i padło na Grzegorza Schetynę. Główny „puczysta” poniesie karę. Jak zapłaci tyle kasy to odechce mu się wszelkich puczów i innych anty-pisowskich numerów. Jest jakaś logika w tym bajdurzeniu, prawda?

Ponad 2 miesiące temu wybuchła sobie taka „niewielka aferka”, związana z partią Zbigniewa Ziobro. Ponoć w czerwcu 2013 roku Solidarna Polska wzięła niezłą kasę na zorganizowanie konferencji klimatycznej. Kiedy przyszło co do czego, okazało się, że na spotkaniu członków tej partii była mowa o wszystkim, tylko nie o klimacie. Mówiąc otwarcie, był to najzwyklejszy zjazd partyjny, tylko sfinansowany przez naiwną UE. Mówiąc potoczną polszczyzną, „sprawa się rypła” i Ziobro potrzebował aż dwóch miesięcy, by ustosunkować się do zarzutów. Oczywiście to bzdura. Oczywiście to nagonka niechętnych mu polityków, bo on ma ręce czyściutkie jak niemowlak. Powołuje się na audyt firmy Ernst&Young z 2014 r. i uważa, że sprawa wyjaśniona, załatwiona. Najnowszy raport jednak mówi wyraźnie o defraudacji pieniędzy unijnych, ale może pan Ziobro nie miał czasu się z nim zapoznać? Może jeszcze nie dotarło do niego, że taki raport krąży?

Jak widać opozycja ma coraz większe problemy ze zdefiniowaniem pojęcia „opozycja razem i wspólnie”. Chyba nie do końca mają w głowie i sercu dobro Polski. Chyba priorytetem jest jednak utrzymanie pozycji lidera opozycji i to za wszelką cenę. Na Ryszarda Petru wylano już niejedno wiadro złości za urwanie się z Sejmu na odpoczynek gdzieś, gdzie ciepło i miło, no to przyszedł czas na Schetynę. Ponoć w wielkiej tajemnicy spotkał się dwukrotnie z posłem K., ponoć coś tam omawiali, debatowali, jak wyjść z twarzą z kryzysu parlamentarnego. Ponoć, ponoć, ponoć, bo nikt nic nie wie, nikt nic nie widział, nikt nic nie słyszał. Oczywiście poza jedną posłanką Nowoczesnej i samym posłem K., który na pytanie o to spotkanie uśmiecha się tajemniczo. Spotkali się czy nie spotkali, o to jest pytanie…

Pan Błaszczak wciąż kombinuje, wciąż myśli, jak tu ukarać puczystów. Schetyna ma zapłacić te nieszczęsne 2.5 mln złotych, ale przecież do ukarania jest ten tłum sprzed Sejmu i Wawelu. Poszły więc w Polskę zdjęcia „zbrodniarzy”, co to śmieli podnieść pięść przeciwko legalnie wybranej władzy i zaczęła się jazda. Policja ściga, doprowadza do prokuratury, a prokuratorzy szukają paragrafu, byle tylko udowodnić zbrodnie i skazać. Byle tylko zadowolić polityków PiS i pokazać narodowi, że władza nie da sobą pomiatać. Byle zastraszyć tych gorszych Polaków i załatwić sobie długie lata sielskie, anielskie, wolne od wrogów. Coś mi się wydaje, że ten numer nie przejdzie.

Po cichutku, bez zbędnego rozgłosu pojawił się kolejny projekt zakazujący aborcji. Przeszedł on już przez komisję sejmową i teraz trafił w rączki pani Szydło, która ma się wreszcie określić, ma wreszcie zająć zdecydowane stanowisko. Projekt różni się od poprzedniego odejściem od karania kobiet, mniejszym wymiarem kary dla sprawców gwałtu i zakazem korzystania z środków antykoncepcyjnych. No i z czym teraz wyskoczy pani premier? Czy naprawdę łudzi się, że Polki nie zauważą tej ustawy i nie zareagują?

Gazeta „wSieci” przyznała zaszczytny tytuł Człowieka Wolności posłowi K. Wcale mnie to nie dziwi, bo kto jak nie On? Próbował skakać przez płot stoczni w 1980, podpisał porozumienia sierpniowe, był szykanowany, szkalowany, prześladowany. Latał z ulotkami, działał w podziemiu, a gdy wreszcie dorwał się do władzy, to gna jak szalony do mety Wolnością zwanej. Friedrich Nietzsche, filozof szczególnie umiłowany przez Hitlera, powiedział, że tylko nadczłowiek posiada wolną wolę, wraz z siłą twórczą. Nie mają tego przywileju zwykli ludzie, którzy są uwikłani w starą moralność, przez co nie mogą przekroczyć siebie i stać się wolnymi. Czyli… wolność to przywilej dla wybranych? Czyli… tytuł Człowieka Wolności dla posła K. jak najbardziej zasłużony.

Bardzo rzadko ostatnimi czasy dopada do mikrofonu Piotr Duda, szef Związku Zawodowego „Solidarność”. Jakoś nie ma nic do powiedzenia, gdy źle się dzieje pielęgniarkom, nauczycielom, górnikom. Fakt, a co będzie się rozmieniał na drobne, gdy zapewne szykuje sobie dobre miejsce przy politycznym korycie. Teraz jednak nie wytrzymał, stanął przed dziennikarzami i powiedział, co myśli o Nowoczesnej oraz Ryszardzie Petru. Jeśli ktoś nie słyszał, to powtórzę, że według Piotra Dudy Nowoczesna to sami szkodnicy, działający na szkodę zwykłego pracownika, a tak w ogóle to powinni zająć się polityką, a nie budować jakąś śmieszną, nikomu nie potrzebną opozycję. Panie Duda jestem pewna, że poseł K. to usłyszał i już szykuje dla Pana jakąś jedyneczkę na swojej liście wyborczej. Już Pan na to zapracował, więc proszę wrócić do swojej krainy Ciszy i nie kompromitować więcej idei Solidarności z 1980 roku.

Leave a Comment