Jak to się stało cz.3

Felieton, Społeczeństwo

Skupmy się na „Nich”. Tych, którzy zagłosowali na PiS. Spróbujmy na chwilę wyłączyć własne myślenie i spójrzmy ich oczami na, otaczającą nas, polską rzeczywistość. Jedno jest pewne. Spokojnie można zastosować tutaj zasadę 3xR czyli rozżalenie, rozczarowanie, roszczeniowość.

Tamara Olszewska:

Rozżalenie

Echa Społeczne - Kaczyński
Miesięcznica Smoleńska, Warszawa, 10.05.2017 r. ; zbiory Mariusza Pokory

Do 1989 roku żyli sobie tak jak większość Polaków. Ostro wywalczone małe mieszkano, czasami nawet w dwie, trzy rodziny razem. Praca w PGR-ach czy innej państwowej firmie, wsparcie socjalne typu dofinansowanie wypadu na wakacje, jakaś paczka na święta. Wokół sąsiedzi żyjący według podobnych standardów, nie wyróżniający się nadmiernym bogactwem… ot taka mała acz bezpieczna stabilizacja życiowa. Przyszedł rok1989, transformacja ustrojowa. Padły PGR-y, padły państwowe firmy, przyszło bezrobocie i w oczy zajrzała bieda. Wcześniej nie mieli dużo, ale teraz nie mieli już nic. Nagle okazało się, że są obywatelami „drugiej” kategorii, bo nie umieją odnaleźć się w nowej Polsce, bo państwo nie ma ochoty pełnić roli opiekuńczej. Nie ma pracy, nie ma co do garnka włożyć, program socjalny nie zabezpiecza nawet minimum ich potrzeb. Potem jeszcze przychodzi kryzys, który to właśnie oni najbardziej odczuwają. Ile można żyć ze zbierania jagód czy grzybów, by sprzedawać je przy drodze? Nowe państwo ma ich w nosie. Widzą w telewizji naszych polityków, pięknie ubranych, wypasionych… co rusz słyszą o kolejnych aferkach kolejnych rządów, jak ktoś jakąś super kasę gdzieś zakosił i narasta w nich żal…coraz większy i większy. I czują tęsknotę za starą Polską. A co tam, że żyli jak w klatce, ale zawsze partia podsunęła jakiś ochłap pod pyszczek i szło się do przodu. Praca była, dzieci wyjeżdżały na wakacje, czasami nawet jakieś autko się kupiło i było super. No właśnie… było.

 

Rozczarowanie

Z dużą nadzieją wkraczali w nową Polskę. To miał być kraj wielkich możliwości dla każdego. Szybko jednak okazało się, że za wzniosłymi hasłami kryje się proza życia, w której mówi się o wielkim oszczędzaniu, choć władza na sobie nie oszczędza. Mówiło się o stawianiu na siebie, choć przepisy biurokratyczne, prawne często zamykały drzwi zamiast je otwierać. Otwierali swoje firmy, malutkie przedsiębiorstwa, ale mieli pecha. Coś im źle naliczył Urząd Skarbowy, kontrahenci zwlekali z kasy, więc i sami nie mogli spłacać swoich zobowiązań, dali się wziąć na lep bankom i władowali się w spirale kredytowe. Potem komornik, tracili prawie wszystko… Prywatne firmy nie chciały ich zatrudniać, bo za starzy, bo nie takie wykształcenie, bo chętnych do pracy od groma i trochę. Pracowali więc na czarno bądź na umowach śmieciowych, za grosze. Z każdym dniem widzieli, że ta Polska wszelkich możliwości jest…ale nie dla nich. Za mała siła przebicia, zbyt kiepska wiedza, jeszcze gorsze umiejętności. Dla wielu jedynym rozwiązaniem była emigracja zarobkowa i pojawił się problem tzw. sierot społecznych czyli dzieci, podrzuconych do babci czy ciotki, które na lata straciły możliwość obcowania z najbliższymi. Te dzieciaki to teraz nasi Młodzi. Młodzi i pełni pretensji, że państwo pozbawiło ich rodziny, mający wielki żal o to…i chyba słusznie?

 

Roszczeniowość

Nam się należy i państwa psim obowiązkiem jest dać. Spora to grupa tak myślących. Praca? Nie ma pracy dla takich jak ja…za takie pieniądze to ja robić nie będę… nie szukam pracy, bo po co. Jest Ośrodek Pomocy Społecznej, są różne instytucje charytatywne. Tu się wskoczy, tam coś się wypyskuje, jeszcze gdzie indziej wpiszą na listę i dadzą bony do baru czy talony na odzież, rachunki popłacą… i jakoś się miesiąc przetrwa. Ten, potem kolejny i kolejny… i tak ma być… i wyrasta kolejne pokolenie biernych życiowo, ale pełnych żądań

 

Jak państwo, jak poprzednie władze zadbały o te grupy swoich obywateli? Czy na terenach, gdzie bezrobocie szczególnie mocno dało się we znaki, jakikolwiek rząd opracował i wprowadził program ożywienia regionu? Czy został przygotowany i wdrożony w życie jakikolwiek program aktywizujący stałych klientów Ośrodków Pomocy Społecznej? Jak poradzono sobie z umowami śmieciowymi? Czy państwo zrobiło cokolwiek, by ci ludzie mogli poczuć się pełnowartościowymi obywatelami? Odpowiedź jest jasna, prawda?

Dorzućmy jeszcze do tego rolę kościoła, który dla tak wielu był i jest największym autorytetem. To do księdza się szło, gdy człowiek czuł, że za chwilę pęknie, to ksiądz wysłuchał, pogadał o miłości Boga, który w ten sposób doświadcza swego syna i córkę, ale kiedyś nagrodzi. Ksiądz był z nimi w tych złych czasach, to jak teraz negować to, co mówi…nie da się po prostu.

I na to wszystko pojawia się Jarosław Kaczyński ze swoją partią. Wytykający wszystkie błędy poprzednich rządów, obiecujący, że teraz będzie inaczej, że teraz to właśnie oni są sercem polskiej ziemi, to dla nich władza zrobi wszystko, by poczuli się jak w raju. Za te przepłakane noce, puste garnki, nieludzką postawę urzędników, lekceważeni przez polityków, którzy dorwali się do władzy…teraz będą docenieni, dopieszczeni i zaczną żyć godnie. Kaczyński przywraca im wiarę w siebie, daje im nadzieję. Czyż można się dziwić, że są w niego zapatrzeni jak w słońce? Po co im jakieś rozważania o konstytucji, demokracji, kiedy mają te swoje 500 Plus, a dostaną i więcej. Kiedy władza mówi, że walczy ze śmieciówkami, że rozliczy poprzedników za wszystko. Kiedy z kościoła płyną słowa miłości i wsparcia dla rządów PiS. To jest ta, obiecana im, Polska i takiej Polski będą bronili aż do ostatniej kropli krwi…przed każdym, nawet bratem, przyjacielem, sąsiadem…każdym. Po latach biedy, bezrobocia, czucia się nikim…teraz nadszedł ich czas i tak ma pozostać.

No i co teraz? Jak przekonać ich, że postawili na złego konia? Po latach bycia gdzieś z boku to PiS przywróciło im wiarę w siebie, upewniło ich, że mają pełne prawo czuć się rozżaleni, pokrzywdzeni. Jak teraz przekonać ich, że demokratyczne państwo da im więcej wolności, więcej praw obywatelskich, pewności siebie, możliwości rozwoju? Jak….?

Jutro będzie o Nas, może nie zgodzicie się ze mną, ale chcę Wam przedstawić moje postrzeganie „Nas”. Mam nadzieję, ze przeżyję Wasze komentarze :).

Dodaj komentarz