Henryk VIII. Playboy czy feminista

Toruński „Tydzień manifowy” dobiega półmetka. Od czwartku, 2 marca Toruń jest areną wydarzeń o tematyce pro-kobiecej.

Agnieszka Rusocka-Malinowska:
W poniedziałek, 6 marca odbył się wykład Katarzyny Lewandowskiej „(Nad)użycia władzy w sztuce. Kobiety i ich broń”. Na wykład szłam z wielką nadzieją i ciekawością. Tym bardziej, że poprzednie wydarzenia promujące „Manifę Toruńską” były na prawdę ciekawe, a temat tego, które miało się właśnie odbyć również był obiecujący. Wiadomo, że od niepamiętnych czasów kobiety podporządkowane były mężczyznom. Kolejnym pokoleniom dziewczynek skutecznie wmawiano, i robi się to w zasadzie do dzisiaj, że ich powinnością jest, ogólnie mówiąc, służenie mężczyźnie. Ciekawa byłam, na co prelegentka zwróci uwagę, a przede wszystkim dlaczego akurat położy nacisk na te a nie inne sprawy, bo ciężko oczekiwać aby podczas niespełna dwugodzinnego wykładu poruszyć wszystkie kwestie.

Echa Społeczne - Wykład A. Lewandowska "Nadużycia władzy wobec kobiet"Wykładowi towarzyszyła prezentacja wizualna, co należy ocenić zdecydowanie na plus. Z zainteresowaniem wysłuchałam analizy dzieł sztuki pod kątem feministycznym. Niestety, im dalej od początku, tym bardziej wykład stawał się lakoniczny. Czuło się obawę, czy zmieści się w przewidzianych ramach czasowych.

Katarzyna Lewandowska zwróciła uwagę na mimowolną seksualizację Jezusa na obrazach powstałych na przestrzeni wieków. Kobiety na dziełach przedstawiających Zbawiciela jako niemowlę, często wskazują palcami na jego genitalia. Ma to sprowokować widza do zwrócenia uwagi, że to chłopiec, mimo, że te części ciała są zasłonięte ubrankiem dziecka. Na obrazach, ukazujących półnagiego Chrystusa, zdjętego z krzyża, malarze przedstawili go z wyraźnym wzwodem. Żaden z twórców nie zamierzał przedstawiać Jezusa jako obiektu seksualnego. Tego katolicy się wystrzegają. Chodziło o podkreślenie jego męskości. „To facet za nas oddał życie. To facet jest bohaterem”.

Interesująco została przedstawiona sylwetka i historia Farkundy Malikzada, 27-letniej Afganki, bestialsko zamordowanej przez tłum mężczyzn w Kabulu w 2015 roku. Farkhunda była studentką prawa koranicznego. Wdała się w polemikę z mułłą Zainuddinem. Zainuddin publicznie oskarżył ją o spalenie Koranu. Mężczyźni, którzy zebrali się wokół dyskutującej pary, dokonali samosądu. Farkhunda została najpierw poniżona jako muzułmańska kobieta, gdyż zerwano jej z głowy hidżab, a potem zatłuczona na na śmierć. Na koniec jej zwłoki spalono.

Dzięki mediom społecznościowym, zdjęcia i filmy z linczu obiegły świat. Reakcja była tak gwałtowna, że sprawa znalazła finał w sądzie. Dwudziestu ośmiu najbardziej aktywnych sprawców zostało skazanych i osadzonych w więzieniu.

Nietypowy przebieg miał również jej pogrzeb. W krajach Wschodu pochówkiem zajmują się mężczyźni. Szczątki Farkhundy pochowane zostały przez kobiety. Jej tragiczna i okrutna śmierć sprowokowała muzułmanki do wdarcia się w przestrzeń zarezerwowaną dotychczas dla mężczyzn. Farkhunda stała się symbolem walki o prawa kobiet, o słyszalność ich głosu.

Podobało mi się wyjaśnienie ewolucji percepcji świata, od czasów „Wielkiej Matki”, potężnej bogini dominującej nad „Młodym Bogiem”, do całkowitej emancypacji męskiego bóstwa, spychającego boginię stopniowo na coraz dalszy plan. Zabrakło jednak wyjaśnienia, że teoria panującego w czasach mocno starożytnych (około 7 tys. p.n.e.) matriarchatu nie została naukowo potwierdzona i ma zarówno zwolenników jak i przeciwników.

Nie podobała mi się historia Henryka VIII, władcy, który rządził Anglią w latach 1509 – 1547, przedstawiona przez autorkę wykładu. Omawiając tę postać ograniczyła się tylko do stwierdzenia, że był sześciokrotnie żonaty, że nie wszystkie jego żony zostały stracone, ale traktował je przedmiotowo, jak zabawki. Można było odnieść wrażenie, że król był zwyczajnym playboyem, zmieniającym żony i królowe dla kaprysu. 

Echa Społeczne - Henryk VIII, król, władca, Anglik

Nie zamierzam bronić Henryka, ani oczyszczać go z jego przewinień wobec żon. Najcięższym jego grzechem jest zgładzenie drugiej – Anny Boleyn, matki późniejszej królowej, Elżbiety I. Pod topór głowę położyła również piąta żona króla, kuzynka Anny Boleyn, Katarzyna Howard. Katarzynie udowodniono zdradę małżeńską, co według prawa, w przypadku królowej, oznaczało zdradę stanu i było karane śmiercią.

Prelegentka zapomniała o całym tle historycznym. Henryk VIII był królem, w dodatku przedstawicielem młodej dynastii Tudorów (był drugim władcą z tego rodu). Ciążyły na nim, jak na każdym władcy, obowiązki. A presja aby mieć legalnego męskiego potomka oznaczała nie tylko przedłużenie własnego rodu, ale również zapewnienie ciągłości władzy i spokoju w kraju.

Dwa pierwsze małżeństwa, dały królowi córki: Marię, późniejszą królową „Krwawą Marię” i wspomnianą wcześniej Elżbietę. Henryk doczekał się jedynego prawowitego męskiego potomka z trzecią żoną, Anną Seymour. Anna zmarła kilka dni po porodzie a jej syn Edward był dzieckiem delikatnym i chorowitym. Nie było więc dostatecznej gwarancji sukcesji tronu. Przeżył ojca zaledwie o sześć lat i zmarł bezpotomnie w wieku lat szesnastu. Nigdy nie rządził samodzielnie.

Henryk VIII pozostawił jednak Akt Sukcesyjny, który po bezpotomnej śmierci jego syna Edwarda, czynił, pełnoprawną królową kobietę. Rządy objęła Maria a po niej Elżbieta I. To pierwsze kobiety sprawujące władzę w Anglii od XII wieku. Nastroje społeczne w XVI w. w Anglii nie sprzyjały kobietom na tronach. Akt Sukcesyjny Henryka VIII był więc pro-feministyczny. Co prawda wymuszonym okolicznościami, ale był.

Wiele wskazuje więc na to, że jeśli nawet motorem napędowym jego działań było pożądanie, nie był to jedyny i z pewnością nie najważniejszy mechanizm. Brak następcy groził Anglii kolejną wojną domową, w której skoligacone z dynastią klany walczyłyby o tron.

Monarchia dziedziczna, w każdym kraju europejskim w XVI w., zmuszała królową do zapłaty za pozycję, którą zdobyła. Dług spłacała synem, a najlepiej kilkoma. Piętnujmy cały system, a nie króla, któremu przytrafiły się problemy na miarę jego czasów. Mierzenie ich współczesną miarą, przenoszenie na grunt zupełnie innej sytuacji społeczno-politycznej jest zbyt dużym uproszczeniem i niczemu nie służy.

Niestety prelekcja mnie rozczarowała. Piszę to z ciężkim sercem. Lepiej jest pisać o udanych eventach. Katarzyna Lewandowska poruszyła zbyt wiele ciekawych i ważnych tematów z historii i współczesności. Opisała mężczyzn, którzy są legendą. Powiedziała o kobietach, które stały się symbolami walki o prawa kobiet. Tylko, że to wszystko powierzchownie. Bardzo wyraźnie za to pokazała przełomowe dla ruchów feministycznych, latach 70. XX wieku. Ale to za mało na dobry wykład.

 

W imieniu organizatorów, zapraszamy szczególnie na finał „Tygodnia manifowego” – Manifę Toruńską 2017 „Znowu to samo siostro i mamo”, która startuje 11 marca o godz. 12.00 pod pomnikiem Józefa Piłsudskiego.

Leave a Comment

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.