Bohaterowie potrzebni na wczoraj

Felieton, Polityka
Agnieszka Rusocka-Malinowska:

Polacy mają dziś wspólny hymn i potrzebę posiadania bohaterów. To ich jeszcze łączy.

Zdarzyło mi się uczestniczyć w kilku manifestacjach, którym towarzyszyły kontrmanifestacje. Przybywała grupa ludzi  o odmiennych poglądach i starała się zagłuszyć i przekrzyczeć wystąpienia. Manifestanci nie pozostawali dłużni kontrmanifestantom. Sytuacja się zmieniała, gdy jedna ze stron zaczynała „Mazurka Dąbrowskiego”. Wszystkie gardła, mówiące przed chwilą innym językiem, śpiewały wspólnie tę samą pieśń. To zawsze były najpiękniejsze chwile na manifestacjach.

Echa Społeczne - Bohater, rzeźba, pomnik, RzymPolacy, bez względu na to, jaki mają światopogląd, z którą opcją polityczną sympatyzują, potrzebują mieć swoich bohaterów. Najwięcej emocji wzbudzają bohaterowie współcześni. Po pierwsze, są znani. Żyją albo niedawno odeszli. Po drugie, łatwo im wypomnieć złe rzeczy. Ich „świeżość” daje argumenty na stawiania ich na piedestale, lub strącania z niego.

Niszczenie, wbrew wyrokom sądów i wynikom badań grafologicznych Lecha Wałęsy, publiczne obrażanie w mediach profesora Bartoszewskiego, lustracja generała Ścibora Rylskiego, usiłowanie zastąpienia bohaterów AK żołnierzami wyklętymi, są jaskrawym przykładem wymiany w pamięci zbiorowej tych, którzy mają zasługi w oswobodzeniu i rozwoju Polski. Każdy na swój sposób i na miarę roli, jaką wyznaczył mu los.

Od czasu tragicznej katastrofy w Smoleńsku w 2010 roku, Jarosław Kaczyński desperacko próbuje zrobić bohatera narodowego ze swojego brata – Lecha. Z żyjących kandydatem numer jeden na bohatera, który dzięki dobrej zmianie wstaje z kolan, jest poseł PiS Stanisław Piotrowicz. Komunistycznego prokuratora partia rządząca przedstawia jako ofiarę systemu, broniącego a nie oskarżającego opozycjonistów.

Okazuje się jednak, że „świadek” Piotrowicza, PRL-owski opozycjonista Antoni Pikul, nie chce potwierdzić jego wersji. Piotrowicz zarzeka się, że to nie on sporządzał akt oskarżenia. Na zachowanym dokumencie widnieje jednak jego podpis. Poseł Piotrowicz nadal utrzymuje, że pomagał Pikulowi i straszy procesem o pomówienie pytającego go o to dziennikarza. Czyżby nie doceniał dziennikarzy i odwagi Pikula?

Antoni Pikul oświadczył, że z prokuratorem Piotrowiczem miał raz do czynienia, podczas pobytu w areszcie. Stanowczo zaprzeczył, jakoby Piotrowicz, w jakikolwiek sposób, mu pomagał. Nie słyszał też aby pomagał innym działaczom opozycji.

Łatwo zrzucać z piedestałów dawnych bohaterów, nie łatwo jednak znaleźć kogoś na ich miejsce.

Dodaj komentarz