O czym szumią Internety 12 września

Tamara Olszewska

Nie musiałam dzisiaj specjalnie dużo szukać i znalazłam perełki, na które warto zwrócić uwagę. PiS bardzo się stara, byśmy z nudów nie pomarli. Zapraszam 🙂

Echa Społeczne grupa-wyszechradzka
Grupa Wyszechradzka

Nie uda się prezesowi i jego przyjacielowi Orbanusiowi przekształcić Grupy Wyszehradzkiej w prywatny folwark. Czechy i Słowacja popatrują na naszych geniuszy z narastającą niechęcią i powoli mają dosyć ich populizmu oraz pustosłowia. Wolą stawiać na UE, Niemcy oraz tzw. Trójkąt Sławkowski. A to przykra niespodzianka. Kolejny sukces okazał się klapą, a biedny prezes dostał nieźle po nosie. Ciężko żyć, gdy nikt nie rozumie, nikt nie popiera, nikt nie staje po stronie tego, co to najlepszym strategiem, najlepszym politykiem jest. Grupa Wyszehradzka powoli staje się martwym zapisem współpracy, no ale wciąż możemy liczyć na Węgry i to jest pocieszające.

Mieszka sobie w Polsce facet, który jest potentatem w branży futer z norek. Siedzi na kasie, założył dwie fundacje, które są jak siostry bliźniaczki i żyje sobie jak pączek w maśle. Okazuje się, że miłośnikiem tych przesympatycznych zwierzątek jest również nasz minister rolnictwa, Krzysztof Jurgiel. Okazuje im swoją miłość i przywiązanie, będąc jednocześnie ekspertem, jak i osobą nadzorującą jedną z tych fundacji. Wśród ekspertów, którymi hodowca zwierzaczków się otacza są inni, min. Sasin. Ach to życie, jakież ty możesz być sielskie, anielskie…

Co jakiś czas w mediach pojawia się projekt prezydencki, dotyczący pomocy dla frankowiczów. I jak zawsze budzi on sporo emocji: Duda się cieszy, że taki mądry, frankowicze się wściekają, bo to znowu trafienie jak kulą w płot. Jedno jest pewne, ci ludzie zupełnie nie rozumieją idei, a jest ona taka prosta. Sensowny i zadowalający ich projekt ustawy wpłynie do sejmu w okresie kolejnej kampanii wyborczej. Przeczołgani przez Dudę, wymęczeni huśtawką emocji, frankowicze będą już mieli tak dosyć, będą już tak szczęśliwi, że wreszcie coś po ich myśli, zapieją z zachwytu i zagłosują za reelekcją prezydenta. Tak się pracuje na przyszłą wygraną. Logiczne, prawda?

Rodziny smoleńskie atakują. Za mało kasy dostały, te renciny rodzinne kiepskie, odszkodowania za niskie, a poziom życia trzeba utrzymać, dzieciom zapewnić to minimum dla prawidłowego rozwoju. Naciskają więc na MON i żądają tego, co należy im się jak psu zupa. W końcu przyczynili się w jakiś sposób do zwycięstwa PiS-u. W końcu to ich bliscy zginęli w tak spektakularnym i pięknym zamachu. Ze 127 złożonych wniosków roszczeniowych, MON załatwił pozytywnie 18, co cieszy i raduje pozostałych. Chciałabym, by ktoś biegły w matematyce podliczył, ile nas kosztuje pazerność rodzin, bo to przecież były pogrzeby na koszt państwa i sporo jeszcze jakiś wypłat. A miało być równo, prawnie i sprawiedliwie. Tralalalala

Nowy plan Morawieckiego budzi wielką ciekawość. Co niektórzy złośliwcy śmieją się, że jeszcze stary się dobrze nie uleżał, a już nowy go zastępuje, ale tego nie warto słuchać. Wredni są i tyle. Ponoć plan w sobie bardzo sensowny i obiecujący. Jednak co niektórzy mówią, że pokazuje on jakieś rozdwojenie jaźni pana Morawieckiego. Tworząc ten ambitny plan, który ma wyprowadzić Polskę ze zła zastanego, przeoczył facet fakt, że wspierając obecne działania swej partii, automatycznie przekreśla sukces swego planu. Nijak nie da się pogodzić oszczędności z obecną polityką rozdawania kasy. Nijak ma się zaufanie do władzy co będzie zachętą, by inwestować w Polsce, z polityką dzielenia Polaków, rozwalania zasad konstytucyjnych, obsadzania stołków przypadkowymi „ekspertami”. Może więc najpierw niech Morawiecki przegryzie realia, a potem tworzy plan zgodny z tym, co się dzisiaj dzieje. Może nie będzie to wtedy literatura z gatunku science-fiction.

Kaczyński o wizycie Komisji Weneckiej w Polsce. Krótko i zwięźle. Jej opinia po prostu mu lata koło pióra. Komisja jest nieobiektywna, wrogo nastawiona, upolityczniona i działa nie przejmując się pisowskim prawem. Czyli do kitu z jej działaniami, jej postawą, jej krytyką. A niech sobie wsadzi swoją opinię gdzieś, bo prezes i tak zrobi swoje. I jak tu prezesa nie podziwiać za niezłomność, wiarę w siebie, zaufanie do własnego intelektu?

*

Tak sobie poczytałam, posłuchałam i wreszcie coś udało mi się zrozumieć. Wielbiciele PiS-u wcale nie potrzebują intelektu, nie potrzebują długich wywodów analitycznych, nie potrzebują rozeznania rzeczywistego. Oni po prostu wierzą. Wierzą z pełną miłością, pełnym zaufaniem, bezkrytycznie. To taka dziwna formacja kościelna, gdzie wrzuca się wiernym do głów całą kupę dogmatów, a ci lecą na to jak pszczółki do miodu. Ciekawe co zrobią, gdy nagle Duch Prawdy w nich zstąpi i przejrzą na oczy. Do jutra 🙂

Leave a Comment

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.