Lesbian Pulp Fiction. Historia literatury lesbijskiej

Kobiety, Społeczeństwo

Piątek, 3 marca. Kolejny dzień toruńskiego „Tygodnia manifowego”, cyklu wydarzeń, promujących sprawy kobiet oraz osób LBGT. Wykład nosi tytuł: „Lesbian Pulp Fiction„. Aldona Kobus opowiedziała o tym, jak pojawiły się na amerykańskim rynku tanie książeczki, masowo sprzedawane w kioskach. I jak wyglądało życie zagubionych kobiet, które nie kupowały „heteroseksualnego Matrixa”, który je otaczał.

Agnieszka Rusocka-Malinowska:

Dlaczego „Pulp Fiction„?

Echa Społeczne - Wykład A. Kobus "Lesbian Pulp Fiction"

Rewolucja seksualna w Stanach Zjednoczonych ma swoje początki na kartach tanich książek, masowo sprzedawanych w kioskach. Słowo „pulp” oznacza papierową pulpę – tani papier. Ukazywały się one w Ameryce od lat 20. XX wieku. Drukowane były historie science fiction, westerny, kryminały i inne. W latach 50. wydania o tematyce lesbijskiej, stały się najbardziej rozchwytywanym tematem tego segmentu wydawniczego.

Znaczenie społeczne gatunku „Lesbian Pulp Fiction„. 

W Ameryce lat 50. XX wieku lesbijki nie istniały w dyskursie publicznym. Jeżeli mówiło się o homoseksualizmie, to tylko w wydaniu męskim. Trudno się dziwić, że książki, sprzedawane w kioskach, drogeriach, w cenie około 75 centów za sztukę, stanowiły podwalinę kultury lesbijskiej. Kobiety, które nie mieściły się w ramach zakorzenionego w świadomości Amerykanów, jedynie obowiązującego wzorca patriarchalnego społeczeństwa, czuły się „wybrakowane”, „chore”. W obawie przed posądzeniem o chorobę psychiczną, co było wówczas jednym z wyjaśnień homoseksualizmu, i wykluczeniem, swoje rozterki kryły przed członkami rodziny i znajomymi. Dzięki ukradkiem kupowanym książkom, dowiadywały się, że nie są „dziwolągami”, że takich jak one jest więcej. Niepozorne, małe książeczki, wydrukowane na tanim papierze, w miękkich oprawach stały się świątyniami wiedzy pomocnej nie tylko w ustaleniu swojej tożsamości. W opowieściach zawarte były informacje o całym rytuale od stroju począwszy, kończąc na zalotach i zawarciu bliższej znajomości.

Młode dziewczyny, migrujące z prowincji do dużych aglomeracji miejskich, głównie do Nowego Yorku, na podstawie wiedzy czerpanej z książek „pulpowych” wiedziały, gdzie szukać ludzi takich, jak one i jak w ich towarzystwie się zachować. Uczyły się znaczenia gestów, które często były szyfrem. Pamiętajmy, że do wybuchu zamieszek w jednym z gejowskich barów „Stonewall” pod koniec lat 60. (to wydarzenie zapoczątkowało światowy ruch walki o prawa osób LGBT), homoseksualizm był piętnowany, a wszelkie miejsca spotkań osób homoseksualnych poddawane były częstym nalotom policji. Każda taka policyjna akcja, była później szeroko publikowana w mediach, ze zdjęciami i nazwiskami zatrzymanych osób.

Kodeks Haysa

Jak łatwo się domyślić, kodeks był zbiorem zasad. Stanowił o dopuszczalności scen filmowych, w produkcjach pokazywanych w oficjalnych kinach w Stanach Zjednoczonych. Powstał w latach 30. XX wieku, a nazwa pochodzi od jego twórcy – Williama Harrisona Haysa. Jeżeli film pokazywał coś, co było zakazane Kodeksem Haysa, nie był dystrybuowany. Do zakazanych rzeczy należało pokazywanie związków homoseksualnych. Jednak temat nie był eliminowany w stu procentach. Jeżeli producenci chcieli pokazać postać homoseksualną, musiała być ona negatywna i źle skończyć. Oprócz homoseksualizmu kodeks zabraniał pokazywania związków mieszanych rasowo, spożywania alkoholu, przekleństw. Co ciekawe, nie zakazywał pokazywania gwałtów.

Skutek był taki, że pokazywane w mediach osoby homoseksualne, koniecznie musiały być nieszczęśliwe: miały depresję, cierpiały na choroby psychiczne, popełniały samobójstwa, lub były… mordowane. Miało to przełożenie również na literaturę. Historia musiała być porządnie napiętnowana, a teza, że to, co się w niej dzieje jest niewłaściwe, a bohaterowie źle skończą, musiała być skutecznie obroniona.

Ze względu na dużą popularność „Lesbian Pulp Fiction„, powstał potężny rynek wydawniczy. Dystrybuowano miliony egzemplarzy książek o tematyce lesbijskiej, czytanych nie tylko przez lesbijki, ale również heteroseksualnych mężczyzn. Wiele z nich było miernych. Ogromna ilość tytułów została napisana przez mężczyzn pod kobiecymi pseudonimami i tworzone były według stałych schematów. Czytelniczki zorientowały się, że czytać należy do pierwszej sceny erotycznej, a następnie odłożyć książkę, bo dalsza część „pisana była przez rząd”, zgodnie z Kodeksem Haysa. Autorki, ze względu na obowiązujące prawo, nakłaniane były przez wydawców do zmiany zakończenia, jeśli pierwotnie było ono „happy end„-em. Wiele tytułów doczekało się reedycji w latach 90. Dopiero wtedy opisywane historie, mogły mieć taką formę, jakiej faktycznie chciały pisarki. Okazało się, że w wielu przypadkach były to zupełnie inne książki, niż w poprzednich wydaniach.

Następstwa zamieszek w „Stonewall„.

Nad ranem, 28 czerwca 1969 roku, do klubu gejowskiego „Stonewall” w nowojorskiej dzielnicy Greenwich Village wtargnęła policja. Zaczęło się od rekwirowania alkoholu, skończyło na aresztowaniach. Przełomem było wydarzenie, którego zapewne nikt się nie spodziewał. Przebywająca w klubie transseksualistka – Sylvia Rivera chwyciła z baru butelkę i z okrzykiem „Guy power!” rzuciła nią w policję. Po mrokach społecznego średniowiecza lat 50. i 60. rozpoczął się renesans środowisk LGBT.

Osoby LGBT od nowa budowały swoją tożsamość. Prezentowanie lesbijek w literaturze, niewiele się jednak zmieniło. Lesbijkę pokazywano jako nienawidzącą siebie samej histeryczkę, cierpiącą na depresję. Kobiety te nie godziły się na taki wizerunek i ostro się od niego odcięły. Nastąpił regres na rynku książek „pulpowych”. Na przełomie lat 80. i 90. pojawiły się reedycje powieści wydanych w latach 50.  Najczęściej ze zmienionym zakończeniem, takim jak chciały autorki, ze wstępami, opracowaniami. W roku 2000 pojawiły się ich antologie. Co najważniejsze, udało się ugrać zmianę wizerunku homoseksualnych bohaterek.

Paradygmat homoseksualistki jest jednak wyjątkowo trwały. Schematy, jeszcze z przed II wojny światowej, z Kodeksu Haysa, są nadal stosowane przez współczesnych amerykańskich twórców. Śmierć Tary, bohaterki wyprodukowanego na przełomie lat 90. i dwutysięcznych serialu „Buffy – postrach wampirów” potwierdza stereotyp. Tara była lesbijką. Pokłóciła się ze swoją dziewczyną. Po tym jak dziewczyny się godzą Tara ginie od zabłąkanej kuli.

Dodaj komentarz