Polska państwo wyznaniowe

Demokracja
Dominik Stajnbart:

Obchody Rzymskokatolickiego święta Bożego Ciała już za nami. Dzień ten, wraz z obrazem milionów Polaków uczestniczących w okolicznościowych procesjach, nasunął mi jednak temat do głębokiej refleksji. Na ile Polska jest dziś jeszcze krajem świeckim. Czy może jednak mamy już do czynienia z Polską – państwem wyznaniowym.

moors-and-christians-festivities-1433005

Mówiąc o państwie wyznaniowym przed oczyma większości z nas kreują się obrazy krajów muzułmańskich, zwłaszcza Iranu po rewolucji islamskiej (19179) i rządach Ajatollahów. Niewiele osób za to zdaje sobie sprawę, że w samej zjednoczonej Europie państwa wyznaniowe stanowią prawie połowę jej członków. Taka forma państwa funkcjonuje chociażby w Skandynawii czy na Wyspach Brytyjskich. Jednakże jest ona oparta o kościoły narodowe, w których wpływy pomiędzy Kościołem i Państwem są zrównoważone.

Z drugiej strony istnieją w Europie kraje, które rozdzieliły prawnie Kościół od Państwa jak Francja czy Niemcy a także takie, w których nastąpiła oddolna laicyzacja społeczeństwa jak Republika Czeska. Jak na tym tle wypada Polska? O państwie świeckim nie może być mowy, jednak czy w naszym kraju istnieje faktyczny rozdział Kościoła o Państwa czy też jesteśmy już de facto państwem wyznaniowym?

Państwo wyznaniowe

Żeby zaliczyć dany kraj do grupy państw wyznaniowych w jego funkcjonowaniu muszą być spełnione pewne warunki:

  • uprzywilejowanie jednej religii w porównaniu z innymi,
  • dostosowanie praw stanowionych przez władze państwowe do interesów kościoła,
  • materialne uprzywilejowanie hierarchów religijnych jednej, religii w porównaniu z innymi grupami społecznymi,
  • represyjna polityka wobec religii innych niż religia państwowa i ich wyznawców.

Przy czym nie muszą one występować jako sztywne zapisy prawne czy konstytucyjne stanowiące państwo wyznaniowe de nomine. Ze względu na subiektywny charakter tej materii mogą one być nieformalne, przejawiające się w faktycznych zachowaniach władz stanowiące o charakterze państwa wyznaniowego de facto.

Rozdział kościoła od państwa.

Już pierwsze wersy preambuły Konstytucji Rzeczpospolitej Polskiej:

„(…) Naród Polski – wszyscy obywatele Rzeczypospolitej, zarówno wierzący w Boga będącego źródłem prawdy, sprawiedliwości, dobra i piękna, jak i nie podzielający tej wiary, a te uniwersalne wartości wywodzący z innych źródeł, równi w prawach i w powinnościach wobec dobra wspólnego – Polski, wdzięczni naszym przodkom za ich pracę, za walkę o niepodległość okupioną ogromnymi ofiarami, za kulturę zakorzenioną w chrześcijańskim dziedzictwie Narodu i ogólnoludzkich wartościach,(…)”;

wskazują nam, że wiara chrześcijańska, jest w społeczeństwie dominującą i o separacji czystej (USA) czy wrogiej (Francja) kościoła od państwa nie może być mowy. Pewną nadzieję na separację skoordynowaną (Niemcy) daje nam art. 25 ust. 2 Konstytucji, stanowiący:
„Władze publiczne w Rzeczypospolitej Polskiej zachowują bezstronność w sprawach przekonań religijnych, światopoglądowych i filozoficznych, zapewniając swobodę ich wyrażania w życiu publicznym”

Czy tak jest w rzeczywistości, a może zapis ten jest fikcyjny i wygasł lub niebawem wygaśnie na zasadzie desuetudo? Sprawdźmy to na przykładach.

Zakaz handlu.

Zakaz handlu wydaje się oczywistym przykładem braku neutralności światopoglądowej państwa, szczególnie gdy oprócz świąt zostałby wprowadzony także w niedzielę. Jednak gdy spojrzeć, że takie ograniczenia wprowadzono w Niemczech czy Francji – krajach z rozdzieleniem kościoła od państwa – nie jest to jednak tak oczywiste.

Sontagsruhe (spokój niedzielny) czy Ladenschlussgesetz (prawo zamykania sklepów) bo tak nasi zachodni sąsiedzi nazywają odpowiednio zakaz handlu w niedzielę oraz w święta, ma podobne ograniczenia jak w Polsce. Tam jednak co do zasady zamknięte są wszystkie sklepy, a prawo reguluje jedynie wyjątki pozwalające na ich otwarcie. Dlatego też częściej od formalnych nazw funkcjonuje termin Ladenöffnungsgesetz (prawo otwierania sklepów).

Jest jednak jedna zasadnicza różnica, która powoduje, że to samo prawo w Polsce i Niemczech postrzegane jest z dwóch różnych perspektyw: kościoła a państwa. Cały niemiecki handel odpoczywa w 10 dni świątecznych z czego 7 kościelnych (chrześcijańskich), polski w 13 z czego 9 chrześcijańskich. Skala podobna, jednak niemieckie prawo przewiduje lokalne dni świąteczne, których katalog poszczególne landy ustalają w oparciu o strukturę demograficzną. Tego polskie prawodawstwo nie uwzględnia. Stawiając te obszary, w których dominuje ludność prawosławna, żydowska lub islamska (np. gmina Bohoniki zamieszkiwana przez potomków tatarskich) w gorszej pozycji niż rzymskokatolicką większość.

Obraza uczuć religijnych.

Regulowana artykułem 196 kodeksu karnego „Obraza uczuć religijnych” czyli pospolicie mówiąc kara za bluźnierstwo stanowi kolejny przejaw ingerencji kościoła w sferę państwa. Teoretycznie konstrukcja tegoż przepisu zapewnia jednakową ochronę dla przedstawicieli różnych wyznań, w praktyce i orzecznictwie sprowadza się jednak do walki o krzyże. Wszystko przez brak możliwości zdefiniowania katalogu czynów podlegających penalizacji i liczne wątpliwości natury filozoficznej i prawnej.

Pomijając wątpliwość co do zgodności tegoż przepisu z, co staram się dowieść niniejszym artykułem w zasadzie martwą, konstytucyjną zasadą neutralności światopoglądowej państwa, istnieją także inne argumenty przeciw ochronie uczuć religijnych w systemie prawnym państwa. Największą słabość, tego rozwiązania obnażyli ludzie związani z Januszem Palikotem podczas akcji związanych z chęcią powieszenia w towarzystwie krzyża symboli innych religii.

Definicja uczuć religijnych została bowiem zdefiniowana przez Sąd Najwyższy RP w następujący sposób:

„Można je określić jako stan psychiczny, którego istotę stanowi ustosunkowanie się wewnętrzne do przeszłych, obecnych i przyszłych zdarzeń, bezpośrednio lub pośrednio związanych z religią jako formą świadomości społecznej, obejmującej wierzenia dotyczące sensu i celu istnienia człowieka, ludzkości i świata”

moim zdaniem popełniając chyba wszystkie możliwe błędy definiowania a w szczególności nie zachowania tożsamości zakresowej członów definiującego i definiowanego. Patrząc na powyższe z perspektywy obowiązującej wykładni prawa można dojść do wniosku, że taką samą obrazą będzie dla katolika zdjęcie krzyża, jak dla żyda lub muzułmanina jego pozostawienie. Dlaczego więc sądy powszechne w swoim orzecznictwie oddalają powództwa innowierców w zakresie obrazy uczuć przez wiszący krzyż (judaizm wprost mówi o traktowaniu Jezusa jako Boga jako bluźnierstwie) a uwzględniają te dla których obrazą jest jego zdjęcie.

Ostatnią wątpliwością jest samo istnienie przepisu na gruncie prawa międzynarodowego. Karanie za bluźnierstwo, oraz inne oznaki braku szacunku do religii zostało uznane bowiem przez ONZ jako niezgodne z Międzynarodowym Paktem Praw Obywatelskich i Politycznych, który Polska jeszcze jako PRL podpisała i ratyfikowała w 1977 r. Istnienie więc tego przepisu w naszym systemie prawnym podważa wprost ciągłość państwowości polskiej i jest działaniem w interesie kościoła rzymskokatolickiego.

Klauzula sumienia.

Wolność myśli, sumienia i religii są jednymi z podstawowych praw człowieka, gwarantowanych przez szereg aktów prawa międzynarodowego. Dlatego też w większości demokratycznych państw świata jest ona wpisana w lokalne systemy prawne. Gwarantuje ona lekarzom i personelowi medycznemu odmowę wykonania legalnych zabiegów medycznych (nie zagrażających życiu) w oparciu o sprzeczność z wyznawanymi zasadami moralnymi czy etycznymi. W niektórych krajach obejmuje ona również farmaceutów. Niestety daje ona również liczne pole do jej nadużywania, co zresztą znalazło obicie w ograniczeniu swobody z jej korzystania. Sztandarowym przykładem jest konieczność wskazania pacjentowi placówki, która zastępczo podejmie się danego świadczenia oraz prowadzenie rejestru placówek i lekarzy korzystających (lub nie) z klauzuli sumienia.

W Polsce, w przeciwieństwie rozwiniętych krajów, nawet tych, które funkcjonują jako państwa wyznaniowe stosowne rozwiązania ograniczające nie istnieją lub jeśli są one w prawodawstwie – pozostają martwe w praktyce. Nasza władza częściej podąża za wzorcem najbardziej radykalnych dyktatur religijnych likwidując obszary sprzeczne z zasadami wiary poprzez wprowadzanie zakazów stosowania określonych procedur medycznych jak choćby aborcji.

Aborcja.

Kwestia przerwania ciąży jest i będzie tematem kontrowersyjnym, choćby ze względu na problem zdefiniowania dobra wyższego pomiędzy równorzędnymi. Tak samo bowiem ważne jak życie matki, jest życie dziecka. W przypadku tego nienarodzonego sama natura wybrała za nas. Kobieta, gdy poroni przeważnie przeżyje, szanse dziecka na przeżycie w przypadku śmierci matki są dokładnie odwrotne.

Neutralność światopoglądowa państwa, wymaga właśnie takiego obiektywnego podejścia. W Polsce, karmionej przez lata PRL-u wrogością do wiary, tego obiektywizmu brakuje stąd zawarto na drodze kompromisu rozwiązania, zapewniające w miarę uczciwą ochronę maki i dziecka. Osobiście skłaniam się za poszerzeniem możliwości wolnego wyboru, jednak uchwalone porozumienie szanuję i akceptuję. Znów jednak dostosowanie praw stanowionych przez władze państwowe do interesów kościoła, jakim jest niechybnie próba zaostrzenia przepisów aborcyjnych, stanowi kolejny krok w kierunku dyktatury wyznaniowej. W interesie obywatela przecież jest zagwarantowanie mu wspomnianej przy okazji klauzuli – wolności sumienia. Wolność tę zagwarantuje się jedynie poprzez pozostawienie mu wyboru, nie zaś poprzez zabranie jakiegokolwiek. To samo możemy powiedzieć w przypadku eutanazji, antykoncepcji dnia następnego czy prawa rodzinnego i opiekuńczego. Czas więc podsumować wpływ kościoła na państwo polskie i wyciągnąć wnioski.

Polska – państwo wyznaniowe?

Sprawdźmy więc, które z warunków państwa wyznaniowego wymienionych na początku nasz kraj spełnia. Uprzywilejowanie jednej religii w porównaniu z innymi widać w naszym kraju choćby w katalogu dni wolnych od pracy. Dostosowanie praw stanowionych przez władze państwowe do interesów kościoła to nic innego jak brak ograniczeń w klauzuli sumienia czy zaostrzanie przepisów aborcyjnych. Materialne uprzywilejowanie hierarchów religijnych jednej, religii w porównaniu z innymi grupami społecznymi przejawiało się w nieomawianej w tym artykule komisji majątkowej, a właściwie w sposobie jej funkcjonowania. W skrócie przekazano kościołowi rzymskokatolickiemu w ramach zwrotu mienie o znacznie większej wartości niż to które utracił w wyniku decyzji władz PRL. Represyjna polityka wobec religii innych niż religia państwowa i ich wyznawców przejawia się choćby przez brak zapewnienia innowiercom ustawowych rozwiązań zapewniających możliwość dni wolnych od pracy w ich dniach świątecznych lub orzecznictwie sądów w sprawach obrazy uczuć religijnych.

Wnioski nasuwają się same, żyjemy w państwie wyznaniowym, czy nam się to podoba czy też nie. Może czas zakończyć obłudę, i przy okazji zmiany konstytucji dodać zapis rodem z PRL-u, o wiodącej roli kościoła Rzymskokatolickiego w państwie. Wówczas społeczeństwo miałoby jasno powiedziane co obywatelowi wolno a czego nie.

Na koniec pozostaje jeszcze pytanie jakie jest to nasze państwo wyznaniowe. Bliższe nowoczesnej multikulturowej Szwecji czy Norwegii czy też konserwatywnej Islamskiej Republice Iranu, jednakże odpowiedź to temat na osobny artykuł.


dominik

Dominik Cyryl Stajnbart – (urodzony 12 grudnia 1981 r. w Toruniu) – działacz społeczny i polityczny, przedsiębiorca. Wiceprezes i członek założyciel Stowarzyszenia Patriotyczno-Lewicowego „Pomost” oraz Wiceprzewodniczący toruńskiego Sojuszu Lewicy Demokratycznej. Od urodzenia związany z Toruniem. W czasach szkolnych i studenckich aktywny wolontariusz. Obecnie koordynuje działalność społeczną SPLP. Założyciel portalu Lewicowy-Obserwator.pl. W 2014 roku kandydat do Rady Miasta Torunia w wyborach samorządowych. Prywatnie Informatyk i miłośnik historii lotnictwa. Jest żonaty, córka Laura. Wraz z rodziną mieszka w Toruniu.

Dodaj komentarz