Wystąpienie Jarosława Kaczyńskiego na miesięcznicy – dążenie do dyktatury

Wystąpienie samozwańczego marszałka Polski podczas majowej miesięcznicy pokazało czym jest dążenie do dyktatury. Nie ma znaczenia dobro kraju, skoro zawładnął wszystkimi gałęziami gospodarki. Ba, nawet tymi najmniejszymi, które Polskę stawiały w czołówce. Począwszy od stadnin, poprzez osłabienie obronności, nie wiadomo na czym kończąc.

Jerzy Bednarowicz:

Człowiek, który nie wie co to spanie na gołej podłodze, który nie wie czym jest areszt, ale wie, jak popełnić samobójstwo przez zakratowane okna, dochodząc do władzy, nie liczy się z nikim. Jego obsesja niszczy ustalenia okrągłego stołu. Czy były one zdradą, czy tylko najlepszym wyjściem, dla niego nie ma znaczenia. Magdalenka to zdrada. Dlaczego? Bo nie było go w uzgodnieniach, nie miał nic do powiedzenia. Dlatego dzisiaj uzurpuje sobie osąd o tamtych czasach. A kim był? Jak pokazują przekazy – nikim. Ślizgaczem, który
szukał pleców, na których mógłby się wyślizgać na stołki. Nie było wtedy drabinek noszonych przez podwładnych.

Echa Społeczne - Kaczyński
Jarosław Kaczyński przemawiający na Miesięcznicy Smoleńskiej; Warszawa, 10.05.2017 r.; źródło: zbiory Mariusza Pokory

Ten człowiek, niby prawnik, nie zna historii. Nie zdaje sobie sprawy, że właśnie tacy jak on ponad dwieście lat
temu doprowadzili do zniknięcia Polski z mapy świata. 123 lata niewoli były dla niego niczym. Dwie wojny światowe były nic nie znaczącym epizodem w dziejach. 45 lat okupacji sowieckiej nie istniało. Przepraszam, źle się wyraziłem. Istniało, ale tylko po to, żeby czerpać z tego okresu wzór. Stalin, Malenkow, Chruszczow, Breżniew,
Andropow, Czernienko – to wzorce, które stały się idee fixe naszego „bohatera”. On, będąc synem bonzy komunistycznego, nie zaznał szykan zwykłego obywatela. Miał własną piaskownicę. Nie potrafił udostępnić jej koledze (jeżeli zna to słowo), z bratem też o nią walczył. Dla niego świat, wraz z ogłoszeniem pierestrojki przez Gorbaczowa przestał istnieć. Została obsesja skradzionego księżyca. I to jest podstawa jego nowego życia
politycznego. Bez przeszłości, bez zasług, bez szykan – jest niczym. Miał szansę, której nie wykorzystał. Dlaczego? Bo nie jest politykiem. Jest politykierem. To jest plamą na jego honorze (o ile taki ma) i skazą na jego ambicji. I z tym nigdy nie mógł się pogodzić. Dlatego dzisiaj, jak największy tchórz, chowa się za plecami Szydło, bo
brak odwagi przed ośmieszeniem nie pozwala na wystawienie twarzy na forum światowym, jako szefa rządu. Niestety, brak charyzmy i mocnej osobowości nie predestynuje go do tego, żeby własną twarzą pieczętować rząd.

Trzeba jednak przyznać, że jest wielkim intrygantem ale za to zasług nie odbierze. Zabierze za to zasługi innym, którzy w odpowiednim klimacie mieli szansę być wspaniałymi mężami stanu. Dlatego nawet nie próbował powołać ich do władz. Zbyt szybko zostałby ośmieszony.

Kaczyński nie jest i nie będzie marszałkiem. Kaczyński nie jest i nie będzie przywódcą ani wodzem. Może co najwyżej nazywać się uzurpatorem. I zdaje sobie sprawę, że jest i będzie skończony. A jego nazwisko spocznie w panteonie zapomnienia.

W to wierzę, i temu poddaję swoje myśli i przemyślenia, swoje dywagacje, a przede wszystkim swoją wiarę.

Leave a Comment

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.