„Dobra zmiana” a sprawy zwierząt w Polsce

Zwierzę, jako istota żyjąca,
zdolna do odczuwania cierpienia,
nie jest rzeczą.
Człowiek jest mu winien poszanowanie,
ochronę i opiekę.
(art. 1 ust. 1 ustawy o ochronie zwierząt z 21 sierpnia 1997 r.)

Dorota Wiland:

Jako opozycja Prawo i Sprawiedliwość bardzo podkreślało swoją „zwierzolubność”, powołując się przy tym nie tylko na kota Prezesa, ale także na niewątpliwe zasługi Prezydenta Lecha Kaczyńskiego, którego udział w powstawaniu ustawy o ochronie zwierząt w 1997 i późniejszych jej nowelizacjach był znaczący. Lech Kaczyński był także jedynym (jak dotąd) Prezydentem RP, który w swojej Kancelarii powołał Pełnomocnika ds. Zwierząt, które to stanowisko zostało zlikwidowane niemal natychmiast po objęciu prezydentury przez Bronisława Komorowskiego.

Faktycznie, w poprzedniej kadencji to głównie głosami posłów PiS udało się dwukrotnie zablokować w Sejmie legalizację uboju rytualnego. Dobrze też układała się współpraca organizacji pozarządowych z klubem PiS podczas prac legislacyjnych nad ustawą o ochronie zwierząt doświadczalnych. Europoseł Janusz Wojciechowski i prominentni posłowie PiS, m.in. Marek Suski i Jolanta Szczypińska, aktywnie wspierali wszystkie manifestacje przed Sejmem w obronie zwierząt, udzielali się w pracach Parlamentarnego Zespołu Przyjaciół Zwierząt. Także Prezydent Andrzej Duda w kampanii wyborczej głośno deklarował swoje poparcie dla spraw zwierząt.

Wydawać by się zatem mogło, że dojście PiS do władzy oznacza złote czasy dla polskich zwierząt. „Dobra zmiana” jednak okazała się albo nie być wcale zmianą, albo bynajmniej nie na lepsze. Pomimo podpisanych przez dziesiątki tysięcy obywateli petycji i apeli ze strony organizacji pozarządowych oraz prób podjęcia w obecnym Sejmie współpracy na rzecz zwierząt, bilans ośmiu miesięcy rządów PiS przedstawia się marnie.

Echa Społeczne - Krowa
źródło: Pixabay

– Ubój rytualny – Nie tylko nie zrobiono nic, żeby po budzącym powszechne oburzenie kuriozalnym wyroku Trybunału Konstytucyjnego z grudnia 2014 r. tak zmienić zapisy ustawowe, aby ten haniebny proceder zatrzymać albo przynajmniej ograniczyć na potrzeby garstki wyznawców w Polsce, lecz minister rolnictwa Krzysztof Jurgiel przygotował taką nowelizację ustawy o ochronie zwierząt, która na całą szerokość otworzy wrota przemysłowemu zarzynaniu zwierząt bez ogłuszania, bez jakichkolwiek ograniczeń! Czy zatem politycy PiS, jeszcze dwa lata temu zdecydowanie opowiadający się przeciwko przedśmiertnemu torturowaniu zwierząt (Jarosław Kaczyński: „Wszyscy przyzwoici ludzie są przeciwko ubojowi rytualnemu”), po dojściu do władzy zamierza na powrót, śladami niesławnego peeselowskiego ministra Sawickiego, uczynić z Polski rytualną rzeźnię Europy?

Mordercza eksploatacja koni w zaprzęgach do Morskiego Oka

Echa Społeczne - Jukon padł na trasie do MOK-a
Jukon. Padł podczas przewozu turystów na Morskie Oko. Sierpień 2010; źródło: FB

Proceder trwa w najlepsze, a władze Tatrzańskiego Parku Narodowego, na terenie którego od lat trwa ta gehenna zwierząt, wespół w zespół z pisowskim samorządem podhalańskim konsekwentnie ignorują opinie ekspertów, przyjmując tylko tę, która jest po myśli fiakrów (choć niezależni eksperci wykazali zawarte w niej rażące błędy metodologiczne i obliczeniowe). Właśnie wszedł w życie nowy regulamin przewozów, który znacząco pogorszył warunki pracy koni (pod pretekstem poprawy tychże, według znanej zasady „ciemny lud wszystko kupi”), m.in. wydłużając liczbę dni pracy w miesiącu, obniżając minimalny wiek koni do 4 lat, skracając czasy wjazdów/zjazdów. W ostatni weekend odbyły się „badania” dopuszczające konie do pracy w sezonie letnim. Tyle tylko, że TPN i fiakrzy nie zgodzili się na badanie aparatu ruchu (m.in. zdjęcia Rtg), a warunki, w jakich przeprowadzano badania parametrów (oddechy, tętno), miały się nijak do rzeczywistych.

Echa Społeczne - Locha z młodymi
źródło: Pixabay

Eksterminacja dzików we wschodniej Polsce – Pomijając kwestie zasadności i skuteczności takiego odstrzału z punktu widzenia ochrony przed ASF (co było rzekomo powodem wydania rozporządzenia przez min. Jurgiela) oraz kwestie ekonomiczne (dofinansowanie z publicznych środków bliskiego sercu min. Szyszki Polskiego Związku Łowieckiego znaczącą kwotą za wykonanie odstrzału), jest rzeczą niewyobrażalną, że odstrzał ten nakazano w okresie, gdy lochy były albo w wysokiej ciąży albo już wodziły młode! Nawet myśliwi, którzy raczej nie są skłonni do roztkliwiania się nad zwierzętami, byli oburzeni i niechętni wykonywaniu tych wyroków.

Stadniny koni arabskich w Janowie Podlaskim i Michałowie – Sprawa, która długo nie schodziła z pierwszych stron gazet i serwisów informacyjnych. I to nie tylko w Polsce. Oprócz jednak oczywistych szkód ekonomicznych i wizerunkowych, a także niepowetowanych strat dla ciągłości i utrzymania wysokiego poziomu polskiej hodowli koni arabskich, istnieje także – mało podkreślany w mediach – wątek szkód, jakie w wyniku „dobrej zmiany” poniosły same zwierzęta. Konie z samej istoty swej niezwykłej psychiki są bardzo wrażliwe na emocje ludzi, a zatem ciężka atmosfera, jaka w wyniku bezmyślnych decyzji ministra Jurgiela i podległych mu urzędników, powstała i trwała miesiącami w stadninach, nie mogła pozostać bez wpływu na dobrostan koni. Nie można tego oczywiście udowodnić, ale jako specjalista w zakresie psychologii zwierząt nie wykluczałabym znaczącego wpływu tego czynnika na śmierć dwóch klaczy należących do pani Shirley Watts.

Echa Społeczne - Drwale
źródło: Pixabay

Wycinka Puszczy Białowieskiej – O Puszczy powiedziano już wiele, a sprawa wzbudziła uzasadniony niepokój zarówno Komisji Europejskiej, jak i UNESCO. Warto jednak podkreślić, że minister Szyszko wysłał do Puszczy piły i ciężki sprzęt w okresie ptasich lęgów i narodzin innych zwierząt oraz wypełniania przez dorosłe osobniki obowiązków rodzicielskich. I chodzi nie tylko o fizyczną likwidację siedlisk w przeznaczonych do wycinki drzewach czy fragmentach lasu, lecz także o hałas i niepokój, jaki ciężki sprzęt powoduje w lesie, płosząc zwierzęta i narażając je na ogromny stres, uniemożliwiając im odchowanie potomstwa.

Eksport żywych koni z Polski do Japonii – Minister Jurgiel prowadzi rozmowy z Japończykami, podobno już bardzo zaawansowane. Pomysł absurdalny, bezduszny, w najwyższym stopniu niemoralny, całkowicie ignorujący fakt, że zwierzęta to nie worki z ryżem, ale istoty mające swoje potrzeby fizyczne i psychiczne, odczuwające strach i cierpienie dokładnie tak samo jak my. Każdy, kto ma choć trochę wyobraźni, wie, z jakim cierpieniem wiązałaby się około 4-tygodniowa podróż morska koni do japońskich rzeźni. PiSowskim urzędnikom z MRiRW najwyraźniej tej wyobraźni brakuje.

To tylko kilka przykładów „dobrej zmiany” dla zwierząt… Doprawdy trudno oprzeć się wrażeniu, że prozwierzęcość PiS w poprzednich dwóch kadencjach była raczej działaniem na przekór Platformie, niż wyrazem rzeczywistych intencji posłów po prawej stronie sejmowej sali. Jak bowiem inaczej wytłumaczyć sobie nagłą obojętność, bezduszność lub wręcz złą wolę urzędników odpowiedzialnych za dobrostan zwierząt z jednej strony, a z drugiej milczącą aprobatę prominentnych polityków PiS, którzy wcześniej tak chętnie podkreślali wcześniej swoje przywiązanie do wartości wyrażonych w ustawie o ochronie zwierząt?

Dorota Wiland będzie gościem audycji w TOK FM w niedzielę 26 czerwca o godz. 8:05


Echa Społeczne - Dorota Wiland
źródło: Facebook

Dorota Wiland – psycholog zwierząt, wykładowca w Collegium Humanitatis, prezeska Fundacji na Rzecz Ochrony Zwierząt IUS ANIMALIA, ekspert Parlamentarnego Zespołu Przyjaciół Zwierząt, członek KOD Mazowsze – Miasta Ogrody

One Thought to “„Dobra zmiana” a sprawy zwierząt w Polsce”

  1. Barbara Durzyńska

    Płakałam jak to czytałam Dlaczego nasz prezydent zgadza się na takie barbarzyństwo wobec zwierząt? Jak można? Ludzie tak nie postępują, a zwłaszcza głowa państwa.

Leave a Comment

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.