Punkt 4.

To już ostatni wpis na „Echach” w odpowiedzi na mój artykuł „Najważniejsze glosowanie” i polemik Dominika Stajnbarta i moich do niego.

Piotr Sobieski:

Wytknąłem dotąd trzy punkty w których Dominik Stajnbart, delikatnie rzecz ujmując, mylił się:

  1. Intencjonalne i fragmentaryczne traktowanie prawa. Korzystanie z tych przepisów, które usprawiedliwiają pożądaną tezę.
  2. Ignorancję w dziedzinie prawa – nieodróżnianie czym jest katalog zamknięty/otwarty.
  3. Lekceważenie woli Walnego Zgromadzenia Członków jako najwyższych władz Stowarzyszenia.

Nie inaczej jest w ostatnim artykule. Mam wrażenie, że autor celowo nagina rzeczywistość. Pisze:

Gdyby suweren miał zawsze rację, nie byłoby progów wyborczych i minimalnych frekwencji sankcjonujących referenda.

Progi wyborcze nie służą potwierdzaniu racji suwerena a przeciwdziałaniu rozdrobnieniu w Parlamencie. W Polsce klauzulę zaporową (tak inaczej nazywa się progi wyborcze) przegłosował suweren w nowej ordynacji wyborczej, wg której wybierano posłów do Sejmu w 1993 r.  Z Wikipedii:

Jednym z najważniejszych celów wprowadzenia progu wyborczego do ordynacji wyborczej było uniemożliwienie uzyskania mandatów przez ugrupowania marginalne, a co za tym idzie zapobieżenie rozdrobnieniu politycznemu w parlamencie. W wyborach w 1991 do Sejmu weszli kandydaci 29 ugrupowań (przy czym 11 spośród nich uzyskało po 1 mandacie).

Minimalna frekwencja służy porządkowaniu czynności politycznych (kratycznych) suwerena i z woli suwerena. Określa kiedy głosowanie jest wiążące a kiedy nie. Jak uczy doświadczenie ostatnich dni, przegłosować można wszystko, nawet to czy Kopernik był kobietą. Argumentum ad absurdum.

Podobnych półprawd w wywodzie Dominika Stajnbarta jest więcej. W poprzednich swoich artykułach wykazałem i tłumaczyłem, na czym to polega. Dalsza dyskusja jest bezcelowa. Wszystko zostało powiedziane.

2 Thoughts to “Punkt 4.”

  1. Cóż Piotrze. Niech czytelnicy rozsądzą, który z Nas posługuje się półprawdami i naginaniem rzeczywistości. By nie pisać już bezproduktywnych polemik, gdyż ani Ty, Mnie ani odwrotnie nie przekonamy do zmiany stanowiska, twoją odpowiedź podsumuję jednym akapitem.

    Szwajcaria, ojczyzna referendów, modelowy kraj demokracji bezpośredniej, wyznaje prostą zasadę – milczący głosu nie mają. Nie uświadczysz tam sztucznych tworów w postaci progu minimalnej frekwencji wyborczej. Kto nie chce decydować, nie robi tego jednak nie krzyczy, że naród wybrał za niego. Może właśnie dlatego, jest to społeczeństwo o najbardziej rozwiniętej świadomości obywatelskiej, w którym regularnie w głosowaniach (a odbywają się one minimum raz na kwartał) uczestniczy około 45% społeczeństwa. W poprzednich artykułach ” wykazałem i tłumaczyłem, na czym to polega” lecz nie potrafiłeś przekonać. Dążąc do doskonałości patrzmy na najlepszych zamiast wzorować się na średniakach, którzy wychodzą z założenia, że jakoś to będzie. Gdybym się zgodził z twoimi argumentami, mielibyśmy Rok 1984 w nowoczesnym wydaniu, tak mamy rzeczywistość, w której i zapędom czwartej władzy ktoś patrzy na ręce.

    Pozdrawiam 🙂
    Do następnego tematu!

    1. Redakcja

      1. Szwajcaria jest krajem, w którym istnieje przymus wyborczy… Skąd te informacje, że kto nie chce to nie głosuje? No i ta „świadomość” sprowadza się na donoszeniu na sąsiada jak rzuci papierek na ulicy. Polacy nie lubią szpicli prawda?
      2. Szwajcaria nie jest modelowym krajem demokracji bezpośredniej. To system referendalny. Modelowym były starożytne Ateny, które niestety skończyły bardzo źle.
      3. Niczego nie tłumaczyłeś, naginałeś fakty. To niedopuszczalne.
      4. Rok 1984 to krytyka totalitaryzmu nie mediów. Media w państwie totalitarnym to przykład źle użytego narzędzia, ale to ludzie decydują.Trzeba jednak podkreślić, że Orwel nie krytykował mediów. W społeczeństwach otwartych media zbierają informację. Jak można im pomóc pokazał KOD Mazowieckie podczas swojego WZC. I co to ma wspólnego z terminem „czwarta władza”, zresztą niefortunnego, ale odnoszącego się do mediów w systemach demokratycznych. Czy sugerujesz, że „Echa” pchały się do domu Soleckiej, albo ją śledzą. Jakaś bzdura. Totalitarnej władzy jeszcze nie ma, a „Echa” są niezależne zarówno od Soleckiej, jak Kijowskiego czy Szumełdy, tudzież, PO, PIS, Nowoczesnej, PSL i oczywiście SLD.
      5. O WZC w Kujawsko-Pomorskim nie zająknęło się żadne większe medium w regionie. Myślę, że to nie jest przypadek. Nikt nie lubi być wyrzucany ze spotkania organizacji publicznej. Jeśli miałbym szukać nietrafnych porównań to skłaniałbym się ku Aferze Watergate niż Roku 1984. Tam władze manipulowały faktami, informacjami, fałszowały dokumenty, ukrywały fakty. Tyle, że Solecka to nie Nixon, KOD-owi KP daleko do Ameryki. No i ułaskawienia Forda nie będzie.
      6. Czy sugerujesz, że „Echa” naruszył jakieś prawo? Zdaję sobie sprawę, że krytyka bywa bolesna ale nie insynuuj.

Leave a Comment

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.