Powstanie Warszawskie. Dzień sześćdziesiąty drugi – 1 października 1944 (niedziela)

Agnieszka Rusocka-Malinowska

Pierwszy dzień rozejmu

Echa Społeczne - mieszkancy-opuszczajcy-stolice
Mieszkańcy opuszczający stolicę; Warszawa, 1944 r.

W mieście obowiązywało zawieszenie broni w godzinach od 5.00 do 19.00. Z możliwości ewakuacji skorzystało zaledwie 8 tys. osób, głównie kobiety i dzieci. Reszta pozostała w mieście, by je opuścić dopiero z żołnierzami Armii Krajowej. Żołnierzom dzień minął na przygotowaniach do kapitulacji, reperowaniu mundurów, ukrywaniu części broni, poszukiwaniu ciepłej odzieży i szukaniu bliskich.

Obrońcy powstańczej reduty przy Królewskiej 16, którą utrzymano do dnia kapitulacji wspominali po latach, że korzystając z rozejmu postanowili pochować poległych w Ogrodzie Saskim kolegów. Ich ciała leżały tam od miesiąca. Pochowali wtedy sześć lub osiem osób. Pogrzebowi przyglądał się pijany esesman. Pokazał im rękę z wytatuowanym numerem i powiedział:

„Byłem jeńcem obozu koncentracyjnego, ale wyszedłem stamtąd, bo przyrzekłem, że zmażę swoje winy wobec fuhrera, strzelając do takich, jak wy. Dlaczego wy do mnie strzelacie, no, dlaczego?”

Był tam również około 10-letni chłopiec. Jeden z żołnierzy spytał:

– Ty Polak?
– Polak.
– Niemcom służysz.
– Służę i żyję, bo dają mi jeść.

Tego dnia wizytę w placówce przy Królewskiej złożyli niemieccy oficerowie. Polacy przywitali ich ustawieni w dwuszeregu z pełnym uzbrojeniem. Według wspomnień jednego z nich, miało ich być dwudziestu czterech. Prawie wszyscy ranni. Niemcy dziwili się, jak to możliwe „(…) żeby kilkunastu chłopców broniło się przed dwoma pułkami”. Obejrzeli ich broń i zapytali gdzie ukryli resztę. „W żadnym dniu Powstania nie byliśmy lepiej uzbrojeni” powiedział w 1983 r. „Rybitwa” – jeden z żołnierzy z Królewskiej. Gdy Niemcy wymienili swoje straty poniesione w szturmach na Królewską, chłopcy byli zaskoczeni. „Nawet nam się nie śniło, że tak dobrze strzelamy.”

Niemcy chcieli obejrzeć budynek. Na koniec Polacy poczęstowali ich wiśniówką. Goście oświadczyli polskiemu dowódcy: „Jeżeli pan nie wypije z nami, to mamy prawo sądzić, że to trucizna”.

Polak nie chciał się przyznać, że jest tak głodny, że już od kieliszka byłby pijany. Próbował się wymigać mówiąc, że wizyta go zaskoczyła i nie zdążył zjeść śniadania. Wówczas Niemcy przynieśli chleb, konserwy i margarynę. Podczas „uczty” głośno wychwalali polską wódkę. Gdy opuszczali placówkę otrzymali w prezencie jedną butelkę.

Jednak po zakończeniu rozejmu placówka znalazła się pod ostrym ostrzałem. Polskie stanowiska strzelnicze milczały. Żołnierze mieli rozkaz strzelać tylko w razie ataku, co teoretycznie było możliwe ale taktycznie nie miało sensu. O tym przez całą noc żołnierzy na posterunkach przekonywał dowódca.

Walka zbrojna

Tuż po godz. 19.00, po ustaniu rozejmu Niemcy wznowili atak na Śródmieście. Ostrzał dzielnicy trwał do 2 października do godz. 5.00. Tej nocy zginęły ostatnie ofiary Powstania.

Działalność dyplomatyczna, informacyjna

Wobec milczenia radzieckich „sojuszników” i beznadziejnej sytuacji, generał „Bór” wyznaczył komisję, która miała prowadzić negocjacje kapitulacyjne.

Kolejna warszawska gazeta „Walka. Warszawski Głos Narodowy” wydała swój ostatni numer.

Leave a Comment

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.