Niepełne weto prezydenta

Wydarzenia dzisiejszego dnia, 24 lipca, wielu z nas pozytywnie zaskoczyły, choć słowo „sukces” nie chce mi przejść przez gardło. Dwa prezydenckie weta – to przede wszystkim obrona prezydenckich prerogatyw przed brutalnym zamachem na nie ze strony urzędnika, ministra sprawiedliwości, za przyzwoleniem większości parlamentarnej. Po przegranej batalii z innym urzędnikiem – ministrem od narodowej obrony, spolegliwy dotychczas notariusz zdobył się na protest. Myślę jednak, że nie wykazałby tej determinacji, nie przezwyciężyłby lęku przed „wodzem”, gdyby nie siła społecznego nacisku, masowe protesty, budzące się społeczeństwo obywatelskie, a w jego szlachetnym gronie – tysiące młodzieży. Jeszcze, szczęśliwie, nie agresywnej, ale już gniewnej.

Bogusław Stanisławski:
fot. Piotr Sobieski

Jeśliby podsumowywać, z czego możemy się cieszyć – to przede wszystkim umocnienie wiary w skuteczność społecznego nacisku, erupcji obywatelskiej niezgody. Są jednak i inne pozytywy. Prezydencka decyzja – to siłą rzeczy (być może wbrew intencjom decydenta) początek procesu dekompozycji rujnującego Polskę obozu władzy. Znaczne spowolnienie „zamachu na sądy” – to niewątpliwa porażka PiS-owskiej strategii przejmowania państwa tak, żeby dokonało się ono przed najbliższymi wyborami. Utrzymanie przez kolejne kilka miesięcy status quo – to danie SN przed jego dekonstrukcją możliwości rozpatrzenia dwóch ważnych spraw wagi państwowej: nominacji Mariusza Kamińskiego i Julii Przyłębskiej. Jest jeszcze kilka innych.

Atoli nazwanie tego, co wydarzyło się dzisiaj, sukcesem wydaje mi się mało zasadne z wielu względów. Podpisanie przez prezydenta noweli dotyczącej ustroju sądów powszechnych wystarczająco rujnuje polski porządek prawny, aby móc mówić o odebraniu sędziom ich niezawisłości, a zatem pozbawieniu Polski rządów prawa. Społeczne emocje związane z problemami sądownictwa pozwoliły większości parlamentarnej cichaczem – bez większego rozgłosu i mocnych reakcji – odrzucić obywatelski wniosek o „referendum edukacyjne”, a także przyjąć kilka ustaw godzących w nasze budżety, bo powodujące wzrost cen za energię i wodę. O tym, co się już stało, a o czym zapomnieć nie wolno, nie mówiąc: TK, służba cywilna, obronność, unarodowione – siejące kłamstwo, pogłębiające społeczne podziały – media…

I gdzieś tli się obawa, że dzisiejsza prezydencka decyzja rozmiękczy społeczne protesty, a byłoby to naszą, obywatelską porażką. Strategiczny priorytet podporządkowania upartyjnionemu państwu całokształtu systemu wymiaru sprawiedliwości pozostaje w mocy, o czym świadczy dzisiejsze skandaliczne „orędzie” Pani Premier – szczyt populizmu i zakłamywania rzeczywistości. Zróbmy wszystko, co w naszej mocy, żeby ani na chwile o tym nie zapomnieć.

Leave a Comment

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.