Prasówka tygodniówka (11.11 – 17.11.2019)

Nowy Sejm, władza ta sama i ciąg dalszy rujnowania państwa przed nami. A co tam podwyżki, co tam spowolnienie gospodarcze, co tam inflacja, rozwalona edukacja, służba zdrowia w agonii, ważne że masochizm społeczny został zaspokojony. W końcu prawdziwy Polak uwielbia być trzymany w ryzach, krótko za ryjek, karmiony ochłapami i manipulowany. Tu dokopany, tam pogłaskany i jest super…

1. Zaklinanie rzeczywistości – tak można nazwać stwierdzenie Selina, że człowiek nie przyłożył ręki do zagrożenia płynącego z ocieplenia klimatu. Wcześniej to samo gadał Duda i inni politycy Zjednoczonej Prawicy. No cóż, w jakiś sposób trzeba usprawiedliwić fakt, że nie robi się nic, by zapewnić dobre warunki życia kolejnym pokoleniom Polaków. Przecież szkoda kasy na walkę o klimat, gdy trzeba ją rozdawać, a że potem ludzie będą chodzić w maskach czy masowo umierać?  Niech się inni martwią, PiS ma to gdzieś.

2. Trwają rozpaczliwe poszukiwania kasy. NieRząd ryje tu i tam, bo przecież trzeba ludowi dać to, co się obiecało, a tu pustki w skarbcu. Pomysłów prezes i jego kolesie mają sporo, a jednym z nich jest całkowite oskładkowanie umów na zlecenie. Oczywiście, wciska się kit, że to w interesie pracowników, bo będą mieli więcej na kontach w ZUS-ie, ale o tym, jak to dowali pracodawcom to już cisza. A jak zwiększą się koszty pracodawcy to co on zrobi? Pewnie zrezygnuje z tej formy zatrudnienia i znajdzie inny sposób, by jednak wyjść na swoje. Tak więc czy siak, to zatrudnieni na umowę zlecenie poniosą konsekwencje genialnego pomysłu nieRządu. Jak widać, wciąż największym problemem partii rządzącej jest…myślenie.

3. Cud się stał. Naród miał okazję zobaczyć Pierwszą Damę, która została matką chrzestną sztandaru wojskowego 3. Regionalnej Bazie Logistycznej. Wow i nawet się odezwała… szok po prostu. Zresztą, czemu się dziwię, przecież już Dudowie lecą z nieformalną kampanią prezydencką, więc trzeba przekonać lud, by zapomniał milczenie pani Agaty, gdy dobijano nauczycieli, prześmiewano strajkujących w Sejmie rodziców dorosłych niepełnosprawnych, trwały czarne protesty.

4. Zgorzelec. W sądzie toczy się rozprawa przeciwko księdzu, który molestował dwie, niepełnosprawne dziewczynki. W obronie swego duchownego zebrali się jego wyznawcy, nazywając go świętym wrzeszcząc, że jego ofiary to prostytutki i opętane są przez szatana. Wybaczcie, nie starcza mi empatii, by zrozumieć takie zachowanie parafian. Przepraszam, ale co trzeba mieć w głowie, kim trzeba być, by bronić zwyrodnialca tylko dlatego, że jest księdzem? To jest już dno…

5. Już wiadomo, skąd będą pochodzić środki na 13–tkę dla emerytów. Z Solidarnościowego Funduszu Wsparcia Osób Niepełnosprawnych. Ponieważ Fundusz nie ma aż takiej kasy na zbyciu to wyciągnie się ją z Funduszu Rezerwy Demograficznej, w którym trzymano zaskórniaki na ciężkie czasy. NieRząd obiecuje, że zwróci tę kasę. Tralala, a z czego?

6. Kolejny wielki sukces nieRządu. Wychodzi na to, że jesteśmy jedynym państwem w UE, które nie spełni żadnego z trzech celów pakietu energetyczno-klimatycznego w 2020 roku. Kto tym razem komu wręczy kwiaty i podziękuje? Brawo Wy!

7. Kończy się czas optymizmu gospodarczego. Zgodnie z najnowszymi badaniami, gospodarka polska rośnie w tempie 3.9%, co oznacza znaczne spowolnienie. Wreszcie zauważyli to i politycy PiS i ich ekonomiczni sojusznicy, tylko, co z tego? Jak widać, wciąż priorytetem jest znalezienie kasy na rozdawnictwo socjalne, a gdy już nastąpi wielkie buum, to będzie po ptakach. Pewnie wtedy PiS podkuli ogon i rozpisze przedwczesne wybory, by ktoś inny naprawiał to, co oni zniszczyli. No i oczywiście zwali winę na Tuska.

8. Od trzech lat toczą się postępowania w sprawie byłego księdza, Jacka Międlara. Facet zamienił duchowne szatki na miłość do nacjonalizmu i produkuje się ostro z tą swoją nienawiścią do Żydów, uchodźców i każdego, z kim mu nie po drodze. No i wreszcie stało się. Białostocka prokuratura ostatecznie podsumowała działalność Międlara i …umorzyła śledztwo, uzasadniając swoją decyzję, że chłopak nic złego nie zrobił, bo to tylko nieco zbyt emocjonalne podejście do sprawy. Poza tym, w czasie, gdy się tak produkował, był on jeszcze kapłanem katolickim, a tak w ogóle to jego wypowiedzi „mieszczą się w szeroko pojętej wolności publicystycznej dopuszczalnej w debacie publicznej”. Komuś już zupełnie padło na głowę…


PiS się szarogęsi, pozoruje władzę, wiedzę i umiejętności, a mnie to fruwa, bo i tak przetrwam, dotrwam, dożyję czasów, gdy prezes nawet wspomnieniem nie będzie. Tego się trzymam i bardzo w to wierzę. Do poczytania za tydzień.

W tej kategorii

Leave a Comment