Grażyna Olewniczak: I hajda na … (inspiracja – Kuba )

To nie podsumowanie roku, to nie moralizatorska opowiastka. W większości wypadków piszę sama dla siebie, żeby w jakiś sposób wytłumaczyć sobie samej otaczającą mnie rzeczywistość, po to żeby ją zracjonalizować … Tak jest i teraz …
Wielokrotnie pisałam o tym, że jesteśmy w stanie wojny psychologicznej i racjonalizacja rzeczywistości staje się koniecznością, żeby tak zupełnie przez przypadek nie znaleźć się po stronie zwyciężonych, czyli przegranych. Jednym z przejawów tej wojny jest zmiana znaczeń słów. Wygrywamy, choć przegrywamy. Wstajemy z kolan, choć tak na prawdę właśnie znaleźliśmy się na kolanach. Jesteśmy rozgrywającymi, choć siedzimy na ławce rezerwowych. Jesteśmy demokratami, choć nie liczymy się ze zdaniem innych.
 
Dotyczy to nie tylko rządzących, ale również szeroko pojętej opozycji.
 
źródło: youtube.com
Zaskakuje mnie z jaką łatwością potrafimy używać „grubych” słów opisując nie tylko rządzących, ale również tych, siedzących na tej samej ławce. Przetacza się taka fala nienawiści. Z niezwykłą łatwością wdeptujemy w glebę ludzi za ich poglądy, bo … No właśnie … Bo co?
 
Najwyraźniej było to widać w kilku momentach. Zasygnalizuję je tylko nie opisując szczegółów, a tym bardziej nie wypowiadając własnej opinii. Postać Jana Pawła II i sprawa pedofilii. Wiedział, czy nie wiedział? Może wiedział, ale może nie na tyle dużo, żeby interweniować, a może wystarczająco, ale były dla niego sprawy ważniejsze? Idźmy dalej… Może tych kilkanaście lat wcześniej wydawało się, że są to sprawy marginalne i do załatwienia we własnym środowisku? Wszystkie odpowiedzi na te pytania mogą być prawidłowe, ale… Zarówno kiedyś jak i dziś traktowanie dzieci instrumentalnie jest naganne i dzieci mają prawo szukać miłości. To prawo każdego dziecka, by być akceptowanym i kochanym. Przerażające jest to, że dorośli w tak prymitywny sposób rozumieją słowo miłość. Złe rozumienie tego słowa. Miłość, to otwarcie na drugiego człowieka, obojętne w jakim jest on wieku, a nie potraktowanie tego drugiego człowieka jako przedmiotu.
 
żródło: centrumwydarzen.lodz.pl
Wróćmy jednak do „polemiki” – biorę to słowo w cudzysłów, bo do polemiki było daleko. Znaleźli się obrońcy Papieża i w niewybrednych słowach skrytykowali tych, którzy stwierdzili, że wiedział i nic nie zrobił. Tu nastąpił u nich dysonans poznawczy, bo utożsamili człowieka ze słowem, które głosił. Piszę o słowach głoszonych, bo nie zawsze słowa idą w parze z czynami. Nie jest to żaden atak na Jana Pawła II. To opis wielu sytuacji, w których podziwiamy dzieło, choć wiemy, że czasami czyny zaprzeczały tym słowom. Wielu pisarzy, malarzy, kompozytorów stanowiło niejako dwie osoby. Czy dlatego mam przestać słuchać Beethovena, bo był zwykłym, nieczułym człowiekiem? Albo przestać z upodobaniem oglądać i podziwiać Rembrandta, bo uwięził nielubianą żonę w domu dla psychicznie chorych? Jest wzór, idol, autorytet. Według niektórych powinien być bez skazy, ale on te skazy ma. Nawet „nasz Papież”, bo dla wielu krzywda, jaka się stała dzieciom jest tak wielka, że przynajmniej racjonalnie trzeba byłoby spojrzeć na tę postać. Racjonalnie. Bez oceny, bo odpowiedzi na pytania może być wiele, ale bez ucieczki w niszczenie słowem tych, którzy takie pytania zadają odkrywając rysy na tej spiżowej postaci.
 
Niektórzy z nas, nie mają dystansu do innych, a przede wszystkim do siebie, bo krytyczna uwaga, wcale nie skierowana wprost zostaje uznana za bezpośredni atak.
 
Ostatnio podobnie dzieje się z postacią Roberta Biedronia. Jakakolwiek uwaga skierowana w stronę „idola” wywołuje tsunami. Dystans, dystans… Może ten właśnie polityk spowoduje, że ten nasz kraj się zmieni, że wydobędzie z nas to, co dobre, a nie to, co złe. Może … Jednak brak krytycyzmu nie pomoże, ani jemu, ani nim „zafascynowanych”.
 
źródło: tetnoregionu.pl
Piszę o tym, co poczytałam na FB. Piszę o słowach, które padły w postach i komentarzach. Piszę o grupie „demokratów”.
 
Zauważam wśród nich nie tylko brak demokratycznych zachowań, ale czasami zwykłej empatii. A czyże ta empatia jest? Najprościej: wyjdź ze swojej skóry i wejdź w skórę tej osoby, do której się zwracasz. Pewnie dalej wielu rzeczy nie pojmiesz, bo czasami nawet nie starczy ci wyobraźni by to pojąć. Nie wiemy o sobie, nawet jak się znamy prywatnie zbyt wiele. Nie słuchamy siebie nawzajem, a może inaczej… Nie czytamy z uwagą tego, co piszą inni. W pełni świadomie używam tu słów: piszemy, czytamy. Pisząc możemy się zastanowić nad każdym słowem, czy zdaniem. Możemy ujrzeć kontekst każdego akapitu. To ważne. Słowo napisane istnieje i zostaje w „archiwum”. Podobnie jest z komentarzami. Czasami warto przeczytać kilka postów jakiejś konkretnej osoby, żeby zorientować się, jakie miotają nią emocje, jaka jest, a nawet można w pewien sposób poznać ją na tyle, żeby wiedzieć, co może ją zaboleć.
 
Na FB, podobnie jak w życiu realnym trzeba być uważnym, a nawet bardziej uważnym. To, co napiszesz – zostaje.
 
Większość z nas „poznała się” trzy lata temu. Ma ze sobą kontakt niemal codzienny. Szanujmy się nawzajem. Miejmy dystans do samych siebie i do innych. Bądźmy przyzwoici, tyle tylko, że mam wrażenie iż znaczenie tego słowa jest dla wielu z nas nieznane i jest pustym frazesem nad czym ubolewam. Wielu też nie rozumie frazy: tak się nie robi, albo: tak się nie zachowuje…
 
źródło: obcyjezykpolski.pl
Może warto, w ramach przywracania właściwych znaczeń słów stworzyć słownik, a wtedy zobaczymy na własne oczy, czym te słowa, czy frazy są i jaką mają pojemność.

Grażyna Olewniczak


Felieton ukazał się na Facebooku 27 grudnia 2018 r.n na wallu red. Grażyny Olewniczak. Publikujemy go za zgodą autorki.

Leave a Comment