Osiemdziesiąta piąta „Klauzula Sumienia”

Społeczeństwo

Człowiek, to jedyne we wszechświecie takie bydle, które każde swoje łajdactwo usprawiedliwić potrafi. Aby winą własną obdzielić przyjaciół i wrogów, by zagłuszyć sumienie – jeśli je posiada.

Adam Czejgis:
Echa Społeczne - Kaczyński
Jarosław Kaczyński przemawiający na Miesięcznicy Smoleńskiej; Warszawa, 10.05.2017 r.; źródło: zbiory Mariusza Pokory

Jarosław Kaczyński, prowincjonalny satrapa z ego cesarza świata, wygrał wybory i zapomniał kim jest, co może.
Więzień, który sam siebie zamknął i sam siebie strzeże, a umiejętnie podtrzymywane przez Macierewicza i innych, jego fałszywe wyobrażenia o zewnętrznym świecie, jego kompleksy i ból po stracie brata, a przede wszystkim przekonanie o własnej wielkości i nieomylności, zabełtały mu rozum, zastąpiły serce. Jarosław Kaczyński, człowiek, od którego zależy los milionów Polaków, to emocjonalna galareta, to mieszanka wybuchowa strachu i nienawiści.

Prezes Kaczyński na rozbujanej drabince, ze starą zardzewiałą bombą w dłoniach, zapala i gasi, i znów zapala lont z niewyobrażalnych żalów i wrogości do większości Polaków – za to, że go nie popierają, nie rozumieją, nie cenią, nie kochają. I  kłamstwem usprawiedliwia własne braki i swoje tyraństwo, kłamstwem o rzekomych zagrożeniach Polskości, o obronie wydumanych ideałów i wiary, którym nic nie zagraża. Atakuje, obraża i napuszcza na Bogu ducha winnych rodaków wojsko, prokuraturę, policję i przyjaciół „Narodowych Krzyżowców”.

Panie Kaczyński pańscy sprzedajni „artyści”, niedouczeni posłowie i prawnicy, pańscy tanio kupieni siepacze przeminą, a nasze róże białe i niewinne – są wieczne.

Dodaj komentarz