Agnieszka Rusocka-Malinowska: Jarosław Kaczyński. Najlepszy scenarzysta na świecie

Najbliższa gala wręczenia Oskarów, nagród przyznawanych przez Amerykańską Akademię Filmową za sukcesy w kinomatografii, w tym za scenariusz i realizację, odbędzie się 24 lutego 2019 roku. Uważam, że na statuetkę, a już na pewno na nominację zasługuje Jarosław Kaczyński, mimo że filmowcem nie jest. Biorąc jednak pod uwagę jego niewątpliwy sukces, jeśli chodzi o tworzenie i realizację scenariusza dla Polaków, niespotykaną elastyczność w obliczu kilku sytuacji, które rzeczywiście mogły go zaskoczyć i pewnie zaskoczyły, Amerykańska Akademia Filmowa powinna zrobić wyjątek.

Echa Społeczne - Jarosław Kaczynski

Nie byłoby to powieleniem sukcesu Andrzeja Wajdy z 2000 roku, gdyż w przypadku tego reżysera i jego twórczości czuliśmy w pełni uzasadnioną dumę. W przypadku Kaczyńskiego, dumy raczej nie poczujemy, gdyż jego twórczość pokazuje w pełnej krasie nasze polskie słabości, i to bez żadnych pozytywnych cech na osłodę, które przecież też posiadamy.

Skąd takie wnioski? Nie od dziś wiadomo, że Kaczyński najlepiej czuje się w konflikcie. I ma rację, gdyż w skonfliktowanym społeczeństwie najłatwiej pociągać za sznurki. Ponadto do szpiku zna mentalność narodu polskiego, jego umiłowanie i tęsknotę to taniego, odpustowego patriotyzmu, który bardzo łatwo przerobić w obrzydliwy nacjonalizm. Doskonale zdaje sobie sprawę z pędu do władzy i „bycia pierwszym”, a nawet z chęci bycia okrzykniętym „drugim Wałęsą” wśród opozycji parlamentarnej i pozaparlamentarnej. W tej sytuacji logiczne jest, że motywem przewodnim scenariusza jest konflikt, waśń, kłótnia, czyli niezgoda we wszystkich możliwych odmianach.

Od grudnia 2015 roku, czyli właściwie od początku rządów PiS w kraju wrze. I to wrzenie na początku niewątpliwie zaskoczyło Kaczyńskiego i nie tylko jego. To, że zwolennicy i przeciwnicy „dobrej zmiany” skoczą sobie do oczu było pewne ale nikt, łącznie z liderem PiS-u nie spodziewał się, że poza pisaniem na portalach społecznościowych, czy kłótniami podczas rodzinnych zgromadzeń wydarzy się coś więcej. Kaczyński prawdopodobnie spodziewał się, i szczerze miał do tego podstawy, że zajęta problemem z uchodźcami i wówczas jeszcze widmem Brexitu Unia nie zareaguje, rozbitymi po porażce wyborczej partiami politycznymi w ogóle nie trzeba było się przejmować, natomiast rozleniwionego i ospałego latami spokoju społeczeństwa Kaczyński nawet nie wziął pod uwagę. Tymczasem narodziny Komitetu Obrony Demokracji i jego początkowa moc zaskoczyła nawet twórców ruchu, opozycję parlamentarną oraz działaczy i sympatyków KOD-u, jaką więc musiała być niespodzianką dla obozu rządzącego? I tutaj mamy pierwszy zwrot, ukazujący elastyczność, a także cierpliwość Kaczyńskiego. Przeczekał pierwszy, naturalny entuzjazm, nieco tylko podgrzewając atmosferę kilkoma określeniami, rzuconymi mimochodem, jak „ten gorszy sort Polaków”, „komuniści i złodzieje”, „staliście tam, gdzie stało ZOMO”. Jacek Parol w artykule „KOD Dezaktywacja” zwrócił uwagę, że Kaczyński po sukcesach wyborczych w 2015 r. planował już na przełomie lat 2015/2016, przejęcie resortów siłowych i Trybunału Konstytucyjnego, a wiosną 2016 przyspieszone wybory samorządowe, w których idąc jeszcze „na fali” sukcesów wyborczych, łatwiej byłoby wygrać (Całość artykułu dostępna na str. 8 nr 4-6 Paź – Gru. 2016 Ech Społecznych, lub tutaj).

Kaczyński przełknął to i przebudował scenariusz.  Już wiedział, że będzie musiał siłowo utrzymać władzę. Znajomość naszych wad pozwoliła mu spokojnie poczekać aż „zjednoczona” opozycja zacznie skakać sobie do gardeł walcząc o przywództwo na każdym szczeblu, o czym pisałam w artykule „Wybory „Miss Polonia”, czyli OPOZYCJO, OPAMIĘTAJ SIĘ!” w marcu 2017 roku. Małostkowość społeczeństwa i lekkomyślność polityków co i rusz dawała i daje o sobie znać. Opozycjoniści wszelkiej maści, zamiast jednoczyć się, szukają na siebie haków, a gdy je znajdą, z upodobaniem wykorzystują i machają nimi jak flagami we wzajemnych konfliktach. W ten sposób Mateusz Kijowski został „alimenciarzem”. Przyznał, że ma problem z zaległościami alimentacyjnymi ale używanie tego faktu, jako „argumentu” w wewnętrznych rozgrywkach „opozycji ulicznej” było co najmniej niezrozumiałe. Lekkomyślność polityków odbiła się czkawką podczas „okupacji” mównicy sejmowej, podczas której Ryszard Petru udał się na wakacje z jedną z posłanek. Nie trzeba być geniuszem, żeby oszacować jak ten fakt odbije się na PR-ze nie tylko jego partii, ale całej opozycji. Dodatkowo będąc jedną z twarzy anty-pisowskiego oporu, naiwnością była wiara, że nikt nie zauważy. Czy ktokolwiek pomyślał, że takie rzeczy odbiją się na szarych opozycjonistach, którzy w deszczu, mrozie i upale stoją na ulicach, bez immunitetu, bez „nazwiska”, z coraz słabszą ochroną swoich praw ze strony służb państwowych? To tym ludziom z ulicy zwolennicy PiS-u kilkanaście razy dziennie rzucają w twarz przewinienia opozycjonistów „ze świecznika”. Takich większych i mniejszych „wpadek” było więcej.

Skoro mowa o służbach państwowych, to prezes partii rządzącej zapewne liczył się z tym, że po ponad 25. latach demokracji mentalność przeciętnego policjanta uległa gruntownemu przeobrażeniu.  Nawet po otrzymaniu wyraźnego rozkazu, może mieć on problem z atakowaniem bezbronnych obywateli. Dlatego policjantów na ulicach należało skłócić z demonstrantami.

Zaczęło się w grudniu 2016 roku od niby niewinnego wynoszenia demonstrantów spod siedziby Sejmu, gdy ludzie przyszli zademonstrować sprzeciw wobec planowanego ograniczenia obecności dziennikarzy w Sejmie. Później obserwowaliśmy coraz liczniejsze zastępy policji obstawiających Miesięcznice Smoleńskie, przeszukania, zatrzymania, wywożenie protestujących do komisariatu na Wilczej. Zaowocowało to łatwym do przewidzenia odzewem protestujących, krzyczących do policjantów na manifestacjach „ZOMO”. Mimo, że lider Obywateli RP – Paweł Kasprzak apelował o rozsądek, ganiąc „swoich” manifestantów za to porównanie, relacje policja – społeczeństwo ulegają coraz większemu napięciu. Wymykające się spod kontroli emocje powodują wzajemną niechęć, co znacznie ułatwiłoby służbom „wykonanie rozkazu”, gdyby taki został wydany.

Jak widać, niezależnie od tego, po której stronie sceny politycznej stoi polski obywatel, posłusznie i z zaciętością realizuje scenariusz napisany i na bieżąco modyfikowany przez Jarosława Kaczyńskiego. O ile zwolennicy „dobrej zmiany” grają swoje role świadomie i zgodnie z tym, w co wierzą, to przeciwnicy nowej rzeczywistości robią to… No właśnie, dlaczego weszli w wyznaczone im role?

Agnieszka Rusocka-Malinowska:

2 Thoughts to “Agnieszka Rusocka-Malinowska: Jarosław Kaczyński. Najlepszy scenarzysta na świecie”

  1. Bogusław Stanisławski

    Pani Agnieszko, doskonały tekst, w dodatku uzupełniony trafnym komentarzem Jacka2 – gratuluję i podpisuję się pod nim dwoma rękami

  2. Jacek2

    Całkowicie zgadzam się z teorią K.Łozinskiego ,że scenariusz pisowskiego pełzającego zamachu stanu nie został napisany przez pisowskie niemoty…..( moim zdaniem został napisany w Moskwie…) : Zamach stanu dokonywany przez PiS odbywa się według dobrze przygotowanego algorytmu, sprawdzonego już w paru innych krajach (byłych republikach sowieckich, na Węgrzech, częściowo w Turcji). Stąd podejrzenie, że algorytm ten nie powstał w naszym kraju. W skrócie wygląda on tak:
    Obsadzić stanowisko prezydenta posłusznym i bezwolnym osobnikiem, który wykona każde polecenie rzeczywistego bossa;
    obezwładnić sąd konstytucyjny;
    zmieniać ustrój państwa za pomocą zwykłych ustaw, sprzecznych z konstytucją;
    opanować media publiczne i używać ich jako tuby propagandowej;
    w propagandzie bazować na dwóch elementach: obietnicach socjalnych (nawet zupełnie nie realnych, które nigdy nie zostaną spełnione) i odwoływaniu się do najgorszych ludzkich instynktów (np. radości z zaszkodzenia komu innemu, ja z tego nic nie mam ale jemu zabrali! Hura!);
    nie przeszkadzać opozycji w protestowaniu, ignorować i oczerniać, szczuć na opozycję, ale nie bić (do czasu), taktyka: oni protestują, a my i tak robimy swoje, na bicie i więzienie przyjdzie czas;
    przekupywać aparat własnej partii, radnych, posłów, urzędników, synekurami w państwowych przedsiębiorstwach, jednocześnie stosując cichy szantaż: wyłamiesz się – tracisz wysokie dochody;
    opanować resorty siłowe, obsadzić swoimi ludźmi, opanować aparat ścigania (prokuraturę, ABW, CBA) i uczynić z niego posłuszne narzędzie, które wykona każdy rozkaz;
    obezwładnić armię, pozbawiając ją zdolności bojowej, tak by nie była zdolna do buntu. Zamiast armii zorganizować ideologiczne uzbrojone bojówki;
    opanować i skorumpować, lub sterroryzować sądy, uczynić je posłusznymi
    (w tym miejscu algorytmu jesteśmy);
    używając opanowanego aparatu państwa, przemocą spacyfikować wszelką opozycję (usunąć opozycyjnych posłów z Sejmu, wyaresztować lub zastraszyć opozycję pozaparlamentarną).

Leave a Comment

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.