Spotkanie… publiczne?

Publicystyka, Społeczeństwo

Nie wiem co o tym myśleć. Nie zostałem wpuszczony na spotkanie z Łozińskim, bo… „jest zamknięte. Tylko dla członków KOD-u”. Niestety argument, że tego, iż spotkanie jest zamknięte, nie było w zaproszeniu na FB, na niewiele się zdał. 

Piotr Sobieski:

Spotkanie miało miejsce w sobotę 10 lutego br. w Bydgoszczy popołudniu. Przyjazd Krzysztofa Łozińskiego to wydarzenie, na które chciałem pójść. Do głowy mi nie przyszło, że nie przewidziano części publicznej, a na dodatek, że jest zamknięte.

Nie było na ten temat ani słowa na wydarzeniu utworzonym na FB dotyczącym spotkania z Krzysztofem Łozińskim. A do tego na wydarzenie zapisałem się jakieś dwa tygodnie przed spotkaniem, jak tylko pojawiło się na FB. Trudno więc aby moją deklarację przeoczył ten, kto je utworzył. Nie zapisałbym się, gdyby byłą informacja – „Tylko dla członków KOD-u”! A jeśli nawet tej informacji zabrakło, to czemu nikt z organizatorów, twórców anonsu, nie odezwał się do mnie, że zamknięte. Dopiero gdy chciałem wejść: „Było! I na „Suwerenniku” też było!” – żachnął się, stojąc w drzwiach jak Cerber działacz bydgoskiego KOD-u, znany z tego, że z zawodu jest prezesem, jak zresztą sam deklaruje, prezesem kilku stowarzyszeń. Tu stał na bramce. Wewnątrz już kilka osób było, w tym szef bydgoskiego KOD-u Andrzej Bobkowski.

No to poniżej zrzut ekranu – Pod zdjęciem Łozińskiego jak wół: – „Spotkanie (…) publiczne„.

 

W treści uboga biografia Łozińskiego i coś, co trudno uznać za równoważnik sformułowania „spotkanie zamknięte”. „Bydgoski KOD zaprasza wszystkich członków Komitetu Obrony Demokracji…”

Dalej cel spotkania – poznanie zamierzeń KOD-u na przyszłość, czy jakoś tak… 

Problemy wizerunkowe KOD-u po aferze z Kijowskim, to, jak się zdawało, sprawa przejściowa a powrót na utracone pozycje organizacji będącej ekspresją sprzeciwu Polaków przeciw zawłaszczaniu ich państwa, raczej pewny. Sprawa jednak się przedłuża, ciekawe zatem jakie zamierzenia ma szef stowarzyszenia, piastujący swoją funkcję już około 9 miesięcy. Chciałem zapytać Krzysztofa Łozińskiego o ten przedłużający się okres a także o szanse organizacji, której oblicze de facto zmieniło się jedynie na stanowisku głównodowodzącego. Nie udało się.

Nie chcę jednak sprawiać wrażenie kogoś, komu trudno przyjąć odmowę wejścia na imprezę zamkniętą. Każda organizacja ma prawo do omawiania własnych zamierzeń za zamkniętymi drzwiami. Ot najwyżej się przeszedłem. Nie wynikało to  jednak, jak już pisałem z treści wspomnianego anonsu. Szkoda, że żadna z obecnych tam osób nie poczuła się do wyjaśnienia sytuacji, za to pojawiło się kłamstwo… Czyżby też byli zaskoczeni działaniem bramkarza?

Co więcej, z wpisu jednego z uczestników spotkania wynika coś zupełnie innego niż ujął to wspomniany broniący wejścia osobnik z triumfującą miną „tylko dla członków KOD-u”. Zrzut ekranu z wpisem –„Byłem na tym spotkaniu członkowie i sympatycy mogli wejść bez żadnego problemu” – poniżej. Ilu więc było nieczłonków KOD-u na spotkaniu z Krzysztofem Łozińskim?

Amatorszczyzna? Towarzystwo Wzajemnej Adoracji? Brak refleksu? Krzysztof Łoziński, Andrzej Bobkowski jakieś wyjaśnienie? Czekam na wyjaśnienie ale, obawiam się, że się nie doczekam…

Organizacja nie podniosła się po Kijowskim. Stacza się dalej. Coraz bardziej przypomina sektę, coraz bardziej ulega sobiepaństwu i bezmyślnej samowoli. Co w takim razie z hasłami na sztandarach, którymi tu i ówdzie wymachuje ten i ów: „wolne media”, wolne sądy”, „prawa kobiet” itd. Czy ktoś jeszcze wierzy w siłę sprawczą KOD-u, czystość i jasność intencji, gotowość bezinteresownego działania dla dobra ogółu? Fasada!

Brałem udział w spotkaniu założycielskim KOD-u na Kujawach i Pomorzu, razem z Andrzejem Bobkowskim. Przepraszam!!! Nie tak to miało wyglądać!

2 comments

  • Jest taki moment w życiu, w którym trzeba zacząć iść do przodu i przestać oglądać się wstecz na to co było kiedyś. Robić swoje, nie oglądając się na maruderów. Być może ogarną się i za jakiś czas dołączą. Jak zostaniemy z nimi, świat odskoczy na tyle, że już go nie dogonimy.
    P.S.
    Do mnie informacja, że spotkanie jest dla członków dotarła, i choć jeszcze nim jestem, właśnie ze względu na to co napisałem powyżej po prostu nie poszedłem. Będą mieli pomysł jak zmienić rzeczywistość, nie będą potrzebne spotkania. Zobaczymy to wszyscy frekwencją na ulicach.

Dodaj komentarz