Potomkowie zdrajców

Felieton, Społeczeństwo

„Ci, którzy są potomkami zdrajców, nigdy nie będą chcieli przyznać tego, że są potomkami zdrajców.”
Andrzej Duda – Prezydent RP

 

Wszyscy mamy swych zmarłych i tak jak my sobie ich nie wybraliśmy, tak i oni nie wybrali nam naszych wartości, naszej wrażliwości.

Adam Czejgis:

Jeden z moich pradziadów był fałszerzem i przemytnikiem – odwiedził on więzienia we wszystkich zaborach. Inny pradziad bił „Białych” z Armią Czerwoną, od Ukrainy po Ural – zginął od ciosu kłonicą, zadanego przez okradanego „kułaka”. Dziadek, warszawski tramwajarz, Akowiec, antykomunista – krótko po wojnie zmarł na gruźlicę. Drugi dziad, zawodowy żołnierz „Wilniuk” – zmarło mu się młodo. Ojciec, nastoletni partyzant i żołnierz wyklęty. Matka, „dziecko wojny” – dziś już tylko ja i Bóg wiemy, ile wycierpiała. Wuj, brat mamy, powstaniec warszawski, w lesie do 1947 r. Do śmierci przeklinał błędy „wyklętości”.

źródło: Oficjalna strona Prezydenta RP

Mając takich przodków, kim jestem dla Pana, Prezydencie „Niezłomny”? Zdrajcą, przestępcą, obrońcą zdrajców, piewcą nieprawości, fałszerzem historii? Czy tylko obywatelem tolerowanym ledwie, bo nie Pańskim wyborcą i nie wielbicielem? Wszyscy mamy swych zmarłych, Panie Prezydencie, i tak jak my sobie ich nie wybraliśmy, tak i oni nie wybrali nam naszych wartości, naszej wrażliwości.

Nadymasz się jak balon i sądzisz jak Sąd Ostateczny. Odbijasz sobie własne kompleksy, swoją bezsilność i ubezwłasnowolnienie na obywatelach kraju, którego  ponoć jesteś Prezydentem, na ich sercach, ich godności. Modlisz się publicznie, potem ogień zapalasz pod kotłem, w którym diabeł miesza. Twoje słowa, Panie Prezydencie mogą być zachętą do wykluczenia, do czynnej rozprawy z dziećmi za winy ich rodziców, ich dziadów.

„Oni będą walczyli z prawdą historyczną.” – Pan to wie, Panie Prezydencie?

Do czego jeszcze się Pan posunie, by się wybudować, by zło usprawiedliwić, by zgłuszyć sumienie? Odpowiedzialność zbiorowa, odpowiedzialność historyczna, odpowiedzialność pokoleniowa, to znaki szczególne wszystkich tyranów świata. Czy Pan, Panie Prezydencie „Niezłomny” nie widzi, że Pańskie słowa mogą być poczytane, przez polskich krypto-faszystów z pod różnych szyldów, jako przyzwolenie i usprawiedliwienie terroru? Kim Pan jest, Panie Prezydencie, że przyznaje Pan sobie prawo do plucia nam w oczy? Kto dał Ci mandat na dzielenie Praw Rzeczypospolitej na te przestrzegane, bo wygodne i te odrzucone, bo niewygodne, bo przeszkadzają? Jakim prawem sądzisz i dzielisz obywateli własnego kraju na historycznie lepszy i gorszy sort?

Panie Andrzeju Dudo, Prezydencie Polski i Polaków, urząd, który masz zaszczyt sprawować na pewno wymaga szacunku. Jak ja, obywatel gorszego sortu, ze złodziejskim genem zdrady narodowej mam Pana szanować, skoro Pan ani swego urzędu, ani siebie nie szanuje, a mnie odmawia Polskości, honoru, prawości – człowieczeństwa?

Dodaj komentarz