4 czerwca 1989 oczami czternastolatki

Demokracja, Felieton

Od lat 4 czerwca wyzwala w Polakach chęć wspomnień tamtego czasu. Znajomi opowiadają o emocjach, nadziejach i odczuciach. W większości są to wspomnienia pozytywne. Sentymentu dodaje fakt, że wielu z nich po raz pierwszy wtedy szło do wyborów. Ja, jako osoba niespełna lat czternastu nie miałam prawa wyborczego.

Agnieszka Rusocka-Malinowska:
Echa Społeczne - 4 czerwca
źródło: Facebook

Miałam mgliste pojęcie o polityce, gospodarce i innych podobnych „nuuuudach”. Może to i lepiej, bo siedem z ośmiu lat szkoły podstawowej przeszło mi w PRL-u, więc na lekcjach WOS-u uczyłam się o Radach Narodowych i wyższości systemu socjalistycznego nad kapitalistycznym. Pamiętam jak nauczyciel nas uświadamiał, że w krajach z systemem socjalistycznym, jak robotnik ma dużo dzieci, to państwo pomaga. W ustroju wolnorynkowym mu mówią: „Jak narobiłeś tyle dzieciaków, to teraz się o nie martw”. Oczywiście nie wspomniał, skąd państwo ma środki na pomoc w systemie socjalistycznym. To zrozumiałam dużo później.

Pamiętam też, że w latach 80. zaczęłam bardzo często słyszeć o Solidarności i o Lechu Wałęsie. Z czasem jego wizerunek zaczął pojawiać się w telewizji. Nie odczułam na sobie skutków ani hitleryzmu ani komunizmu, co nie oznacza, że ten drugi mi wcale nie doskwierał. Miałam wówczas inne problemy, pamiętam jednak swoje zdenerwowanie, gdy w sobotnie poranki zamiast oglądać „Sobótkę”, musiałam stać w olbrzymiej kolejce po kilka bułek. Pamiętam też, gdy tego samego dnia wieczorem oglądałam w telewizji jakiś amerykański film, w którym widziałam kolorowe sklepy, zapchane towarem, bez kolejek, z miłym sprzedawcą. W Polsce były wtedy puste półki i naburmuszone sprzedawczynie.

W końcu nastał rok 1989. Obrady Okrągłego Stołu i czerwcowe wybory. Wiedziałam, że nadchodzi przełom. Nie mogłam uczestniczyć w wyborach 4 czerwca. To była gorzka pigułka. Wtedy obiecałam sobie, że jak już skończę 18 lat, nie opuszczę żadnych wolnych wyborów.

W tamtym czasie wśród nastolatków nastała moda na politykę. Zaczęło być w dobrym tonie posiadanie poglądów politycznych a podwórkowe i parkowe ławki huczały od dysput. Jeśli chciałam być trendy, musiałam zrozumieć, na czym polega realizujący się na naszych oczach przełom i mieć wyrobione własne stanowisko w tej sprawie. Zrozumiałam, czym był ustrój, w którym się urodziłam i na co chcemy go zamienić. Dla mnie wybór był oczywisty. Polegał na wyborze między porankami zmarnowanymi na kolejki z łaskawie panującą sprzedawczynią a fajnymi, kolorowymi sklepami, gdzie zakupy robi się łatwo, szybko i przyjemnie (o czasochłonnych hipermarketach i galeriach nie mieliśmy wówczas pojęcia). Dlatego zaangażowałam się w promocję Solidarności. Oczywiście tylko w gronie dorosłych z mojego najbliższego otoczenia.

„Proszę państwa, 4 czerwca 1989 roku skończył się w Polsce komunizm.”

Te słowa Joanny Szczepkowskiej przeszły do historii. Nie potrafię opisać mojej radości. Wtedy i potem, byłam dumna z mojego narodu. Polacy byli wielcy.

Czuję olbrzymią wdzięczność do ludzi lat 70 i 80. Czuję wdzięczność wobec narodu, który umiał wybrać w roku 1989. Odrzucił reżimowy ustrój. Umiał wybrać w roku 2004, gdy powiedział „TAK” Unii Europejskiej.

Dlatego nie wiem, co się z tym Narodem stało w roku 2015? Wszystkim, wcześniej wybranym wartościom naród(?) powiedział NIE. Wrócił system racji jedynie słusznej partii i populistyczny, Nastał ograniczony światopoglądowo rząd.

Ale to już rozważania czterdziestolatki a nie czternastolatki…

Dodaj komentarz