Powstanie Warszawskie. Dzień pięćdziesiąty drugi – 21 września 1944 (czwartek)

Historia, Powstanie Warszawskie
Agnieszka Rusocka-Malinowska

Walka zbrojna

Niemieckie grupy bojowe przystąpiły do ostatecznej likwidacji polskich przyczółków nadwiślańskich na Powiślu i Żoliborzu. Powstańcy spodziewając się obiecanego desantu 1 AWP, przeszli do okopów na wybrzeżu Wisły. Pomoc nie nadeszła. Nocą usłyszeli od dowódcy Wojska Polskiego, gen. Zygmunta Berlinga obietnicę przesłania pontonów do ewakuacji.

Echa Społeczne - wilanowska_1
Ruiny kamienicy przy ul. Wilanowskiej 1; Warszawa, 1944 r.

Nadal toczyły się walki wzdłuż ulicy Wilanowskiej. Powstańcy resztkami sił trzymali już tylko ruiny kamienicy przy Wilanowskiej 1, przy Solec 53 oraz odcinek ok. 200 metrów brzegu Wisły z zatopionym częściowo statkiem spacerowym „Bajka”. W zbombardowanej kamienicy przy Wilanowskiej 1 pozostała grupa ok. 80 żołnierzy AK (w większości rannych) i „Berlingowców” mjr Łatyszonka pod dowództwem kpt. „Jerzego”. Kryzys bojowy pogłębiały braki podstawowych rzeczy: amunicji, żywności, leków i środków opatrunkowych. Ranni, którymi już nikt się nie zajmował czekali na powolną śmierć. Brakowało również wody, po którą żołnierze wyprawiali się nad rzekę, ryzykując życiem. Powstańcy myśleli już jedynie o ocaleniu własnego życia. Morale było tak niskie, że jedynie najbardziej odporni psychicznie próbowali organizować byt, czy pomagać innym. Tych jednak były tylko jednostki.

Tego dnia Zachód udzielił Powstańcom ostatniej pomocy w postaci zrzutów nad Warszawą, Kampinosem i Lasem Kabackim.

Centralny Komitet Ludowy ogłosił Polski Komitet Wyzwolenia Narodowego (PKWN) rządem tymczasowym. Rozpoczął się proces tworzenia przyszłej Polskiej Rzeczpospolitej Ludowej.

Gen. Bór-Komorowski meldował:

„Sytuacja w rejonie Starego Miasta poważna. Amunicja na wyczerpaniu. Żołnierz bardzo zmęczony. Druzgocąca przewaga techniczna nieprzyjaciela wystawiła na ciężką próbę odporność naszego żołnierza i społeczeństwa”.

Meldunek Antoniego Chruściela, ps. „Monter”:

„Naszych zwrotów zaczepnych npl [nieprzyjaciel] nie wytrzymuje. Toteż jest to nasza najwłaściwsza forma walki.”

Zbrodnie przeciwko ludności

W kamienicy przy Wilanowskiej 5, gdzie znajdował się jeden z powstańczych szpitali, Niemcy dokonali kolejnych mordów na znalezionej w środku ludności. Powieszono 12 mężczyzn. 122 rannych, przebywających w piwnicy również zamordowano. Część pacjentów ocaliła kierująca szpitalem dr Irena Konopacka-Semadeni, ps. „Dr Konstancja”. Tego dnia była jedyną osobą z personelu – sanitariuszkom kazała opuścić szpital po wyco­fa­niu się z dziel­nicy oddzia­łów „Rado­sława”. Podczas masakry Niemcy kazali jej stwierdzać zgony ofiar. Z narażeniem własnego życia usiłowała ocalić swoich pacjentów, okłamując kierującego akcją oficera SS. Udało się jej w ten sposób uratować 17 osób. Kolejny oficer zgodził się na ich ewakuację. Niemcy nazwali ją „die Hexe” (niem.: czarownica).

Działalność kulturalna, informacyjna

W kinie „Palladium” wyświetlono drugą część kroniki filmowej pt. „Warszawa walczy”. Pokazano w nim sceny zdobycia PAST-y 20 sierpnia oraz wysadzenie przez Niemców Pawiaka, wraz z oddziałem kobiecym, tzw. Serbią.

„Oddziały nasze na Żoliborzu otrzymały list głównodowodzącego niemieckiego von dem Bacha do dowódcy wojsk powstańczych z propozycją umożliwienia wyjścia ludności cywilnej z Warszawy i kapitulacji „w imię uczuć humanitarnych”.

Odpowiedź nasza podała przykłady „humanitarnego” postępowania Niemców wobec cywilnej ludności i zaproponowało z kolei kapitulację Niemcom.”

Biuletyn Informacyjny

 

„Biuletyn Podokręgu Nr 2 Armii Ludowej” opublikował korespondencję ppor. Edwarda Baczyńskiego, ps. „Henryk”:

Domki policyjne przy ul. Drużbackiej.

Oddział AL-owców pełni służbę na najdalej na północ wysuniętej placówce, tak samo, jak przed kilkoma dniami na Marymoncie przy ul. Gadowskiej.
Piękny wgląd w teren, w ruiny, w zwały popiołu i żelaza.
W dali na prawo czujemy słuchem wał przywiślany.
Tam są ci, których będziemy niedługo witać, ci, którym „rzucimy pod nogi kwiaty i serca w pierwszej zwycięskiej defiladzie”.
Całą noc grały na Marymoncie ckmy i pmy.
Waliły się resztki gruzów ma zamaskowane bunkry niemieckie w ryku „organów Stalina”.
Cienie żołnierzy npla [nieprzyjaciela] przesuwały się skokami w stronę CIWF-u, zbierały kule z naszych automatów – wszystko przy wtórze tajemniczych okrzyków „hura” z odległości 400-500 metrów od naszych czujek.

Napełniamy wciąż magazynki.
Czekamy.

„Biuletyn Podokręgu Nr 2 Armii Ludowej”, 1944 wrzesień 21, nr 48, s. 1

 

Odezwa warszawskich Okręgowych Komitetów Robotniczych RPPS i PPS-Lewicy, określająca stanowisko tych partii wobec powstania oraz nawołująca wszystkich działaczy ruchu socjalistycznego do zjednoczenia się w szeregach odrodzone j PPS.

Towarzysze!

Gdy w pamiętnym dniu 1 sierpnia b. r. wybuchło powstanie, dysponowaliśmy siłami zorganizowanymi w ciągu długich lat pracy konspiracyjnej (…). Nieodpowiedzialni przywódcy polityczni, (…) działając (…) poprzez zaskoczenie nieoczekiwaną i na własną rękę wywołaną akcją wojskową, odjęli nam swobodę dysponowania naszymi organizacjami, pozbawili powstanie rozmachu i zmniejszyli jego potencjał bojowy, pogłębiając przez to tragedię Warszawy.

Przed wybuchem powstania nie było ścisłego współdziałania naszych partii.
Obecnie idziemy do zjednoczenia w nowej odrodzonej Polskiej Partii Socjalistycznej. Zmierzamy w tym samym kierunku, jaki sobie obrali nasi towarzysze na terenach wyzwolonych na prawym brzegu Wisły, (…) gdzie rozwija się żywiołowo nowa, rewolucyjna Polska Partia Socjalistyczna.

Cała polityka rządu emigracyjnego ostatnich lat, w szczególności przebieg powstania wyraźnie wykazał, wstecznictwo polskie i jego agentury w kraju i na emigracji nie są skłonne do żadnych ustępstw na rzecz żądań Ludu i jego przedstawicielstwa demokratycznego. Wobec tego należało poprzeć wszystkimi siłami Polski Komitet Wyzwolenia Narodowego, który stanął na stanowisku politycznej i społeczno-gospodarczej demokracji oraz ścisłej współpracy z aliantami, a w szczególności z najbliższym naszym sąsiadem – Związkiem Radzieckim.

W tych warunkach dla obu naszych partii widzimy jednakowe cele taktyczne, (…) programowe, formułowane przy współudziale nieodżałowanych przywódców socjalizmu polskiego: Barlickiego, Dubois, Próchnika. Wspólne są nasze cele i wspólna jest nasza droga, którą jako socjaliści idziemy ku Walnej, Niepodległej Polsce Ludowej. Na drodze całkowitej konsolidacji ruchu socjalistycznego leżała i leży do dnia dzisiejszego, jedna tylko przeszkoda. Tą przeszkodą są ukryci i wygodnie uplasowani na kierowniczych stanowiskach starej PPS a ostatnio PPS-WRN agenci piłsudczyzny. (…) Oni to obecnie popierają Sosnkowskiego i Raczkiewicza. Oni też popierają nieodpowiedzialną politykę inicjatorów powstania, udzielając im poparcia w Radzie Jedności Narodowej. Ci znani nam starzy przywódcy (…) wyznają tylko jedną politykę zagraniczną – politykę antysowiecką, politykę rezultatem, której jest krwawa tragedia.

Dziś wybiła ostatnia godzina dla tych zbankrutowanych wodzów, dziś każdy socjalista odwraca się od nich z pogardą. Koniecznością, więc dziejową jest jak najprędsze zmontowanie zjednoczonej i potężnej Polskiej Partii Socjalistycznej wolnej od agentur reakcji i wiodącej śmiało proletariat polski do zrealizowania idei socjalizmu. Okręgowe Komitety Polskiej Partii Socjalistycznej (Lewicy) i Robotniczej Partii Polskich Socjalistów wzywają ogół polskich socjalistów do zjednoczenia. W szczególności zwracamy się z apelem do członków WRN, aby zerwali ze swoim reakcyjnym kierownictwem, które prowadzi ruch robotniczy ku współpracy z polskim wstecznictwem.

Towarzysze z WRN!

Cel nasz wspólny – to Niepodległa Polska Ludowa, a do tej Polski prowadzi tylko jedna droga. Usuńcie z Waszego kierownictwa wszystkich, którzy na tej drodze są przeszkodą. W imię niepodległości i wolności dołączmy nasze szeregi!

Warszawski OKR RPPS
Warszawski OKR PPS (Lewicy)
Warszawa, dnia 21 września 1944 r.

Artykuł z „Kuriera Mokotowskiego”, piętnujący przejawy sanacyjnego drylu wojskowego w oddziałach powstańczych AK

Żołnierze demokratycznej Polski

Od pierwszej chwili powstania stanęliśmy praktycznie przed zagadnieniem stosunku żołnierza do obywatela. Okres przedwojenny wytworzył w Polsce mało chwalebną tradycję specjalnego honoru żołnierskiego, tradycję żołnierza nad-obywatela i nad-nad-obywatela w osobie oficera. Tradycję tę hodowali pieczołowicie nasi senatorzy i ozonowcy, małpujący hitleryzm. Tę tradycję ci i owi usiłują utrzymać i obecnie.

Więc jakiś :porucznik trzyma godzinami paru obywateli przed domem, by poczuli jego „powagę”, zanim wyda im łaskawie przepustkę. Jakiś gołowąs z karabinem krzyczy i zionie przekleństwami na siwowłosego człowieka, który zaplątał się na pierwszą linię w poszukiwaniu żony. Jakiś kapral pijany wpada do mieszkania z rewolwerem, grozi zastrzeleniem dozorcy domu, a starszego człowieka szarpie brutalnie i obrzuca ordynarnymi przekleństwami w obecności kobiet i wystraszonych dzieci. Ci wszyscy i im podobni, robią wrażenie raczej „stupajek” czy nawet „okupantów”, a nie żołnierzy polskich.

Żołnierz demokratycznej Polski ma wiedzieć i pamiętać, że jest sługą Narodu Polskiego, Obywatelem a nie panem czy ekonomem Polski, ani pastuchem dla obywateli. Jeśli przejawia tę pastuszą postawę, ubliża sobie, wojsku i Narodowi. Jeśli o tym nie pamięta niech sobie uprzytomni, że jakiś jego kolega może w podobny sposób zachować się wobec jego matki; ojca, siostry czy żony. Nasze rycerskie tradycje, nasze poczucie godności własnej, każą nam stawiać wysokie wymagania moralne w stosunku do żołnierza polskiego, żołnierza demokratycznej Polski.

„Kurier Mokotowski”, 18 wrz. 1944 nr 8, s. 1

Dodaj komentarz