Tamara Olszewska: Nie musicie się ze mną zgadzać, ale uszanujcie dzisiaj moje prawo do własnego zdania i… po prostu zamilczcie

Październik 2010 roku zabójstwo polityka PiS w Łodzi. Lipiec 2017 atak na biuro posła PO i grożenie śmiercią Borysowi Budce. Grudzień 2017 e maile do członków PiS, w których ktoś grozi, że „będzie gwałcił kobiety z PiS, podrzynał nam gardła i rozcinał brzuchy”. Próba podpalenia biura poselskiego Beaty Kempy, podpalenie mieszkania posła Brejzy… to tylko przykłady, bo takich aktów jest coraz więcej i więcej. No i ta tragedia, która wydarzyła się wczoraj. Atak na prezydenta Pawła Adamowicza, który w ciężkim stanie, wciąż walczy o życie.

Pewnie, najprościej teraz stanąć i wskazać tego, którego oskarżamy o to, co się stało. Przerzucanka winy trwa w najlepsze. Opozycja na PiS, PiS na opozycje… i tak lecą słowa za słowami, które nakręcają spiralę agresji, nienawiści i wręcz chamstwa.

A może już najwyższy czas powiedzieć głośno DOŚĆ? Dość języka pełnego brutalności. Dość tych wiecznych ataków, licytowania się, kto mocniej dowali, kto bardziej uderzy w przeciwnika? Może warto wreszcie zatrzymać się, zrobić nawet kilka kroków do tyłu, poddać się pewnej refleksji? Czy naprawdę zamach na prezydenta Gdańska trzeba wykorzystać do dalszego judzenia Polaka przeciwko Polakowi, dalszego dzielenia?

Wszyscy jesteś my ofiarami polityków, którzy w pewnym momencie uznali, że wprowadzenie właśnie chamstwa, pomówień, agresji w swoją retorykę i działania, da im zwycięstwo i władzę, więc ostro wzięli się do roboty i ani się nie obejrzeliśmy, a już zaczęliśmy tańczyć tak, jak oni nam zagrali. To oni ponoszą odpowiedzialność, że osoby z problemami emocjonalnymi, psychicznymi czy też wielkim poczuciem krzywdy, coraz częściej podnoszą głowy i stanowią coraz większe zagrożenie. To oni dzisiaj muszą pochylić głowy w zadumie, spojrzeć w lustro, by dostrzec, że  są współwinni brutalizacji życia publicznego, nie tylko ci inni. To oni muszą się wreszcie opamiętać.

A co mogę ja? Ostro i na każdym kroku żądać od polityków, by wreszcie stali się politykami, bazującymi na kulturze i pewnej etyce zawodowej. Mogę ostro piętnować każdy przejaw nienawiści i chamski sposób dzielenia nas, Polaków i to niezależnie od tego, którą stronę konfliktu ten polityk reprezentuje. Żądać, by wreszcie ci, którzy teoretycznie są jakimiś tam autorytetami i mają moc decyzyjną, przestali swoją postawą wspierać patologię w życiu publicznym. By wreszcie odeszli od akceptacji zachowań narodowców, które aż kipią od fobii, antysemityzmu, nienawiści do każdego, kto innej rasy, innego wyznania, innej orientacji seksualnej. By nie milczeli, gdy ich zwolennicy przekraczają granicę, za którą już tylko niezgoda i ruina. By wreszcie duchowni przestali wygłaszać z ambon kazania, wskazując w nich „wrogów”, a poświęcili się budowaniu zgody narodowej.

Proszę, bardzo proszę, wstrzymajmy się dzisiaj od obrzucania się błotem, chęci odwetu za wczorajszy zamach. Nie tędy droga… Proszę, niech ta tragedia walnie nas jak obuchem w łeb i przekujmy ją w działania, których celem odnowa moralna narodu, nas i ich. Zróbmy to dla prezydenta Adamowicza…proszęęęęę.

Tamara Olszewska

Leave a Comment