List Obywateli RP do mediów

Szanowni Państwo,

Patrząc na relacje i komentarze z akcji Obywateli RP 10 grudnia mamy wrażenie pomieszania perspektyw i budowania opowieści na fałszywych przesłankach – być może podrzuconych świadomie. Fake news w wersji być może nieco bardziej wysublimowanej, ale przez to skuteczniejszej. Chcielibyśmy sprostować i prosić o pomoc w sprostowaniu kilku rzeczy, których znaczenie jest zasadnicze dla nas, ale – mamy wrażenie – również dla Państwa.

Po pierwsze nasza akcja 10 grudnia miała wyraźnie wyartykułowany postulat i cel. Była nim obrona rodzin protestujących w osamotnieniu i jak dotąd bezsilnie przeciw zapowiedzianym ekshumacjom ciał ofiar katastrofy smoleńskiej. Akcja miała być nie tylko wyrazem naszego oburzenia – jej celem jest rzeczywista próba powstrzymania tego procederu, choć ogromną wartość ma sam fakt stanięcia w obronie osamotnionych ludzi, których godność jest bezczelnie poniewierana przez władzę otwarcie szydzącą z ich bezsilności. Ten cel i postulat akcji znika z pola widzenia komentatorów skoncentrowanych – co zrozumiałe – głównie na tym kontekście sprawy, który wiąże się z nowelizacją ustawy o zgromadzeniach publicznych.

Związek pomiędzy tą akcją, a nowelizacją prawa o zgromadzeniach rzeczywiście istnieje. Polega jednak nie na tym, że blokada smoleńskiej miesięcznicy była naszą odpowiedzią na tę nowelizację. Jest na odwrót: ogłosiliśmy ultimatum w sprawie ekshumacji, a odpowiedzią PiS jest nowelizacja.

Po drugie nasza akcja ma kontekst i jest nim poprzednie 9 miesięcy naszych protestów, kiedy stawaliśmy miesięcznicom smoleńskim naprzeciw. Przez całe te 9 miesięcy w pełni respektowaliśmy wszystkie prawa przeciwników. Ich wolność zgromadzeń, ich wolność słowa i przede wszystkim – ich wolność niezakłóconych obrzędów religijnych w przestrzeni publicznej. Aż do 10 grudnia nigdy w żaden najlżejszy sposób w niczym nie ograniczyliśmy żadnego z tych należnych im praw. Słowem ani gestem nie przerywaliśmy przemawiającemu Kaczyńskiemu, a modlitw – choćby najbardziej bluźnierczych – wysłuchiwaliśmy w powadze. Nie blokowaliśmy miesięcznic i nie próbowaliśmy tego zrobić. Przeciwnie – zawsze demonstracyjnie ustępowaliśmy im miejsca, choć ono należało się nam, a nie im, gdyby literalnie traktować przepisy prawa. Robiliśmy tak dlatego, że bardzo ważną zasadą naszego działania jest, że o prawa człowieka i obywatela walczy się tak, jak się pisze konstytucję: dla przeciwników, którzy z tych samych praw zechcą kiedyś skorzystać.

Przez te 9 miesięcy nasze prawa były systematycznie, nierzadko bardzo brutalnie łamane zarówno przez nienawistny i fanatyczny smoleński tłum, uczestniczących w tych obrzędach oficjeli, policję i inne służby państwa. Własne prawo do manifestacji w tym miejscu – naprzeciw Kaczyńskiego i przedstawicieli władz państwa – musieliśmy wywalczyć i obronić, a nie było to łatwe.

Formułowane wobec nas zarzuty braku respektu dla praw przeciwników brzmią w tej sytuacji szczególnie kuriozalnie – nie da się wśród „ulicznej opozycji” znaleźć nikogo, również np. w KOD przy całym jego umiarkowaniu i pacyfizmie, kto by tym zasadom był od nas wierniejszy i tę wierność poddawał tak radykalnej „próbie ognia”.

Nieświadomość tego kontekstu jest zrozumiała – jesteśmy niewielką grupą, o której dotychczas mało kto słyszał, większość komentujących po prostu tych okoliczności nie zna. Tym bardziej chcemy sprostować to, co wynika z niewiedzy.

Po trzecie wreszcie i najważniejsze w kontekście nowelizacji – smoleńskie miesięcznice PiS nie są demonstracjami obywatelskimi w zwykłym rozumieniu prawa o zgromadzeniach publicznych. Stając im naprzeciw, stajemy nie naprzeciw inaczej myślącej grupy współobywateli, ale naprzeciw władzy. To na tym, a nie na niczym innym, polega istota tego rzeczywiście konfrontacyjnego starcia.

Kiedy w lipcu oświadczyliśmy w trakcie kolejnej miesięcznicy, że wielu z nas w przeszłości walczyło o wolność słowa, wolność zgromadzeń i prawo swobodnego kultu religijnego, że respektujemy tę wolność smoleńskiego ludu na równi z naszą własną, że „będziemy tu stali każdego miesiąca” i wymusimy na władzy poszanowanie tego naszego prawa – rzucaliśmy wyzwanie przecież nie Solidarnym 2010, a właśnie władzy. Byliśmy garstką zwykłych obywateli, działających w dodatku w sporej izolacji. I jesteśmy szczerze dumni zwłaszcza z tego, że tak niewielka grupa potrafiła wymusić na rządzącej w Polsce partii tak wiele, nierzadko prestiżowych ustępstw.

10 grudnia stanęliśmy – co wyraźnie ogłaszaliśmy – nie przeciw smoleńskiemu ludowi, a przeciw władzy bezczelnie depczącej prawa człowieka, obywatela i ludzką godność.

Przypominamy: w smoleńskich miesięcznicach uczestniczy regularnie co najmniej połowa rządu, cały pisowski skład Prezydium Sejmu i Senatu, ogromna większość najbardziej znaczących polityków. Na miejscu jest BOR, Straż Marszałkowska, jest honorowa asysta wojskowa. To są państwowe imprezy. To jest – a raczej dotąd było – jedyne miejsce, w którym demonstrujący swój sprzeciw obywatele, albo zwłaszcza ci z nich, którzy postanowili się uprzeć przy realizacji konkretnych celów, mają szansę stanąć oko w oko z władzą. I albo wykrzyczeć swoje oburzenie, albo – na czym zależy szczególnie naszej grupie – wymusić na niej realizację konkretnych postulatów.

Po czwarte więc nasza akcja zarówno 10 grudnia, jak w czasie wszystkich poprzednich miesięcznic nie sprzyja ograniczeniom obywatelskich praw, dostarczając im pretekstu naszym rzekomym awanturnictwem. Przeciwnie – testujemy w niej i prezentujemy innym skuteczność realnych środków nacisku na władzę PiS. Rzeczywiście sprowokowaliśmy tę nowelę. Da się powiedzieć: jak minispódniczka prowokuje gwałciciela. Ale przede wszystkim – kontrmanifestacje w kolejne miesięcznice będą się po prostu odbywały. Skutkiem nowelizacji będzie to, że odtąd co miesiąc na oczach opinii publicznej (mamy taką nadzieję) policja będzie przemocą usuwać pokojowo demonstrujących obywateli. Polityczny koszt czegoś takiego będzie dla władzy ogromny. Większy niż dla społeczeństwa – zwłaszcza, że marsze protestacyjne w odległych rejonach miasta będą się mogły odbywać nadal. O obywatelskie prawa nie da się uprosić łaskawego władcy. Da się je jedynie sobie po prostu wziąć. Tak to się po prostu zawsze robiło i my to zrobimy ponownie. Na tym polega jeden z istotniejszych sensów tego, co robimy na Krakowskim Przedmieściu.

3 Thoughts to “List Obywateli RP do mediów”

  1. precz z kościelną mafią katolicką i ogłupionym ludem smoleńskim.Za 2 lata oni będą siedzieć w obozie lub w watykanie

  2. Krystyna Wolańska-Wierzbiańska

    Oczywiście popieram. Dodam jeszcze jeden aspekt – dzięki tym demonstracjom można 10 każdego miesiąca spokojnie przejść ulicą Krakowskie Przedmieście nie będąc zaczepianym przez „lud smoleński”. A prawo do demonstrowania jakichkolwiek, nawet głupich, poglądów zapewnia każdemu obywatelowi KONSTYTUCJA!

  3. Jolanta Urbańska

    Zawsze za!!!. Obywatelami RP

Leave a Comment

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.