Grażyna Olewniczak: Dzień wyklęty

Fot. Facebook

Miałam napisać coś mądrego, ale nie wiem, czy to mądre będzie…

Wczoraj (1 marca), „dzień wyklęty”. Dla mnie właśnie takim jest. Z rąk „leśnych” zginął mój stryj. Zastawiono na niego pułapkę. Rozciągnięto drut, a on jechał motorem. Takim motorem „zdobycznym” na Niemcu, jeszcze pod koniec okupacji. Był żołnierzem AK i kiedy przyszło „wyzwolenie” jego oddział postanowił pozostać „w lesie” i walczyć z Sowietami. To była grupa przyjaciół. Część z nich znała się jeszcze sprzed wojny, ale to „wyzwolenie” ich podzieliło. Stryj należał do tych, którzy postanowili dalej walczyć, ale z Niemcami i ta decyzja zadecydowała o jego losie. Tę pułapkę zastawili jego przyjaciele i z ich rąk zginęli również ci, którzy „w lesie” zostać nie chcieli. 

* Z rąk „leśnych” zginęli też i inni. Piszecie o tym, ale są też takie epizody, o których nikt nie pisze, a czasami opowiada. 

To była wycieczka do Krakowa i Zakopanego. Ten, który mi to opowiadał ze względów osobistych na Podhale nie pojechał i dzięki temu przeżył, a o tym, co się wydarzyło dowiedział się po powrocie „wycieczkowiczów”. Nagle zza drzew wybiegła grupa uzbrojonych ludzi. Kazali zatrzymać autobus. Kazali wszystkim wyjść. Kazali wszystkim opuścić spodnie. Tych, co byli obrzezani zagoniono do lasu, a później słychać było już tylko strzały. Ten, który mi to opowiadał tego spotkania by nie przeżył. 

Zastanawiałam się dlaczego na Podlasiu stało się to, co się stało i myślę, że ogromne znaczenie miał fakt, że wioski te zamieszkiwała ludność wyznania prawosławnego. Według „leśnych” nie byli to Polacy, tak jak obrzezany też nie był Polakiem. 

* Co to znaczy być Polakiem? Co to znaczy być „dumnym Polakiem”? Przecież miejsce urodzenia niczym nas nie wyróżnia. Ot, przypadek, że ktoś urodził się tu, a nie na terenie Niemiec, Indii, czy Kenii. Czy miejsce urodzenia ma sprawiać, że jest się dumnym?

Można być dumnym z osiągnięć konkretnych osób z tego, czy innego społeczeństwa i cieszyć się, że jest się tej samej narodowości. Miejsce urodzenia o niczym nie świadczy. 

* Wczorajsze przemarsze były przerażające. Pozwolono na nie i niektórych nie rozwiązano. Przyzwolono na to, by bohaterami stali się ludzie, którzy bohaterami być nie powinni. Przyzwolono na to, by każdy inny od tych maszerujących z pochodniami stał się wrogiem. 

Postulujemy: zdelegalizować ONR, czy Młodzież Wszechpolską. Tak, ale ci ludzie zostaną. Oni nie znikną, a taki, a nie inny sposób myślenia ogarnia wszystkie grupy społeczne. 
Profesor bezkarnie mówi w sposób, który klasyfikuje go jako zagorzałego antysemitę. Prezes zachwycony jest Klubami Gazety Polskiej, której członkowie robią burdę w Paryżu. 

* Ci ludzie nie rozpłyną się gdzieś w przestrzeni kosmicznej. Oni poczuli w ostatnich trzech, czterech latach „swoją wolność”. Oni tej „swojej wolności” tak łatwo nie oddadzą. Dla nich tą wolnością jest nacjonalizm tak jak dla nas tą wolnością jest demokracja, państwo prawa i możliwość wyboru. 

Ci ludzie mają różne zawody i różne wykształcenie i wcale nie są marginesem.

Grażyna Olewniczak

Leave a Comment