Tamara Olszewska: Hej kolęda, kolęda (zamiast prasówki)

 
 

Kochani, czas na przerwę. Bigos się nie przypali, barszcz nie wyparuje, ciasta spokojnie dojdą w cieple piekarnika, a Wy zaliczcie chwilkę relaksu, z kubkiem aromatycznej kawy w ręce, uśmiechem i widokiem pięknej choinki, pod którą mnóstwo miejsca na mnóstwo prezentów. Zapraszam J

Już we wczesnych godzinach rannych na Nowogrodzkiej pojawili się panowie w garniturach. Rozbiegli się po okolicy wieszając na drzwiach każdej kamienicy wielkie obwieszczenie, w którym napisano jak krowie na rowie, że od godziny 17.00 mieszkańcy mają zakaz opuszczania swoich domostw. Niech się zajmą robotą, bo zaraz Święta, więc mają szlaban, a kto wylezie, tego czeka wielka kara.

Od godziny 10.00 służby porządkowe zaczęły sprawnie rozstawiać wokół siedziby PiS barierki i zasieki, pojawiło się tysiące policjantów, by kordonem osłonić obiekt specjalnej troski. Gdzie nie gdzie ustawiono też tabliczki informujące, że tu miejsce na mały magazyn armatek wodnych i gazów oszałamiających, tam dla caracali, a jeszcze dalej dla rakiet bliskiego rażenia.

Uf… do godziny 17.00 wszystko na swoim miejscu. Zmarnowani i lekko przemarznięci policjanci, spędzeni z całego kraju, już na stanowiskach. Łączność polowa z wojskiem stacjonującym nieopodal podpięta na ostatni guzik… imprezę opłatkową „mesjaszów narodu” czas zacząć.

Hej kolęda, kolęda…

Ech, zebrała się już elita Polski. Wystrojeni, uśmiechnięci, poklepujący się po pleckach. Stoły uginają się od smakołyków, atmosfera tak podniosła, że aż pod sufitem lewituje. Jeszcze chwilka, jeszcze moment i …jest!!! Wyzwoliciel, bohater nad bohaterami, ojciec prawdziwych Polaków, otoczony ściśle ochroną pojawił się na sali, i truchtem dopadł do krzesła, co to na szczycie stołu stało. Biedak musiał się spieszyć, bo już co niektórzy czaili się, by zająć honorowe miejsce i wysadzić go gdzieś dalej.

Hej kolęda, kolęda…

No i jest super. Jedzonko poświęcone, ksiądz wyskoczył z miłością, miłosierdziem, dobrem, wybaczeniem, ale tylko w stosunku do pisowskich Polaków, aż tu nagle… jakieś walenie. Ochrona błyskawicznie wcisnęła prezesa pod krzesło, Morawiecki natychmiast próbował się przekopać łyżeczką do herbaty przez ścianę, Ziobro zbladł, tylko Piotrowicz, co to z niejednego pieca politycznego łapał niezłe kąski, zachował spokój. Rozejrzał się, zlokalizował źródło hałasu i uśmiechnął się drwiąco – spokojnie, coś tam w szafie siedzi.

Politycy PiS odetchnęli z ulgą, a Błaszczak podszedł na paluszkach do szafy i gwałtownie ją otworzył.  Najpierw wyturlała się z niej Pawłowicz. Nie bacząc na nikogo, rzuciła się do stołu – Jeść!!! Jeść!!! – wyjęczała i z lubością wbiła się w karpia po żydowsku. Za nią wysunął się nieco wymiętoszony, z lekko nieobecnym wyrazem oczu Macierewicz. – Wow, to już po wyborach? Wygraliśmy?

Prezes machnął na niego lekceważąco – Jeszcze nie wygraliśmy, ale wygramy na bank. W końcu przekonaliśmy lud, by wierzył w nas, tylko w nas i nam, prawda? A ty masz wolne od szafy na całe Boże Narodzenie. Tylko nie objedz się za bardzo, bo potem wracasz do niej, a i Pawłowicz musi się w niej zmieścić.

Hej kolęda, kolęda…

Wreszcie zaczęło się wielkie ucztowanie. Ten mlaska, tamten chrumka, ktoś chrząka, a inny jeszcze udławił się ością. Ale wyżerka, ale imprezka, ale im dobrze. Tylko Ziobro krąży wokół Morawieckiego, próbując podrzucić mu jakiegoś trujaczka do bigosu, Brudziński próbuje przed prezesem wszystkie potrawy, chcąc mu udowodnić, że tylko on nadaje się na jego następcę i podwodza,  Szyszko biega za zającem, który się zbuntował i nie pozwolił przerobić się na pasztet, a Szydło pcha się przed wszystkich, by było ją widać, słychać i czuć. Jest super.

Hej kolęda, kolęda…

Kiedy wszyscy poczuli, że Duch Bożego Narodzenia zstąpił między nich, głosząc zwycięstwo, wstanie z kolan i światowy hołd dla prezesa i jego wizji, w drzwiach pojawił się pan Duda. Cichutko, skromniutko, z workiem prezentów

– Zaproście mnie do stołu/Zróbcie mi miejsce/ Między wami – podśpiewuje nieśmiało a tu …cisza. Nikt go nie widzi i nikt go nie słyszy…. Siada więc z boczku, z dala od niby swoich, a jednak nie coraz bardziej obcych i robi dobrą minę do złej gry. W końcu nie po to sprzedał się duszą i ciałem, by teraz dać się odepchnąć.

Hej kolęda, kolęda…

I trwa to wielkie świętowanie. Z korytem pełnym brzęczących monet, mnóstwem ważnych stanowisk do obsadzenia, z opozycją do wsadzenia, sędziami do ugotowania, mediami do likwidacji. Ech, jak oni kochają to polskie Boże Narodzenie. Kochają swój naród, swoją władzę, swoje ego. Prezes rozmarzył się i zawołał ochoczo – CHWILO TRWAJ!!!, a wszyscy pochylili pokornie głowy, modląc się, by trwała… na wieki wieków.

Kochani moi! Wszystkim wierzącym z okazji Bożego Narodzenia życzę dni pełnych w to, co w nas najlepsze. Stołu pełnego miłości, choinki rozświetlonej uśmiechem, wiary, że ta Gwiazdka Betlejemska poprowadzi nas ku normalności, ku Polsce, w której każdy będzie miał swoje miejsce, będzie czuł się bezpieczny.

Osobom niewierzącym życzę, by te dni były dla Was bardzo rodzinne, pozwoliły Wam podładować akumulatory i dały mnóstwo sił, by nie odpuszczać i dalej walczyć o demokratyczną Polskę.

Niech każdy z nadchodzących dni czerpie to, co dla niego najważniejsze i najbardziej wartościowe.

Hej kolęda, kolęda…

Tamara Olszewska

Leave a Comment