Najważniejsze głosowanie

Zakończyło się Walne Zgromadzenie KOD-u w Kujawsko-Pomorskiem. Ucichły spory, wyciszają się emocje. Nadchodzi czas refleksji. Najważniejsze głosowanie, tym razem, dotyczyło tego, nad czym, w demokracji, głosować nie wolno, tego, co stanowi papierek lakmusowy, czy demokracja jest, czy jej nie ma. Zagłosowano. Co to znaczy?

Piotr Sobieski:
Rudymenty

Nigdy o tym nie za dużo. Zawsze warto pytać dokąd? Trzeba wiedzieć jakie są punkty kontrolne. A te zostały już dawno określone:

Cechy państwa demokratycznego:

  1. Pluralizm polityczny,
  2. Pięcioprzymiotnikowe wolne wybory,
  3. Trójpodział władzy,
  4. Władza sprawowana przez dużą grupę społeczną,
  5. Przestrzeganie praw człowieka,
  6. Wolność słowa,
  7. Najważniejszą wartością jest człowiek.

To są kamienie milowe, których zabraknąć nie może! Proszę zwrócić uwagę na punkt 6. Wolność słowa.

Prawa człowieka wg. Amnesty Internacional:

Prawa człowieka to podstawowe normy przysługujące każdemu z nas, wynikające z samego faktu bycia człowiekiem, np: prawo do życia, wolność słowa, zrzeszania się, czy prawo do edukacji. Źródłem wszystkich praw i wolności jest godność każdego człowieka. Prawa człowieka mają charakter: powszechny (są takie same dla każdego człowieka niezależnie od wyznawanych wartości, poglądów czy religii); przyrodzony (istnieją niezależnie od woli władzy czy przepisów prawa, państwo jedynie tworzy system ich ochrony); niezbywalny (żadna władza nie może nam ich odebrać, nie można się ich zrzec); nienaruszalny (istnieją niezależnie od władzy i nie mogą być przez nią dowolnie regulowane); naturalny (posiadamy je z racji godności osobowej, człowieczeństwa, a nie z powodu czyjejś decyzji czy nadania); niepodzielny (wszystkie stanowią integralną i współzależną całość).

Ponownie pojawia się termin wolność słowa, na który zwracałem wcześniej uwagę. Ale, tym razem,  w towarzystwie powszechności, niezbywalności i, co najważniejsze, niepodzielności. A to znaczy, że należy te określenia traktować łącznie. Nie ma niepodzielności bez powszechności, albo nienaruszalności bez godności. Wszystko łącznie.

Retoryka KOD-KP sprowadza te zasady do stwierdzenia: Nie ma demokracji bez szacunku do Dagmary Chraplewskiej-Kołcz. Inny człowiek to przecież podmiot. Czuje, myśli, myli się, ale może też mieć rację! Tego chcemy dla siebie. Braku tego – obawiamy się…  Nie ma znaczenia, co druga strona mówi, co czuje, jak określa siebie, jak innych. Ma znaczenie to, jak zostanie potraktowana: Przedmiot vs podmiot.

To ma zasadnicze znaczenie. To odgrywa kapitalną rolę. Brak racji nie usprawiedliwia wykluczenia, odarcia z prywatności, odżegnania od czci i wiary, pozbawienia godności. Godność, podmiotowość, szacunek, itd… to są niezbywalne prawa. Można, co najwyżej, deliberować o ich naruszeniu, pogwałceniu, wdeptaniu w ziemię… Można, ale czy w demokracji? Warto podkreślić, że – to są prawa, które przysługują każdemu! Nam również. Osobiście… To są „punkty kontrolne” demokracji!

Kuszenie Chrystusa

To jest największa próba. Będą musieli się zmierzyć z tym nowi członkowie zarządu KOD-u w Kujawsko-Pomorskiem oraz przewodnicząca Aleksandra Solecka. Bardzo trudna próba. Jeśli nie można deliberować (głosować nad demokracją), to co może oznaczać głosowanie nad obecnością mediów podczas Zgromadzenia Wyborczego KOD-KP 22.01.2016 w Toruniu przy ulicy Morcinka? Członkowie KOD Kujawsko-Pomorskie, wcale nie szeregowi i nie szarzy, zmierzyli się z tym tematem.

To zasadniczy problem nie tyle racjonalny, co filozoficzny, bowiem, jak można wyjaśnić coś, co nie miało prawa się zdarzyć w demokratycznym społeczeństwie? A jednak – zdarzyło się.

A zatem, to wyraźna deklaracja, która jest niezwykle ważna w momencie, gdy KOD stoi przed najważniejszymi wyborami. KOD na Kujawach i Pomorzu określił, zarówno swoją tożsamość, przywiązanie do wartości, jak i swoje priorytety. To jest wyraźny sygnał, który w przyszłości może zdecydować o wygranej lub przegranej. Dała znać o sobie siła KOD-u, przed którą należy pochylić czoła. Demokracja wygrała a tym samym, jak wykrzyczał to jeden z KOD-erów:

Jesteśmy ruchem otwartym. NIE MAMY NIC DO UKRYCIA!

Czy to należy uszanować?  Czy Aleksandra Solecka weźmie to sobie do serca? Czy dostrzeże, że M. Mickiewicz pojawia się w chwilach, które przynoszą wstyd i hańbę? Jak można było. To przecież się nie godzi!

Było mu zwyczajnie przykro

Nie pamiętam jak się nazywa. Wiem, że mógł, bo może każdy. Wolność słowa w prawodawstwie polskim regulują trzy dokumenty, o różnej wadze. Konstytucja RP z roku 1997 w art 54 zapewnia:

1. Każdemu zapewnia się wolność wyrażania swoich poglądów oraz pozyskiwania i rozpowszechniania informacji.
2. Cenzura prewencyjna środków społecznego przekazu oraz koncesjonowanie prasy są zakazane. (…)

Prawo Prasowe określa jak działa redakcja, jakie powinna spełnić warunki, kto jest dziennikarzem (SIC!) (a nie M. Mickiewicz i jej dywagacje, wykrzyczane podczas Zgromadzenia lub na Facebooku), jak zarejestrować tytuł i jak spełnić wymogi np. Biblioteki Narodowej. To jest informacja jawna, oficjalna i pozostaje poza zasięgiem osób trzecich. To, co dajemy w formacie PDF NA STRONACH „Ech Społecznych” przesyłane jest do Biblioteki Narodowej i archiwizowane. Przechodzi do historii. Ma swoją wagę i charakter historyczny. Być może dokumentu, być może pamiętnika – to określą nasze wnuki, a może i prawnuki… Ich prawo i upływającego czasu, wobec którego jesteśmy bezradni!

I trzeci dokument, to ustawa o dostępie do informacji publicznej.

Art. 1. 1. Każda informacja o sprawach publicznych stanowi informację publiczną w rozumieniu ustawy i podlega udostępnieniu na zasadach i w trybie określonych w niniejszej ustawie.

2. Przepisy ustawy nie naruszają przepisów innych ustaw określających odmienne zasady i tryb dostępu do informacji będących informacjami publicznymi.

Art. 2. 1. Każdemu przysługuje, z zastrzeżeniem art. 5, prawo dostępu do informacji publicznej, zwane dalej „prawem do informacji publicznej”.

2. Od osoby wykonującej prawo do informacji publicznej nie wolno żądać wykazania interesu prawnego lub faktycznego.

I bardzo ważny głos, opinia Renaty Nieciłowskiej z portalu Opinie.ngo.pl:

Wchodząc do władz organizacji, stajesz się reprezentantem, decydentem, zaciągasz zobowiązania, płacicie faktury, składki za pracowników. Dajesz swoje nazwisko, twarz. Jak w firmie, lokalnie lub w całej Polsce. Prawnie nie ma żadnego znaczenia, że to organizacja pozarządowa, a nie firma. To nawet bardziej zobowiązujące, bo organizacja zabiega też o darczyńców, zaufanie społeczne. Musimy być nieskazitelni, dajemy też swoją reputację. Tylko albo aż tyle.

Czy KOD w Kujawsko-Pomorskiem jest organizacją podlegająca „informacji o dostępie do informacji publicznej”? Czy jest „organizacją publiczną” a co ważniejsze, czy che być publiczną, otwartą i transparentną? Zdecydowali o tym KOD-erzy w głosowaniu. Zdecydowali o swojej DEMOKRATYCZNEJ i otwartej tożsamości. Określili w jakim kierunku powinien iść nowy zarząd. Czego oczekują? Wyznaczyli priorytety…

Satysfaction…

Tak, to jet satysfakcjonujące. I budujące. Po raz pierwszy zdaliśmy egzamin rok temu, gdy opowiedzieliśmy się za demokracją.  To nieprawda, że Polacy nie wiedzą, co to jest społeczeństwo obywatelskie. Owszem wiedzą, i zdali z tego egzamin celująco. Bardzo celująco.

Podczas Walnego Zgromadzenia Kujawsko-Pomorskiem zachowali się przytomnie i potwierdzili kompetencje. Media to wolność. Bez wolnych mediów nie ma wolności – i w Sejmie i tu na miejscu… Na każdym miejscu.

Przepraszam pana filmującego w czasie Walnego w Toruniu w styczniu 2017 r. Zapraszam ponownie. Za każdym razem i w każdym momencie. Wypraszam złe duchy. Zniknijcie. Wypad. Do widzenia na zawsze.

Dziękuję, i chylę czoła… To ważne dla Was. Dbajcie o to, abym mógł pisać o Was dobrze! Bo tak chcę!

Leave a Comment

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.