Turlam się ze śmiechu…

…po orędziu prezydenta. Prawnik, który połamał kilkakrotnie konstytucję, którego potępiła własna uczelnia, Barack Obama, Unia Europejska, Komisja Wenecka, wszystkie organizacje prawnicze świata staje przed kamera i mówi, ze mu sprawiedliwość leży na sercu.

Autor anonimowy (znalezione na Facebooku):

Człowiek z pogardą wyrażający się o 82 proc. Polaków, którzy nie głosowali na PiS, wyraża troskę o „zwykłego człowieka”, a gdy owego, protestującego pod pałacem prezydenckim, pałują, on opala się w Juracie;

człowiek firmujący rozkradanie i psucie państwa, tabuny misiewiczów ssące krew polskich spółek państwowych, banków, ubezpieczalni, mediów publicznych;


człowiek firmujący swoją zgodą samowolę aparatu służb specjalnych pozbawionych parlamentarnej kontroli opozycji;
człowiek wypisujący pogardliwe tweety o kilku procentach polskich obywateli LGBT;


człowiek, który milczy, gdy deptane są prawa kobiet i zamykane ośrodki dla kobiet, które doświadczyły przemocy;


człowiek, który na obchodach rocznic Solidarności nie pamięta o Lechu Wałęsie;


człowiek, który składa hołdy mordercom wyklętym, obrzydliwym antysemitom i faszystom;


człowiek, który milczy, gdy do kosza wyrzucane jest prawie milion podpisów obywateli domagających się referendum w sprawie edukacji naszych dzieci;


człowiek, który kłamał frankowiczom i biznesmenom;


człowiek, który nie zabrał głosu, gdy palono kukły Żyda, rąbano pomniki Romów i gdy faszyści maszerowali ulicami polskich miast;


człowiek, który nie miał przyzwoitości spotkać się z premierem odchodzącego rządu;


człowiek, który nocami flirtuje z Ruchadłem Leśnym i Karoliną Wazeliną;


człowiek, który pod osłona nocy zaprzysięgła dublerów na stanowiska obsadzone w Trybunale Konstytucyjnym i łamie konstytucję z trzaskiem i obrzydliwym uśmieszkiem na twarzy.


Budyń, wazelina i plastelina. Marionetka. Adrian. Klęcznik, który nie potrafi opanować grymasów nienawiści. Polityk trzeciej ligi wyciągnięty z kapelusza i zrobiony na bóstwo przez agencje PR na czas kampanii prezydenckiej. Przestępca konstytucyjny, bez honoru, przyzwoitości i godności, staje przed kamerą i śmie mówić o prawie i sprawiedliwości! O tempora, o mores!
A wśród ludzi przyzwoitych, tych, którzy walczą o sądy i resztki demokracji, konsternacja i wybuchy empatii: „Może trzeba wesprzeć prezydenta? Może się obudził i zostanie Andrzejem?”


Nie trzeba. Kaczyński wyjął go z kapelusza, a potem podeptał, zeszmacił, zgnoił. Adrian mówił, że deszcz pada i jeździł na nartach, dalej robiąc, co mu kanalia kazała. Dziś, nawet jeśli jego weta są próbą wybicia się na niepodległość, trzeba powiedzieć wprost: strzeż nas siło wyższa od takich sprzymierzeńców jak Adrian.


I pamiętajmy: kanalia kanalii oka nie wykole!”

Leave a Comment

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.