Polska Mesjaszem Narodów. Brawo PiS!

My, Polacy, jesteśmy wychowywani w tradycji martyrologii naszego kraju i jego szczególnego miejsca w świecie. Przekonanie to ma swoje korzenie w czasach przełomu pomiędzy średniowieczem a renesansem, gdy Polska postrzegana była jako przedmurze chrześcijaństwa.

Agnieszka Rusocka-Malinowska:
Echa Społeczne - krzyż, skrzydła, Polska, biały, czerwony
źródło: Pixabay

Wyobrażenie to wzięło górę w okresie rozbiorów. Polska, kraj umęczony przez zaborców, szczególnie po upadku Powstań Listopadowego i Styczniowego, cierpiała za narody. Nagrodą miał być nowy porządek w Europie, oraz moralne odrodzenie w duchu wiary chrześcijańskiej. Naród polski miał być łącznikiem ludzkości z Bogiem a wszystko razem miało doprowadzić do zbawienia w przyszłym Królestwie Bożym.

W ostatnich latach można zauważyć dążenie do utrzymania statusu Mesjasza, do powoływania nowych bohaterów. Nowych, ale na starą, postromantyczną modłę. Do bohatera romantycznego jakoś nie pasuje odnoszący sukcesy w biznesie czy nauce, zadowolony ze swojego życia człowiek w garniturze. Taki człowiek płaci podatki, które napędzają gospodarkę ale nie o takie korzyści chodzi postromantykom. System demokratyczny, sprzyjający pokojowi oraz ogólnemu rozwojowi, nie nadaje się do produkowania bohaterów na miarę Polskości. I to jest chyba geneza zakochania w nacjonalizmie, bucie wstającej z kolan władzy, która wie, jak zrazić do siebie sąsiadów.

Muszę przyznać, że PiS dokłada wszelkich starań aby te tęsknoty Polaków zaspokoić. Dlatego czuję się w obowiązku zwrócić uwagę na pierwsze realne sukcesy w zakresie zrobienia z Polski, po raz kolejny w historii mesjasza narodów. Europa Zachodnia od półtora roku ogląda spektakl pod tytułem „Życie w reżimowej Polsce”. Obserwuje rozmontowanie Trybunału Konstytucyjnego, rozwój języka nienawiści i pogardy w oficjalnych przekazach, przeróbkę mediów publicznych na tubę propagandową PiS-u, do tego obsadzoną niekompetentnymi ludźmi, liczne marsze, demonstracje i pikiety antyrządowe, marsze nacjonalistów. Wymieniać można jeszcze długo ale każdy żyjący w tym kraju zna to już do znudzenia. Poziom buty, arogancji i idiotyzmu polskiego spektaklu przynajmniej kilkukrotnie przewyższył przedstawienie, jakie nieco wcześniej zaczęły emitować Węgry. Viktor Orbán okazał się, mimo wszystko, politykiem bardziej pragmatycznym i… cwańszym niż Jarosław Kaczyński.

Spektakl polityki polskiej odniósł pełen „sukces”. Jego efektem jest pokazanie, przez większość krajów Europy, środkowego palca populizmowi. Po początkowych sukcesach nacjonalistycznej retoryki, w postaci wyniku wyborów na Węgrzech i w Polsce, „Brexitu”, czy wygranej w wyborach prezydenckich przez Donalda Trumpa w USA, przyszedł czas na spadek koniunktury na nacjonalizm i antyglobalizm. W wyborach parlamentarnych w Holandii najwięcej głosów zebrała centroprawicowa Partia Ludowa na rzecz Wolności i Demokracji (VVD), w Bułgarii pro-europejska partia – Obywatele na rzecz Europejskiego Rozwoju Bułgarii (GERB), w Chorwacji – konserwatywna Chorwacka Wspólnota Demokratyczna (HDZ). We Francji wybory prezydenckie wygrał Emmanuel Macron ze społeczno-liberalnej partii En Marche!, pokonując Marine Le Pen, liderkę nacjonalistycznego Frontu Narodowego.

Sytuacja ta doskonale wpisuje się w ideę polskiego mesjanizmu. Po raz kolejny Polska „uratowała” Europę. Tym razem przed populizmem, nacjonalizmem, izolacją poszczególnych państw. Polacy pokazali, że nie potrafią kalkulować. Nie widzą, lub nie chcą widzieć, że mesjanizm ma swoją, bardzo wysoką cenę i że płacąc za niego, zawsze stoją sami przy kasie. Obywatele Europy Zachodniej pokazali zaś, że potrafią się uczyć i wyciągać wnioski. Nie da się ukryć, że to wszystko dzięki Prawu i Sprawiedliwości. Polska Mesjaszem Narodów!!! Brawo PiS! Kto by tam liczył koszty…

Leave a Comment

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.