Tą datę zapamiętamy wszyscy – 20 lipca 2017 r.

Senat większością głosów (co było do przewidzenia) przegłosował nocą ustawę o Sądzie Najwyższym. Co czujemy? Z jednej strony – umiera polska demokracja. Z drugiej – rodzi się polskie społeczeństwo.

Katarzyna Wyszomierska:

Protesty rozlały się na cały kraj. Są tym bardziej znaczące, że mamy czas wakacji. W ostatnich dniach Polacy zdali obywatelski egzamin w wielu miastach i miasteczkach, wyrażając swoje niezadowolenie wobec działań obecnego rządu. Stało się to, na co czekaliśmy my ludzie starsi, doświadczeni i zniewoleni przez rządy PRL. Obok nas pojawiła się młodzież pełna zaangażowania i energii. Młodzież z rowerami i iphonami zrozumiała to, co od tylu miesięcy my, starsi, wiedzieliśmy: że komuna wraca! Nawet głosowanie w senacie ma symboliczną datę – 22 lipca uchwalono haniebny Manifest PKWN, określający jedynym legalnym źródłem władzy Krajową Radę Narodową podporządkowaną partii. Ale mało kto pamięta, że 22 lipca deputacja sejmu grodzieńskiego, obradującego pod lufami armat wojsk rosyjskich podpisała traktat z Rosją, w którym Rzeczpospolita zrzekła się kilku województw – to wydarzenie nazywamy II rozbiorem Polski. Jak nazwać to, co dzieje się teraz? Czy to dziwne, że nie ma naszej zgody na podporządkowanie wszystkiego jednej partii?

Echa Społeczne - Wolne Sądy
Manifestacja w obronie niezawisłych sądów pod Pałacem Prezydenckim. Lipiec 2017 r. Fot. Monika Nowak-Ruchała

Place i ulice wypełniły tłumy skandujące drogie naszemu sercu słowa ”Wolność, Równość, Demokracja”. Nie tylko stolica, ale Wrocław, Poznań, Katowice, Olsztyn, Mrągowo, Elbląg, Płock, Radom, także pisowski Rzeszów i Krosno, mały podwarszawski Pruszków i wiele, wiele innych miast wydobyły z siebie jeden wielki krzyk protestu -”Nie” dla nieudolnego rządu. Na Helu wczasowicze zebrali się przed rezydencją prezydenta; pierwszego dnia było ich 15, ale drugiego ponad 200 osób.  Warszawiacy, ale także przyjezdni, od niedzieli dzień w dzień demonstrują przed parlamentem i Sądem Najwyższym. Prawie 20 godzin w nocy z piątku na sobotę trwała pikieta pod oknami senatu, gdzie obradowali senatorzy. Ludzie wrzeszczeli: „Wszyscy razem pięści w górę, obalimy dyktaturę!”, aż słychać było w sali w senacie. A pod sejmem namiotów przybywa…

Co ważne – w małych miasteczkach, gdzie trochę wstyd wyjść na ulicę – pojawia się coraz więcej osób. I formy protestu – coraz ciekawsze. W Łodzi, aby zwrócić międzynarodową uwagę, protestowano podczas ceremonii zamknięcia „Transatlantyk Festivalu” i za plecami światowych gwiazd kina pojawiły się transparenty w języku angielskim „Chcemy veta”, „Polska zawsze w Unii”, „Nie dla dyktatury”. W piątek na koncercie Depeche Mode krzyczano „Wolne sądy”. W mokotowskiej księgarni na witrynie ustawiono tylko jedną książkę – „Konstytucję”.  Na sobotę planowana impreza „Idziemy do Jarka na Żoliborz!”, a organizatorami są młodzi ludzie.

Leave a Comment

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.