O czym szumią Internety 30 stycznia

Tamara Olszewska

Echa Społeczne - gazeta, kawa, filiżanka, relaks

Poniedziałek zaczął się miło. Najpierw mocna kawa, potem radość na widok słońca za oknem, aż wreszcie przyszedł czas na newsy. Przeglądam, czytam i sama nie wiem, śmiać się czy płakać. Chyba jednak wolę prześmiać, bo płakać nad idiotyzmem to jakoś tak głupio, prawda? Zapraszam

Człowiek Wolności, niejaki poseł K. wspominał coś tam o państwie narodowym. Nowy metropolita krakowski, Marek Jędraszewski poszedł troszkę dalej. W liście, który był odczytywany podczas mszy głosi program narodowo katolicki, który ma stać się podwaliną Państwa Polskiego, takiego wreszcie w pełni demokratycznego. Teokratyczna demokracja to jest to, o czym każdy Polak marzy, bez czego nie wyobraża sobie życia. Jak wiemy diabeł zawsze tkwi w szczegółach, więc poczekajmy, co nam z tego badylka wyrośnie.

Nudzi się ostatnio poseł K., ojjjj nudzi. Tyle już pozamiatał pod dywan, tyle już zdemolował. Siedzi więc zapewne w zaciszu domowym i kombinuje jak łysy pod górkę, co by tu jeszcze rozwalić. Teraz pada na media, które obowiązkowo należy spolonizować. Nie będzie Niemiec pluł nam w twarz i prasę nam germanił, bo prasa ma być polska, pisowsko niezależna, pisowsko wolna i pisowsko obiektywna. A naród ma być pisowsko głupi, pisowsko niedouczony, pisowsko niedoinformowany.

Ostatnio z Miłosierdziem Bożym i umiłowaniem człowieka w wersji katolickiej wyskoczył ks. prof. dr hab. Paweł Bortkiewicz, członek Narodowej Rady Rozwoju przy Dudzie. Zacytuję fragment jego felietonu dla TRWAM:

„Wielu z nas zapamięta tych pseudobojowników, powstańców walczących, jak mówili, o wolność, o demokrację, o Polskę, wielu z nas zapamięta tych ludzi – przepraszam za określenie – jako bandę przygłupów.”

Tak mówi ksiądz i idzie jeszcze dalej, wskazując, że miejsce opozycji jest w więzieniach. Jeszcze trochę, a wirus ZGG czyli zaćmy, głuchoty i głupoty rozłoży Polską Instytucję Kościelną na obie łopatki. Skażeni są nim już ostro, czas chyba wreszcie na skuteczne antidotum.

Ojczulek Rydzyk na wszystko patrzy przez pryzmat kasy. Nie ma zmiłuj, bo zarobić trzeba, zarobić się to Boża powinność, zarobiona kasa nie śmierdzi. Wykorzystując fakt, jaką popularnością cieszą się spotkania z Macierewiczem, piewcą „prawdy” smoleńskiej i geniuszem militarnym, Ojczulek sprzedaje bilety na tę imprezkę, bo „to co nas podnieca, to się nazywa kasa, a kiedy w kasie forsa,to sukces pierwsza klasa”. Ciekawe, czy odpala Macierewiczowi jego działkę.

Jak widać, poseł K. nie ma jakoś zaufania do lotności intelektualnej PiS-iątek. Stąd co jakiś czas wyskakują nam z ukrycia tajne instrukcje, w których zawarte są komentarze do bieżących wydarzeń. Polityk PiS ma obowiązek zapoznać się z nimi dokładnie, wykuć na pamięć i cytować na każdym kroku w taki sposób, by wyglądało to na jego osobiste i bardzo głębokie przemyślenia. I tak imprezka Misiewicza to „błaha wrzutka medialna”, kotary w Sejmie to prawo kancelarii Sejmu do wystroju według własnych upodobań, a dwukadencyjność jest szansą na ograniczenie układów. PiS-iatka dostają instrukcję do łapki, uczą się jej i niech no który pozwoli sobie na jakieś własne interpretacje. Dywanik u posła K. czeka na delikwenta, a kara będzie sroga, na przykład dwugodzinne klęczenie na grochu.

*
Polskie miasta walczą ze smogiem, a my walczymy ze smogiem w newsach. I jedno i drugie zagraża naszemu życiu, ale przetrwamy, bo oporni jesteśmy, zwłaszcza na ten smog pisowski. Do jutra

Leave a Comment

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.