Nie dla chaosu w szkole

Likwidacja gimnazjów jest tematem zastępczym, podsuniętym ludziom, żeby mieli się o co spierać. Prawda tej reformy brzmi: wychowajmy ograniczonego ksenofoba, pozbawionego umiejętności samodzielnego myślenia i kręgosłupa moralnego. Wmówmy mu, że patriota to ten, który nienawidzi obcych. Wzbudźmy agresję na samą myśl o różnorodności proponowanej przez współczesny świat. Wyhodujmy w nim lęk przed oryginalnością. Każmy mu słuchać wodza i jedynie słusznych poglądów.

Hanna Czachorowska:

PiS uparło się w czasie swoich rządów zepsuć tyle elementów funkcjonowania państwa, ile się da. Piszę: „rządów”, bo przy największej dobrej woli trudno ich poczynania w sejmie nazwać służbą społeczeństwu.

Pod nóż poszły praworządność, konstytucyjność, wolność mediów i wolność zgromadzeń, ledwie dyszy sądownictwo. Instytucje i organizacje międzynarodowe są traktowane w sposób ubliżający jakimkolwiek normom. PiS obywateli polskich traktuje jak zło konieczne, ubliża im i skłóca na każdym kroku.

Echa Społeczne - ławka szkolna, szkoła, klasa, zeszyt, kasiążka
Fot.: Pixabay

To wszystko dzieje się tu i teraz.

Jest jednak jeden projekt niemiłościwie nam panującej partii, który jest nakierowany na przyszłość. Sztandarowy koncept podkreślany w kampanii wyborczej: likwidacja gimnazjów.

Słowo „koncept” jest tu całkowicie usprawiedliwione. Proponowana przez Ministerstwo Edukacji Narodowej reforma edukacji ma tyle dziur, co sparciały worek. Ważne jest tam tylko hasło rzucone gawiedzi – zlikwidujemy te złe gimnazja, wrócimy do czasów szczęśliwości pamiętanej z dzieciństwa. Większość rodziców obecnych gimnazjalistów czy starszych uczniów pamięta ośmioletnią szkołę podstawową z autopsji. Byli wtedy młodzi, życie stało przed nimi otworem. Taka szkoła dla nich oznacza sentyment, pozytywne emocje. To zrozumiałe. Dla większości starszych ludzi tak zwana komuna ma posmak sielskiego anielskiego dzieciństwa i wspominają ją z łezką w oku. Do tych emocji odwołuje się z dobrym skutkiem PiS.

I w tym wszystkim tylko niewielka część społeczeństwa zauważyła, że likwidacja gimnazjów jest tematem zastępczym, podsuniętym ludziom, żeby mieli się o co spierać. Podział na kolejne etapy kształcenia jest w tej reformie najmniej istotny.

O co więc chodzi?

Chodzi o jakość proponowanego przez MEN kształcenia. Prawda tej reformy brzmi: wychowajmy ograniczonego ksenofoba, pozbawionego umiejętności samodzielnego myślenia i kręgosłupa moralnego. Wmówmy mu, że patriota to ten, który nienawidzi obcych. Wzbudźmy agresję na samą myśl o różnorodności proponowanej przez współczesny świat. Wyhodujmy w nim lęk przed oryginalnością. Każmy mu słuchać wodza i jedynie słusznych poglądów.

Kiedy opinia publiczna dostała wreszcie pisane w zawrotnym tempie podstawy programowe, podniosło się larum. Wszystkie środowiska zajmujące się kwestiami kształcenia i wychowania, głośno protestowały. Protestowali nauczyciele, naukowcy, wykładowcy akademiccy, intelektualiści, nawet część partii politycznych. Zaczęły się listy protestacyjne, pikiety, manifestacje. Samorządowcy, którzy mieli ponieść lwią część kosztów tej reformy, powiedzieli głośne NIE.

Czy ktoś ich słuchał? Nie. Dlaczego? Bo PiS nie może się cofnąć, nie może okazać słabości. Oni zdają się myśleć, że z ludźmi nie można rozmawiać, bo jak się cofniesz o krok, to inni przegryzą ci gardło. No cóż, każdy sądzi po sobie.

Minister Zalewska z uporem maniaka powtarzała wciąż, że nikt w wyniku reformy nie straci pracy, że wszystkie koszty są policzone, że odbyły się szerokie konsultacje społeczne. Tyle, że prawie nikt już w te zapewnienia nie wierzy.

Efektem konfliktu był strajk generalny nauczycieli podjęty 31 marca tego roku. Dlaczego nauczyciele i pracownicy oświaty zdecydowali się na tek krok?

Protestują przeciwko samej reformie oświaty i przeciwko jej niewyobrażalnym kosztom.

  1. Reforma jest nieprzemyślana i wprowadzana w dużym pośpiechu, bez konsultacji społecznych.
  2. Podstawy programowe to zaledwie zarys tego, czym powinny być.
  3. Po części nie wiadomo nawet, kto jest autorem podstaw programowych.
  4. Podręczniki są pisane w zawrotnym tempie, co oznacza, że mogą i z dużym prawdopodobieństwem będą zawierały błędy.
  5. Podstawy programowe w dużej części odbiegają od najnowszej wiedzy naukowej czy historycznej.
  6. Brak w podstawach programowych kształtowania u uczniów postaw i umiejętności ułatwiających im życie we współczesnej rzeczywistości.
  7. Nacisk na kształtowanie obywatela zamkniętego na świat i ludzi

W dalszej kolejności przyczyny protestu dotyczą ekonomii.

  1. Zmarnowanie pieniędzy wydanych na infrastrukturę gimnazjów.
  2. Pieniądze potrzebne na stworzenie nowej bazy szkolnej.
  3. Pieniądze potrzebne na odprawy dla zwalnianych nauczycieli i pracowników oświaty.
  4. Konieczność zapłacenia ekspertom za pracę przy podstawach programowych, autorom podręczników, recenzentom.

Dopiero w dalszej części, choć nie mniej ważnej, protest dotyczy samych nauczycieli.

  1. Wbrew zapewnieniom pani minister, pracę straci około 37 tysięcy nauczycieli.
  2. Pracę straci spora część pracowników niepedagogicznych, choć o nich jakby całkiem zapomniano, mówiąc o reformie.
  3. Głośne podwyżki, o których zapewnia ministerstwo, to tak naprawdę obniżenie pensji. Ministerstwo zapomniało wyjaśnić społeczeństwu, że dając nauczycielom podwyżkę, zabiera wiele elementów pensji, co będzie ostatecznie skutkowało mniejszymi niż dotąd poborami.
  4. Zabranie nauczycielom jakiejkolwiek możliwości wpływania na jakość kształcenia – reforma przewiduje ścisłe omawianie podręcznika, bez odstępstw.

Wymienione powody strajku, to tylko te najważniejsze. Tak naprawdę, należy jeszcze wspomnieć o chaosie organizacyjnym, informacyjnym. Eksperymentowaniu na kolejnych rocznikach dzieci. O kosztach emocjonalnych i psychicznych rodziców, dzieci i nauczycieli.

Rządowi tak zależy na wprowadzeniu reformy, że posuwa się do zastraszania nauczycieli, szkalowania ich w mediach, godzenia w ich dobre imię, szczucia na siebie nawzajem pracowników szkoły, rodziców i samorządowców. Spytajmy, czego się boją, a dostaniemy odpowiedź, dlaczego ten strajk jest tak ważny.

One Thought to “Nie dla chaosu w szkole”

  1. Domi

    Wszystko się zgadza, ale nauczyciel musi realizować podstawę programową a nie podręcznik – z niego może wręcz zrezygnować. Ale niewielu jest tak kreatywnych.

Leave a Comment

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.