Powstanie Warszawskie. Dzień pięćdziesiąty pierwszy – 20 września 1944 (środa)

Agnieszka Rusocka-Malinowska

Walka zbrojna

Z Czerniakowa ewakuowano znaczną część wojsk. Część „Akowców”, wraz z żołnierzami 1. Armii Wojska Polskiego, przeprawiło się łodziami na Pragę. Około 200 Powstańców ze Zgrupowania „Radosław” przeszło kanałami na Mokotów.

Ośrodek walk przeniósł się z Powiśla na Mokotów. Tego dnia zaciekle się bito na Wilanowskiej. Bronili się tam resztki oddziałów Kedywu i „berlingowcy”. Dom przy ulicy Idźkowskiego 5/7 stał się polem walk wręcz.

Komenda Główna AK rozpoczęła przygotowania do kapitulacji. Ujawniono nazwiska oficerów Komendy Głównej i Komend Obwodów AK. W konspiracji pozostali oficerowie II rzutu KG. Ponadto oddziały Śródmieścia, Mokotowa i Żoliborza przemianowano na 28 Dywizję Piechoty AK im. Stefana Okrzei, 10. Dywizję Piechoty im. Macieja Rataja i 8. Dywizję Piechoty AK im. Romualda Traugutta. Posunięcia te miały uchronić żołnierzy AK przed rozstrzelaniem po kapitulacji.

Zbrodnie przeciwko ludności

Echa Społeczne - Ofiary
Ofiary

SS-mani Dirlewangera zapędzili około 1000 osób ze zdobytych domów przy Wilanowskiej do magazynów „Społem” przy ulicy Czerniakowskiej. Tam rozstrzelali wszystkich młodych mężczyzn a kobiety, które „mogły brać udział w powstaniu” bestialsko powiesili.

Działalność informacyjna

W gazecie „Armia Ludowa” opublikowano artykuł „Dwie miary”, krytykujący przemilczanie pomocy radzieckiej dla powstania:

„Sprawa stosunków oficjalnych przywódców powstania do wojsk sowieckich i polskich, które z prawego brzegu Wisły prowadzą już od szeregu dni bezpośrednią walkę o Warszawę, jest sprawą wstydliwą, wyraźnie niewygodną i najchętniej przemilczaną przez kierownicze czynniki obozu londyńskiego. Kogo nie zastanowiło zachowanie tych czynników wobec zrzutów sowieckich, faktu ochrony powstania ze strony lotnictwa i artylerii sowieckiej, ten mógł uzyskać bogaty materiał porównawczy przy okazji ostatniego zrzutu anglo-amerykańskiego. Różność dwu miar, stosowanych do zachodniego i wschodniego sprzymierzeńca, jest uderzająca.

Dnia 18 bm. kilkadziesiąt amerykańskich bombowców zrzuciło nad Warszawą broń, amunicję i żywność. (…)

Fakt ten obóz emigracyjny i jego krajowe ekspozytury wykorzystały dla szerokiej akcji propagandowej, posypały się (…) podziękowania jaskrawo odbijające od wstydliwych, wręcz złośliwych notatek o pomocy sowieckiej.

(…) Ludzie ci udają, iż nie widzą faktu, że sprawa zrzutów, jakkolwiek niesłychanie ważna, bynajmniej nie ma dla nas rozstrzygającego znaczenia. Rozstrzygająca dla Warszawy jest sprawa uwolnienia jej – tego zaś, niezależnie od naszych sympatii czy antypatii, dokona Armia Sowiecka i dywizje Wojska Polskiego. Nie od dziś na czoło wysunęła się sprawa pomocy bojowej ze strony lotnictwa i artylerii sowieckiej. Dlatego też kampania polityczna dokoła zrzutu amerykańskiego jest jeszcze jedną próbą fałszowania w opinii publicznej rzeczywistego położenia walczącej Warszawy.

W entuzjastycznych depeszach gen. Bora prawdopodobnie zapomniano nadmienić, że lwia część zrzutów dostała się w ręce niemieckie. Nie na ilość, bowiem patrzyli emigracyjni adherenci, nie szło im o pomoc, lecz o propagandę.

Pisma obozu rządowego wprost nazywają zrzut aliancki „sukcesem rządu londyńskiego” – czyniąc z niego argument w politycznej rozgrywce.

(…) wołamy i oczekujemy pomocy ze strony wszystkich aliantów, wszystkim wyrażamy wdzięczność za podjęte w tym kierunku trudy. Równocześnie jednak zdajemy sobie sprawę, że podstawowe i rozstrzygające znaczenie ma pomoc ze strony Armii Czerwonej (…).

O stosunku naszym decydują nie sympatie czy antypatie; lecz trzeźwa ocena sytuacji nie zamącona partyjnym ciasnym zacietrzewieniem.

„Armia Ludowa”; 20.09. 1944, nr 35, s. 1

Leave a Comment