Marsz do wolności. Co dalej

Demokracja, Felieton

Ni Ty, ni ja nie pozwolimy zdeptać naszej idei. Na nic szczekaczka pisowskiej propagandy. Bo Ty, Koder i sympatyk, bo ja, Rebeliant, dążymy do tego samego, chociaż różnymi drogami. Chociaż w wielu aspektach nie zgadzamy się, chociaż mamy inne spojrzenie na strukturę stowarzyszenia, to razem bronimy demokracji, którą zabiera nam dyktator. I nie czas na kruszenie kopii o przynależność do Stowarzyszenia, o przywództwo, o upartyjnienie, o Twoją bądź moją „mojszość”. To pokazał nasz wspólny marsz, marsz do wolności. Bo Ty jej pragniesz. Ja też.

Jerzy Bednarowicz:

Wolność, która została nam, społeczeństwu dana, nigdy nie była doceniona. Wielu z nas widziało ją inaczej. Dla Ciebie była to swoboda w podejmowaniu decyzji, dla mnie był to sposób jej realizacji. Ale wspólnie i razem, bez porozumienia, zapomnieliśmy, że wolności nikt nie jest w stanie nam dać. Że wolność została przez nas wywalczona. I to jest naszym grzechem głównym. Uznaliśmy, że mamy ją już na zawsze. Po cóż więc ją pieścić i hołubić, skoro ją mamy.

Fot. autora

Ale wróg czuwa. Wróg nie śpi. Wróg planuje zamach na naszą wolność. Wróg, którego wyhodowaliśmy na własnej piersi karmiąc go własną krwią. Wróg, który został obalony w wyniku przedterminowych wyborów czekał z zemstą. Zemstą, która urosła do granic absurdu. Nie zawaham się użyć tutaj określenia, że dla dokonania zemsty zdołał poświęcić swojego brata. Nie do końca celowo, ale przez jego nieprzemyślane decyzje. Dzisiaj, nie mogąc zagłuszyć wyrzutów sumienia (o ile jest coś takowego), oskarża cały naród. Absurdy jego imaginacji, fantasmagorie jego mentora Macierewicza, mają zagłuszyć jego słowa do brata. Nikt tego nie chce ujawnić, ale my, normalnie myślący, w wyniku dedukcji, możemy domyślamy się, że brzmiały one: ląduj za wszelką cenę.

W wyniku tej porady wylądował. Poniósł najwyższą cenę. Brat – Prezydent, ale nie poniósł jej ten, co namówił.

….błędy, błędy, błędy. Błędy sprawujących władzę pozwoliły na odbudowanie polityki zemst. Instrumenty szarlatanowi dały wybory 2015 r. Nasze lenistwo, nasze zniechęcenie powstrzymały nas od wyjścia z domów. Bijemy się w piersi dzisiaj, kiedy na to za późno. Niespełna 19% wyborców dało mścicielowi wygraną i większość w parlamencie. I w jego mniemaniu dało legitymację do zmiany ustroju. Nie mając większości konstytucyjnej, dokonał zamachu na nasze podstawowe wartości. Nie będę ich wyliczał, bo wszyscy znamy. Dlatego teraz cierpimy.

Stąd nasz marsz do wolności. Stąd nasz spontan, bez względu, kto był inspiratorem. Cieszy, że w naszym proteście nikt nie starał się być tym, który pokaże, „żem ja to uczynił”. Dziesiątki tysięcy maszerujących budzą ponowne nadzieje. Jeszcze mało nas na ulicach, ale wiara wraca w nasze serca. Wiara w zwycięstwo nad proponowanym przez PiS faszyzmem. Wiara w zwycięstwo nad uaktywnionymi przez rząd organizacjami profaszystowskimi. Wiara w zwycięstwo nad zniszczeniem naszej ojczyzny. Ojczyzny, która przez bardzo krótki czas była wolna. Ale tę wolność zdążyliśmy poznać.

A ja mam dodatkowa wiarę. Wiarę w to, ze nasza wolność nie zostanie nam zabrana. Ani naszym dzieciom, ani naszym wnukom. Wierzę, że oni nigdy nie zaznają represji, które nękały nas w latach rozbiorów, wojen i międzywojnia, jak również sowieckiej okupacji. Niewola, którą szykuje nam Kaczyński wraz z ekipą nie dojdzie do skutku. Nie dojdzie, ponieważ coraz więcej ludzi przeciera oczy i zdaje sobie sprawę, do czego dąży dyktator.

6 maja widziałem tłumy, nie oderwanych od koryta, nie starców – emerytów. Widziałem tłumy młodzieży, widziałem ich entuzjazm i opór przeciw rządzącym. Widziałem i rozmawiałem z beneficjentami programu 500+. Znam ich zdanie, wiem, że nie boją się utraty tej pomocy. Nie wierzą w straszydła Kaczyńskiego. Jego spiralę strachu ze Szczecina skwitowali salwą śmiechu. I taka postawa wlewa optymizm w serca.

Marsz był moim pierwszym, w którym uczestniczyłem aktywnie. Marsz, który dał mi nadzieję. Widzę, że mimo zawirowań i dotychczasowego zniechęcenia, daje i budzi ponowny sprzeciw, wyzwala dodatkowe siły, wzmaga działania w społeczeństwie. My, obywatele każdego sortu, budzimy się ponownie. Wychodzimy na ulice aby protestować. Ogień, który przez ostatnie miesiące ledwie się tlił, ponownie zapłonął. Wierzę, że nie pozwolimy go już zgasić.

Dlatego zapytanie „co dalej” w zasadzie jest bezprzedmiotowe. My wiemy co dalej. My już nie mamy nic do stracenia, dlatego pójdziemy na zwarcie z rządem, z Kaczyńskim, bo to on jest szarą eminencją, która dyryguje swoimi pacynkami.

I zastanawiam się, czy słowo pacynka, jest podstawą niezbyt przychylnego określenia „pacan”?

One thought on “Marsz do wolności. Co dalej

  • Ja też postanowiłem osobiście sprawdzić te ilościowe rewelacje policji i „przynieś, podaj, pozamiataj” Błaszczaka. Przejechałem ponad tysiąc kilometrów i poświęciłem na to trzy dni. Nie jest to jeszcze wiosna, ale jaskółka ją zapowiadająca. Uważam, że jeszcze przed wakacjami należy urządzić „Piknik suwerena”, bez konkretnego miejsca. W każdym mieście, każdej miejscowości są parki, skwery, place zabaw i trzeba tylko na portalach przedyskutować termin, jeden wspólny dla wszystkich. Pozwolenia nie trzeba, bo nie będzie jednego miejsca. Każdy zrobi potrzebne zakupy na tydzień, aby uniezależnić sie od sklepów. A np. we wtorek, zamiast do pracy, do szkoły, wszyscy wychodzą po śniadaniu, całymi rodzinami na piknik w parku, na najbliższym skwerze, placu zabaw, aby pokazać rządzącym jaka jest rzeczywista wola suwerena, bo ostatnio zbyt często sobie tą wolą gęby wycierali… Nie sądzę, aby trwało to dłużej niż dwa, trzy dni… Żadna gospodarka nie może sobie na taki przestój pozwolić… Rządzący będą mieli ruch i to musi być ruch decydujący, bo nie będzie z kim debatować, a opozycja może się dogada ze sobą i oceni, czy ten ruch jest dla suwerena zadowalający, bo ma on jeszcze następne asy(dni) w rękawie.. Każdy z Was wie, co w Waszej okolicy musi funkcjonować (szpitale, wodociągi, elektrownie itp.), znacie również osoby starsze i niepełnosprawne, którym w takiej sytuacji trzeba będzie pomóc. Tu jest pole do popisu dla Was. Zabierzcie ich ze sobą, albo zorganizujcie im pomoc. Pokażcie wreszcie tej pseudo prawej i sprawiedliwej władzy, jaka jest Wasza „wola suwerena”. Założę się, że większość z nich będzie miała biegunkę po tej przemowie suwerena…

Dodaj komentarz