Pożegnanie z Mateuszem Kijowskim

Tamara Olszewska

Od dłuższego czasu już się na to zanosiło. Wielu czekało z utęsknieniem, by Mateusz wreszcie się wycofał, ale równie wielu motywowało go do walki o swoje racje. Teraz media, od prawa do lewa, rozpisują się o odejściu pierwszego lidera KOD-u. Osąd goni osąd, opinia opinię, pada mnóstwo komentarzy, więc i ja chciałabym słów kilka. Nie jako psycholog, którym nie jestem czy socjolog, którym też nie jestem, ale ja jako ja, Tamara Olszewska, która jest w KOD-zie od początku. Tak od siebie, co mi serce i dusza podpowiadają…

Echa Społeczne - Europejska Nagroda Solidarności
Mateusz Kijowski przemawiający w Warszawie, podczas uroczystości wręczenia Europejskiej Nagrody Obywatelskiej dla KOD-u. Wrzesień 2016 r.

PiS zaczyna swoje nierządy, nocne obrady Sejmu, zastępowanie Konstytucji RP uchwałami, które nijak się miały do polskiej demokracji, wywalanie kogo się da ze stołków i zastępowanie ich „swoimi”, totalna demolka w tempie zastraszającym po prostu. Pojawia się artykuł Krzysztofa Łozińskiego „Trzeba założyć KOD” i już za chwilę do akcji przystąpił Mateusz Kijowski, zakładając stronę KOD-u na Facebooku. Odzew niebywały. Po trzech dniach na stronie znalazło się już 30 tysięcy ludzi. Potem spotkanie grupy założycielskiej, Manifest i KOD rusza w Polskę realną. Od 3 grudnia organizowane były manifestacje; w obronie TK, Wolności Mediów, Lecha Wałęsy. Na ulicach Warszawy i innych miastach Polski spotykało się tysiące ludzi. Pamiętam ten entuzjazm, wiarę, tę pozytywną energię, poczucie wspólnoty i nadzieję, ze jesteśmy razem, więc nie do pokonania, nie do ustawienia w pisowskiej wersji społecznej.

Echa Społeczne - Barbara Nowacka, Trybunał konstytucyjny, pikieta
Barbara Nowacka podczas pierwszej pikiety KOD-u pod Trybunałem Konstytucyjnym; Warszawa, 3 grudnia 2015; fot. A. Rusocka-Malinowska

Mateusz Kijowski zawsze na czele. Można go było spotkać wszędzie; w Warszawie, Pile, Poznaniu, Wrocławiu, Krakowie. Wydawało się, że doba dla niego za krótka. Marsze, spotkania z koderami w Polsce, wywiady, wyjazdy, pokazujące światu tę demokratyczną część Polski. Miło było z nim porozmawiać, spotkać się, bo w kontakcie bezpośrednim był dość nieśmiałym, ciepłym i zawsze uśmiechniętym człowiekiem. Pamiętam, gdy w moim regionie, w Wielkopolsce mieliśmy problemy z koordynatorem, który tak po wojskowemu, blokował ludzi, wywalał, spisywał ”niepokornych” na jakiś listach, tylko dlatego, że nie umiał się z nimi dogadać. Wtedy poprosiliśmy o pomoc Mateusza. Mateusz nam nie odmówił, mało tego. Dzięki niemu do Poznania przyjechali i inni członkowie ówczesnego Zarządu Głównego (ZG), którzy wcześniej jakoś nie bardzo mieli chęć, by nas wesprzeć w rozwiązaniu konfliktu. I wielka chwała za to Mateuszu, bo myślę, że dzięki właśnie twojej determinacji oraz Magdy Filiks i Jarka Marciniaka, KOD Wielkopolska przeszedł przez burzę i wciąż jest, działa, ma mnóstwo pomysłów.

Mniej więcej w połowie 2016 roku zaczęły krążyć plotki o jakiś nieprawidłowościach finansowych, jakiś fakturach. Zaczęto mówić o pewnym wyobcowaniu Mateusza, który przestał konsultować swoje decyzje z ZG, podejmował samodzielnie decyzje o działaniach ruchu, a na spotkaniach Zarządu albo rozmawiał przez telefon, albo bawił się nim, albo wychodził na chwilę, by coś załatwić. Nie wiem, jaka jest prawda, bo nie bywałam na tych spotkaniach, ale jedno jest pewne. Komunikacja między członkami ZG padła na obie łopatki, może zderzyły się też zupełnie inne wizje przyszłości KOD-u, może brak doświadczenia w prowadzeniu

tak masowego ruchu, może pewne nieumiejętności. Wszystko to spowodowało, że członkowie ZG zaczęli się od siebie oddalać, przestali mówić jednym głosem, a to natychmiast stało się odczuwalne przez nas, koderów.

Echa Społeczne - Manifestacja KOD
Manifestacja KOD-u pod hasłem „Stop Dyktaturze” pod Stocznią Gdańską (M. Kijowski – pierwszy z lewej); Gdańsk, 4 września 2016; fot. M. Nowak-Ruchała

No i potem ten nieszczęsny grudzień, gdy ktoś udostępnił mediom informacje o nieprawidłowościach finansowych. Szeptana gdzieś po kątach plotka stała się faktem, którego nie można już było zamieść pod dywan. W tym czasie właśnie Mateusz, na jednym ze spotkań, zapytany, skąd bierze pieniądze, bo przecież nie da się żyć powietrzem, odpowiedział, że pomaga mu rodzina. Udzielił takiej odpowiedzi, wiedząc, że mija się z prawdą. Dla ludzi był to szok. Wybaczyli Mateuszowi jego problemy z alimentami, myślę, że i w tym przypadku znaleźliby jakieś okoliczności łagodzące, ale Mateusz popełnił błąd. Nie znalazł czasu, zapewne i ochoty, by spotkać się z koderami, pogadać, wyjaśnić. Podejrzewam, że te nieszczęsne faktury były takim „picem na wodę”, by móc Mateuszowi płacić pensję. Podejrzewam, że była to decyzja nie jednej osoby, ale kilku, po to, by nie drażnić członków KOD-u tym, iż lider zarabia jakąś kasę. Ot takie obejście problemu, bo wiadomo, co by się działo, gdyby poszła w „koderski” świat informacja, że Mateusz na KOD-zie zarabia. Ależ byłaby na niego nagonka. Jego psim obowiązkiem było zasuwać dla KOD-u non stop, żyć uwielbieniem koderów, a rachunki, alimenty, codzienne życie jego rodziny to już nie nasz interes. Dlaczego tak myślę? Bo kilka dni temu dyskutowana była na stronach koderskich propozycja, by wynająć mieszkanie dla członków ZG w Warszawie i reakcja była do przewidzenia. Ależ hejt się rozlał, uffff… Jestem przekonana, ze podobnie stałoby się na wieść, że Mateusz pobiera jakąś pensję.

Długo milczałam, nie zajmowałam stanowiska w sprawie. Czekałam na wyjaśnienia Mateusza, na pewne rozstrzygnięcia, które rzucą światło na sprawę, pozwolą ją obiektywnie ocenić. Jednak przyszedł moment, gdy Mateusz poszedł w zupełnie innym kierunku, niż się spodziewałam. Nie spotkał się z nami, koderami, wręcz jakby nas unikał. Za to zamknął się w kręgu ludzi, którzy utwierdzali go w przekonaniu, że nie ponosi żadnej winy, że jest krzywdzony, szykanowany. Zamiast rozmawiać z nami poszedł do telewizji, gazet, portali internetowych, oczyszczając siebie, zrzucając winę na złych ludzi z ZG. Jego słowa, że „faktury to nie jego problem tylko KOD-u” uderzyły mnie bardzo mocno. Mateusz zrobił wielki błąd. Wielu na jego miejscu zawiesiłoby swoją działalność do czasu wyjaśnienia sprawy. Wielu wzięłoby ten problem na klatę i uczciwie się z nim zmierzyło. Mateusz zadecydował jednak inaczej. Swoim milczeniem dał przyzwolenie na podział KOD-u, na retorykę nienawiści i agresji.  Można powiedzieć, że człowiek, który był „ojcem” KOD-u stał się i jego grabarzem. Jednak pamiętajmy, że Mateusz nie był w tym sam i najłatwiej byłoby zrzucić całą winę na niego. No bo jak już to już, prawda? Niestety i druga strona konfliktu nie potrafiła, a może nie chciała wyciszyć nastrojów wśród swoich zwolenników.

Bardzo liczyłam na to, że po wyborach nowych władz, priorytetem stanie się działanie, mające na celu uspokojenie ludzi, stworzenie warunków, by popracować nad zakopaniem podziału między koderami. Miałam nadzieję na coś w stylu wewnętrznego „okrągłego stołu”, przy którym zasiądzie też specjalista mediacji i nam pomoże. Zabrakło czasu, chęci? Nie tylko ze strony Mateusza, ale i tych, którzy mogli to zrobić.

Mateusz wydał oświadczenie, że odchodzi z KOD-u. Oświadczenie pełne oskarżeń, złości, żalu, ale i niezrozumienia swojej roli w tym, że stało się jak się stało. Część koderów oddycha z ulgą, bo uważa, że już po problemie. Część odchodzi razem z Mateuszem, a mnie… mnie po prostu żal.

Żal Mateusza, że instynkt samozachowawczy nie odezwał się w nim we właściwym momencie, że swoją postawą przegrał to, co sam stworzył. Żal mi ludzi z ZG, którzy zebrali ostre baty za nieumiejętność rozwiązania problemu. Ludzi, których z jednej strony szanuję i lubię, z drugiej jednak, uważam, że nie zrobili wszystkiego, by wyprowadzić nas na prostą. Tłumaczenie, że próbowali, nie dali rady itp. pokazuje jedno. Po prostu nie udźwignęli odpowiedzialności, też zabrakło im umiejętności radzenia sobie z takimi problemami. Żal mi ludzi, koderów, którzy tak bardzo zaufali, uwierzyli. Żal mi i siebie, bo sytuacja postawiła mnie między Mateuszem, którego bardzo polubiłam i ceniłam, a Mateuszem, który sobie nie poradził i okazał się bardzo słaby… zbyt słaby jak na lidera tak potężnego ruchu obywatelskiego.

No cóż Mateuszu. Nasze drogi się rozchodzą. Życzę Tobie, by Twoje sprawy ułożyły się dobrze, Twoje życie wyprostowało, Twoi przyjaciele okazali się przyjaciółmi. Do spotkania gdzieś na manifestacji, marszu czy proteście. Cokolwiek i jakkolwiek, będę miała w pamięci Ciebie, również jako tego człowieka, który nas zebrał, zjednoczył, coraz lepiej przemawiał, nauczył się porywać tłumy. Zgodnie z zasadą, ze żaden człowiek nie jest tylko czarny lub tylko biały, ale jest paletą barw. I takim właśnie dla mnie pozostaniesz, mimo błędów, mimo złych posunięć, mimo roli, jaką odegrałeś w tym, by KOD teraz walczył ponownie o wiarygodność i zaufanie ludzi.

Powodzenia Mateuszu…

17 Thoughts to “Pożegnanie z Mateuszem Kijowskim”

  1. Anna Robine

    Czytam i myślę sobie, że mam szczęście że mnie tak nikt nie wybiela …

  2. Ola Juziuk

    Jeszcze niedawno prosiłam o mozliwosc udostepniania Pani artykułu od kilku miesięcy już nie
    dlaczego, no właśnie zauwazyłam, że w tym co Pani pisze brakuje obiektwnej oceny następuje jakiś zwrot w inny kierunek najpierw lekki niezauwazalny . Dziś to juz obrany kurs, własny czy na zamowienie – niewazne. To juz nie pierwszy raz muszę coś pozegnać tak było z najpiękniejszym zjawiskiem jakim była SOLIDARNOŚĆ potem KOD z Mateuszem Kijowskim odebrano mi symbole i wiarę w ludzi. Tym ktorzy to zrobili i nadal to robią zacytuję słowa Z. HERBERTA” to wcale nie wymagało wielkiego charakteru, nasza niezgode, odmowa i upór, mieliśmy odrobinę koniecznej odwagi – lecz w gruncie rzeczy to była sprawa smaku. Tak smaku, w ktorym są włókna duszy i chrząstki sumienia „

  3. Luiza

    Błąd popełnił cały ZG, wystarczyłoby, by nie startowali w wyborach, to oczyściłoby sytuacje. Nie tylko Mateusz słuchał wielbicieli,reszta ZG rownież . Szkoda…

    1. Tadeusz

      Tamaro, bardzo dziękuję Ci za Twoje słowa. To doskonałe podsumowanie tego co się stało i co się dzieje. Mam nadzieję, że KOD nadal pozostanie silnym, spójnym i solidarnym ruchem społecznego sprzeciwu. Mam także nadzieję, że potwierdzi swoje zdolności koalicyjne i przyczyni się do budowy szerokiej platformy porozumienia ugrupowań prodemokratycznych, na której znajdzie należne mu miejsce. Pamiętajmy, że główną wartością, która nas wszystkich jednoczy jest – WOLNA, DEMOKRATYCZNA I EUROPEJSKA POLSKA.

    2. Gośka

      Bardzo dobra analiza. Chyba jako pierwsza apelowałam do CAŁEGO zarządu o abdykację. Niestety osobiste ambicje wzięły górę. Zarząd to ciało kolegialne, a tam każdy grał na siebie. I znowu możemy zacytować klasyka „Miałeś chamie złoty róg” Smutne!

  4. Jan Rey

    Aaaa gdzie mój długi tekst?

  5. Jan Ecker

    Anna Skrzypek i Halina Kronschnabel witamy BRYGADZISTKI MURARKI i żegnamy jednocześnie, Tamaro dziękuję za tekst a na to co te dwie od stawiania Murów piszą nie zwracaj uwagi

  6. Jan Ecker

    witam Brygadzistki-Murarki Anna Skrzypek i Halina Kronschnabel JĄTRZCIE DALEJ, ale kiedyś dojrzecie do tego że zrozumiecie coście narobiły…. Polsce

  7. Elżbieta

    Jestem z dala od epicentrum,zapewne jedną z wielu zwolenniczek KOD-u. Staram się wyłowić z tych wszystkich wpisów prawdę, wyrobić własną opinię i niestety nie jestem w stanie. Trochę mnie zastanawia to epitafium Tamary…

  8. Anna Skrzypek

    Tamarka jak zwykle- proporczyk na wietrze. Teraz PiS bis przy wladzy, to trzeba wychwalac lozinskiego. Mateusz mial racje, ze wyszedl z takiego KODu. Po co zadawac sie z takimi jak ona ludzmi???

    1. Alicja Kozłowska

      Nie znam Pani i wcale nie żałuję,ponieważ od początku istnienia KODu była Pani osobą niewiaarygodną i tak zostało.Niestety było do przewidzenia , że KOD będą rozwalać od wewnątrz i tak stało się. Akurat niefortunne uwikłanie MK, było podaniem jak na tacy aby zniszczyć ruch.Nie znalam nikogo osobiście ale szkoda, że taki ruch oddolny rozwalono z premedytacją. Co do Pani Tamary ? bliżęj mi do niej niż do Pani Anno.

  9. Andrzej Remiszewski

    Podpisuję się pod tym tekstem

  10. Jakub

    Co za błądzenie w jasności mroku,uwzględniając cacy racje jednej-słusznej(?) strony! Pani Tamara robiąc umiejętnie wokół swojej osoby aurę neutralności,delikatności i
    moralności ,jest niczym czołg,który robi dużo hałasu,bo nie założył gumki.Okaże się czy w przyszłości,narodzą się zdrowe dzieci,czy wcześniaki,które tylko zapowiadały się dobrze. Czy ktoś bedzie poczuwał się do przeprosin-pani,jedną z matek?

  11. Halina Kronschnabel

    Jak dobrze zyc w glorii i chwale…swojej wlasnej chwale. W swoim przekonaniu bycia absolutnie uczciwego uczestnika wydarzen. Tamaro, nie zgadzam sie z Twoim artykulem, jest w nim wiele przeinaczen i polprawd. Czas pokaze kto mial racje i czas mozr wowczas uleczy nasze rany.
    Powiem…..POWODZENIA TAMARO…….i jezeli pozwolisz to stwierdze, ze nie kopie sie w taki sposob nikogo.
    Powodzenia Tamaro…..

    1. Bernadetta B.

      Proszę te przeinaczenia i półprawdy skorygować, a nie bezpodstawnie zarzucać Tamarze ich popełnienie. Od pół roku oczekuję prawdy od Mateusza i jego popleczników i doczekać się nie mogę. Może teraz Pani ją nam ukaże? Krytykować ten tekst Tamary, śmieszne. Przecież ona w nim niejako wybiela Mateusza. Powinna Pani być jej wdzięczna, a nie wywoływać dyskusję, która niezorientowanym pokaże, czy więcej negatywów czy pozytywów można Kijowskiemu przypisać.

  12. Jerzy Dramowicz

    Dziekuje Tamara za napisanie tego tekstu.

Leave a Comment

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.