Piotr Sobieski: Tester demokracji

Podziwiałem i podziwiam demokrację Francuzów. Mają oni niezawodny sposób, który stosują od stuleci w sprawach własnego kraju. Taki tester demokracji. Boulangerie au coin de la rue! Tak! chodzi o piekarnię na rogu ulicy. Jeśli nie ma w niej chleba, Francuzi odkurzają gilotynę. Zwykle wystarczy ta drobna czynność aby sprowadzić władze na właściwe tory.

Fot: Pixabay.com

Gilotyna to oczywiście alegoria, zwłaszcza współcześnie, choć, z tego co wiem, bracia Francuzi trzymają kilka egzemplarzy w swoich muzeach. Czy tak na wszelki wypadek?

Trudno sobie dziś wyobrazić ścinanie głów na Placu Republiki w Paryżu ale w przeszłości ta szczególna metoda wymiany uprzejmości między władzą i obywatelami  uczyła jednak pokory. Ci, którzy rządzili musieli liczyć się z tym, że w razie pustki na półkach w pobliskiej bulanżeri mogą być w śmiertelnym niebezpieczeństwie. To im weszło w krew. Aby nie zapomnieć, często powtarzają sobie „liberte, egalite, fraternite ou mort” („wolność, równość, braterstwo albo śmierć”). I tak od 1789 r.

Nie wgłębiając się zanadto w historię francuskiej demokracji bracia znad Sekwany i Loary praktykują ją z powodzeniem od niemal 230 lat, a od 1958 r. piątą odsłonę Republiki z półprezydenckim ustrojem politycznym. Co więcej, tu i ówdzie mówi się o VI Republice Francuskiej, na razie tylko ze znakiem zapytania. To, być może kwestia przyszłości.

W przeciwieństwie do Francuzów, Polacy szczycą się 550-letnią historią demokracji. Niestety jedyne co mogą, to tylko szczycić się, a i to nie za bardzo. Jaka to bowiem demokracja, którą celebruje się w namiocie? Śmieszno i straszno, i byle jak to wyszło. Мир смеется (świat się śmieje).

Przekonanie, że to Polacy „pierwsi posługiwali się widelcem” a na dodatek na długo przed innymi nacjami „wynaleźli demokrację” nie daje nam żadnej przewagi w zderzeniu z praktyką i doświadczeniem „zaledwie” dwustutrzydziestoletniej demokracji francuskiej. Polskie doświadczenia w tej mierze są raczej mizerne. I RP nie miała nawet szans zadziałać, II RP po dwudziestu latach niemowlęctwa i wszelkich możliwych wypaczeń, upadła jak ta pierwsza przy pomocy sąsiadów, III RP, równie niedojrzała jak ta II, przechodzi, po niespełna trzydziestu latach, coś na kształt chorób wieku niemowlęcego, z dżumą i cholerą na dokładkę. Taki dopust Boży za pychę!

Przyczyn niepowodzenia polskiego projektu demokratycznego jest zapewne kilka. Od stuleci jednak decydująca jest ta sama, niezmienna dęta mentalność rodaków. Doprowadziła ona do upadku I RP. Upadek II RP przypadkowo zawdzięczamy Niemcom, ale nie łudźmy się, jeszcze pięć lat i sami byśmy się pozagryzali. Jeśli zaś chodzi o III RP to ciągle możemy jeszcze próbować… Być może warto zapytać Francuzów, czy by nie pożyczyli nam, na jakiś czas tylko, kilku swoich najcenniejszych muzealnych artefaktów? Oddamy sprawne i naostrzone.

Leave a Comment