Promyk nadziei w czarnym dniu (zapisane na gorąco)

Konstytucja III RP podłamana została w grudniu 2015. Pod naporem politycznych wandali coraz bardziej trzeszczała przez kolejne niemal dwa lata. 20 lipca 2017, w czarnym dniu dla polskiej państwowości, została ostatecznie złamana: przesądziła o tym uchwalona w tym dniu – z pogwałceniem wszelkich parlamentarnych standardów – ustawa o Sądzie Najwyższym.

Bogusław Stanisławski:

Rzeczpospolita definitywnie przestała być państwem prawa: pozostałe szczątki demokracji są już tylko jej fasadą, bez gwarancji dla swobód obywatelskich i przestrzegania fundamentalnych praw człowieka, z pogardą dla takich wartości jak wolność, równość, godność. Mówiąc o czarnym dniu, trzeba dodać zignorowanie woli blisko miliona obywateli wnioskujących o referendum w sprawie wstrzymania zmian w systemie oświaty: wniosek został przez Sejm odrzucony.

Echa Społeczne - Demokracja, dyktatura
źródło: Pixabay

Przez ten czarny dzień przemknął jednak promyk nadziei. Wkrótce świt, dopiero co wróciłem z „protestu” – przed Pałacem, przed Sejmem, tym razem nie dałem rady dotrzeć stamtąd pod siedzibę SN, ale będę tam dołączał przez wiele kolejnych dni. Bo ten protest szybko się nie skończy. I to jest właśnie ten „promyk”, ta szczypta optymizmu. Protest obywatelskiej niezgody zapoczątkowany przed niespełna dwu laty wyraźnie przygasał (nie miejsce tu mówić o przyczynach). Od kilku dni – od chwili, kiedy stało się jasne, że dokonuje się zamachu na niezależność sądów, na obywatelskie wolności – zaczął się odradzać. Dzisiaj zyskał zupełnie nową dynamikę. Sygnał o tym daje nie tylko jego liczebność (w Warszawie podobno ok. 60.000 uczestników). Sygnał o tym daje również fakt, że on się „rozlał”, że spontanicznie zaistniał w całym kraju (podobno miał miejsce w ok. 80 miastach i miasteczkach). A przede wszystkim fakt, że zmienił on swoją strukturę, że biorą udział w tym proteście już nie tylko starzy kombatanci solidarnościowego zrywu sprzed trzech dekad, że uczestniczy w nim także młode pokolenie Polaków, wobec „polityki” niechętne. Bezwstyd, z jakim sprawujący władzę bezprawnie dokonują zmian ustrojowych uświadomił polskiej młodzieży, że jest to zamach na jej „normalność”, zagrożenie dla jej życiowych aspiracji. I dołączyli. I mam jakąś taką wewnętrzną pewność, że nie ustąpią. I to jest podstawowym źródłem nadziei – innej nie ma.

To druga faza obywatelskiego sprzeciwu wobec „polskiej smuty”. Dzisiaj postrzegłem jej zalążek zrodzony z arogancji tej władzy – tego rządu, tego parlamentu. Rozdający wszystkie karty wódz zdjął maskę, pokazał swoją prawdziwą twarz i przyzwolił na zaprzestanie kamuflażu. Zadziałała szybka reakcja łańcuchowa, której genialny strateg nie przewidział.

Trudno przewidzieć, jaką ten nowy, rodzący się obywatelski ruch sprzeciwu przybierze formę, jaką sobie określi nazwę, na kogo wskaże, jako na swego lidera. Nie mam jednak wątpliwości, że jego twarzą nie będą już radosne happeningi – że będzie nią gniew. Trzymam kciuki, żeby dominowało w nim młode pokolenie z właściwym mu postrzeganiem demokratycznych wartości korygującym zapatrzenie się na partyjne słupki poparcia. I żeby ten słuszny i uzasadniony gniew nie przerodził się w przemoc, żeby obca była mu nienawiść i pogarda. I myślę – doprawdy tak myślę – że jest na to duża szansa.

Leave a Comment

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.