Agnieszka Rusocka-Malinowska: Szumełda – „Nie idźcie tam, nie dajcie się wkręcić.”

Środowiska polityczne  i pozapolityczne, z okazji setnej rocznicy odzyskania niepodległości, zafundowały Polakom prawdziwy festiwal emocji. Ostatni tydzień obfitował w szereg decyzji i zdarzeń związanych z obchodami tej, jakże ważnej dla Polaków, rocznicy. 

Media wszystko szczegółowo relacjonowały, więc tylko podsumuję, że ostatecznym efektem tej karuzeli jest kuriozalne porozumienie prezydenta Andrzeja Dudy i PiS-u z środowiskami, wprost już nazywanymi faszystowskimi czy wręcz nazistowskimi, w sprawie dwóch marszy w jednym. Każdy idzie pod własnymi barwami i oznaczeniami.

W powodzenie tego projektu nie wierzy Radomir Szumełda – były szef pomorskich struktur KOD-u, a od niedawna ponownie członek zarządu stowarzyszenia. Na swoim prywatnym profilu na Facebooku pisze, że podobne wątpliwości ma również część środowisk spod „znaków falangi i krzyża celtyckiego” i że mówi się tam o zawłaszczeniu ich marszu przez władzę i wygwizdaniu prezydenta Dudy. Szumełda przewiduje, że 11 listopada dojdzie do incydentów i przestrzega przed jakimkolwiek uczestnictwem.

„Nikt z nas nie powinien tam być w żadnej formie, w żadnej kontrze.
Od smrodu trzeba trzymać się z daleka.
Inaczej to z nas zrobią prowokatorów. To nas zestawią z naziolami i będą mówić, że naziole to nie żadne naziole, tylko wynajęci przez nas prowokatorzy.
Cała propaganda jest już przygotowana.
Nie idźcie tam, nie dajcie się wkręcić. Nie bądźcie narzędziem w ich propagandzie.”  –
(fragment wpisu na Facebooku)

W zamian zachęca do uczestnictwa w pozostałych wydarzeniach organizowanych w Warszawie i innych miastach.

Jutro dowiemy się czy napisany przez Radomira Szumełdę czarny scenariusz się ziści, natomiast dziś już wiadomo, że uczestnicząc w czymś, idąc w marszu, w towarzystwie transparentów i wykrzykiwanych haseł, dajemy temu swój głos poparcia. I nie jest istotne, że chciałeś „tylko jakoś uczcić narodowe święto”, że nie włączałeś się do skandowania. Wystarczy, że „tylko szedłeś”. I nie dotyczy to tylko Marszu Niepodległości. Tak jest ze wszystkim, gdzie się pojawisz. Wyjątek stanowią osoby będące na wydarzeniu jako obserwatorzy, często służbowo, jak dziennikarze, czy inni indywidualni dokumentaliści. Są jednak okoliczności, które powinny skłaniać do refleksji, czy w danym przypadku nie zostawić dokumentowania zawodowcom. 

Najwyraźniej nie rozumie tego część obrońców Marszu Niepodległości, która nie identyfikuje się z środowiskami skrajnie prawicowymi, ale co roku uczestniczy w tej imprezie, często z całą rodziną. Nie rozumieją tego też rządzący, którzy w najlepszym przypadku zostaną zapisani w historii jako protektorzy wszelkich fobii, prezentowanych przez organizatorów; w gorszym przypadku, jeśli przewidywania działacza KOD-u się ziszczą, okryją się wstydem, bo obecność najważniejszych osób w państwie – prezydenta i premiera nie zdołała powstrzymać zadymiarzy. Co stanie się w najgorszym przypadku? O tym wolę nie myśleć.

Agnieszka Rusocka-Malinowska

Leave a Comment